MMAnews Exclusive: Magda Jarecka przed Fighters Arena Łódź

26 Sierpień 2010
MMAnews Exclusive: Magda Jarecka przed Fighters Arena Łódź

Dewiza naszego portalu to: „Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga.” Dlatego tym razem sięgnęliśmy do Łodzi, aby porozmawiać z „Pierwszą Damą polskiego MMA” – Magdą Jarecką o jej przygotowaniach na galę FAŁ w Łodzi.

Czarny pas Shidokan Karate, 1-sze miejsce na Mistrzostwach Polski BJJ… ale ja wciąż stawiam na to, że zdecydujesz się na walkę w stójce. Jaki jest plan – kimkolwiek by nie był twój przeciwnik – bo zdaję się, wciąż nie ma oficjalnej informacji na ten temat?
Jest już informacja, mam walczyć z Litwinką. Dowiedziałam się o tym tydzień temu. Jaki styl preferuje, to zobaczymy już w ringu.

Czyli nie szukałaś informacji na temat swojej rywalki, żeby zobaczyć jaki styl prezentuje w ringu?
W zasadzie to nie. Zostawiłam to na konsultacje z trenerem, który chwilowo wyjechał ale jak wróci to będziemy mieli jeszcze 10 dni, żeby ustalić sobie odpowiednią taktykę.

Czyli na chwilę obecną, plan jest taki żeby trenować aby być w formie?
(śmiech) Tak, pewnie że tak. Oczywiście muszę trenować zarówno stójkę jak i parter. Nie można skupić się tylko na jednym aspekcie a później wyjść do walki. Trzeba czuć się dobrze zarówno na ziemi jak i w uderzeniach w stójce.

Pytam o to, ponieważ ostatnio wielu profesjonalnych zawodników wypowiada się na ten temat iż ustalają nawet 5 lub 6 taktyk, wybierając jedną z nich w trakcie rozwoju sytuacji na ringu.
Dokładnie tak jest. Mając informację na temat danego zawodnika, który np. czuje się lepiej w stójce, nie oznacza że ten przeciwnik akurat nam będzie bardziej pasował. Myślę, że w walce trzeba zmieniać taktykę.

Widzieliśmy się osobiście około rok temu i powiedziałaś mi wtedy: „Na razie koniec z MMA” a teraz wracasz i mówisz: „Czas na MMA.” Dlaczego wtedy koniec a obecnie decydujesz się, że jednak będziesz walczyła?
Chyba wtedy widzieliśmy się po mojej przegranej w Łodzi. Nie była to wówczas jedyna sytuacja życiowa, która mnie dobiła bo przed tą walką wydarzyło się bardzo dużo w moim prywatnym życiu o których wolałbym nie rozmawiać, bo wciąż jest to dla mnie bardzo ciężkie. Ta walka miała być taką odskocznią w której powiedziałam sobie, że już nic gorszego zdarzyć się nie może a jednak się zdarzyło. Dlatego postanowiłam zrobić sobie przerwę od której minął rok. Nie ukrywam, że ciągnęło mnie do powrotu i jeszcze pojawiła się propozycja walki na gali w Łodzi. I tak za namową trenera stwierdziłam, że zaczynam od nowa.

Niech te blond włosy nikogo nie zmylą, musiałaś sprawiać nieco problemów w dzieciństwie. Ktoś kto walczy MMA, do tego kobieta… wybacz, ale mi po prostu nie pasuje obraz grzecznej dziewczynki, która siedzi potulna jak baranek. Jak było i jest naprawdę?
(śmiech) To znaczy ja nie byłam jakimś dużym urwisem. Natomiast zawsze miałam chęć do ruchu i musiałam gdzieś spożytkować swoją energię. To, że zaczęłam na początku trenować karate to też nie było tak, że zobaczyłam to gdzieś w telewizji, spodobało mi się i poszłam na trening. Było zupełnie inaczej. Po prostu w szkole podstawowej pojawiła się taka oferta skierowana do dzieciaków, poszłam i tak już zostało. Zapewniam, że nie biłam się z chłopakami w podstawówce (śmiech). Byłam raczej grzecznym, spokojnym dzieckiem.

Wspomniałem wcześniej o czarnym pasie Shidokan Karate. Czy w BJJ również masz jakieś osiągnięcia jeżeli chodzi o stopnie?
Tak, mam 3 belki na białym pasie (śmiech). Na jednym ze zgrupowań w Łodzi przyjechał Brazylijczyk, gdzie dostałam wtedy te 3 belki, tak więc mogę się pochwalić (śmiech). Wiadomo, później nie kontynuowałam tego bo była wspomniana przerwa a poza tym samo brazylijskie jiu-jitsu tak bardzo mnie nie pociąga. Ja wywodzę się ze stójki, natomiast wiadomo, że trenując MMA muszę mieć pojęcie a to że na Mistrzostwach Polski zajęłam pierwsze miejsce to, hmm… akurat byłam lepsza. (śmiech)

Tydzień temu, podczas krótkiej rozmowy, wspomniałaś że obecnie zafascynowało cię Rugby. Opowiedz nam nieco więcej, bo temat wydaje się interesujący. Ty chyba nie mogłabyś grać np. w badmintona, potrzebujesz czegoś mocniejszego.
(śmiech) Właśnie nie wiem skąd mi się to bierze. Niedawno spotkał mnie kolega, który powiedział: „Jarecka, ja myślałem że ty już wymyśliłaś sobie najbardziej męski sport na świecie a jednak…” Podczas gdy nie robiłam MMA, potrzebowałam jakiejś adrenaliny i ruchu. Chodziłam również na siłownię, fitness. Wtedy też koleżanka w pracy powiedziała mi, że zaczyna tworzyć się drużyna dziewczyn które grają w rugby. Poprosiła mnie żebym z nią poszła, więc powiedziałam: „No dobra”. Tak znalazłam się na treningu, później moja siostra zaprosiła kolejną koleżankę i teraz mamy tak około 12-tu/15-tu dziewczyn w drużynie. Gramy w odmianę siódemkową, czyli siedmiu zawodników znajduje się na boisku. Jest bardzo fajnie, mamy już pierwsze sukcesy. Byłyśmy w lipcu na mistrzostwach rugby plażowego, gdzie zajęliśmy 3-cie miejsce. Jest to nasz wielki sukces, same byłyśmy w szoku.

Wracając do MMA, kiedy dowiedziałaś się o walce?
Około 20-go lipca. Miałam więc mało czasu na przygotowania. Kiedy przyszłam znowu na treningi, czułam się jakbym była lekko upośledzona ruchowo (śmiech). Ale jeden czy dwa treningi i myślę, że ta pamięć mięśniowa zadziałała bo wszystko wróciło. Mam jeszcze przed sobą kilkanaście dni, więc popracuję mocno nad kondycją.

Wciąż uważam, że jest o Tobie cicho jeżeli chodzi o zbliżającą się walkę. To jest zupełne przeciwieństwo tego co działo się, zanim zrobiłaś sobie przerwę.
Jeżeli chodzi o to, miałam w tygodniu kilka wywiadów dla portali internetowych i gazet. Na niektóre po prostu już nie odpowiadam, bo muszę się jednak bardziej skupić na treningu. Wszystko jednak dzieje się głównie w Łodzi, bo to jest przede wszystkim gala łódzka, gdzie walczą przede wszystkim zawodnicy z Łodzi.

Jakie wrażenie zrobił na Tobie Paweł Nastula?
Na pierwszy rzut oka nie powiedziałabym – gdybym nie wiedziała, że to Paweł – że taki z niego fighter.

Z kim przygotowujesz się do występu na gali w Łodzi?
Jest to 6 osób od nas z klubu, z którymi w sierpniu mieliśmy wspólne treningi a będą startowali na tej gali.

Czy to jest tradycyjny sposób przygotowań jaki stosowałaś do tej pory, czy może wniosłaś coś nowego?
Teraz dużo więcej myślę na temat tego co sama potrzebuję, na czym muszę się skupić, itp. Wcześniej słuchałam trenera – ale jak wspomniałam – chwilowo wyjechał i musieliśmy sobie sami zorganizować przygotowania. Więcej myślę, słucham siebie, wydaje mi się że dojrzalej do tego wszystkiego podchodzę.

Dziękuję wobec tego za wywiad. Chciałabyś podziękować komuś kto pomógł Tobie szczególnie w ostatnim czasie?
Tak, oczywiście. Chciałabym podziękować mojemu trenerowi Grzegorzowi Chałubińskiego, który zawsze uważa, że jest niedoceniany. Ja jednak myślę, że na tym polega rola trenera. Jemu właśnie przede wszystkim chciałabym podziękować.

Komentarze

  • Kajzer

    W moim klubie ćwiczy coraz więcej dziewcząt, to potencjalne przeciwniczki dla Magdy. I bardzo dobrze. Tylko w warunkach rywalizacji możliwy jest rozwój. Powodzenia!

  • R2D2

    Ale z kim walczy?

  • DanteV

    „Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga.” – czy dwuznaczność tego stwierdzenia jest przypadkowa czy zamierzona :D:D:D::D?