Łukasz Szulc dla MMANEWS.PL

autor:
19 Październik 2010
Łukasz Szulc dla MMANEWS.PL


Łukasz Szulc w zeszłym tygodniu udzielił mi wywiadu, niestety z powodu natłoku obowiązków byłem zmuszony odłożyć wrzucenie wywiadu na stronkę. Ale dzisiaj możecie przeczytać obszerny wywiad z zawodnikiem turniejowym gali KOK w Warszawie. Oto Łukasz Szulc dla MMANEWS.PL

Witaj Łukaszu! Na początek czy mógłbyś się przedstawić naszym czytelnikom?
Łukasz Szulc:
Witaj! Nazywam się Łukasz Szulc, reprezentuję klub Czerwony Smok Poznań, notabene najlepszy klub w Poznaniu. Moim trenerem jest Bartosz Jezierski i Sebastian Drela. Kilkukrotnie zdobywałem tytuł mistrza Polski w różnych formułach kickboxingu jako amator. Jako zawodowiec wygrałem mistrzostwo Polski PZKB, Międzynarodowy mistrz Łotwy jako amator. Uczestnik turnieju K-1 World Max 2010 w Mińsku. Ponadto możecie mnie kojarzyć z wielu gal zawodowych: BOTE, Angels of Fire.

Jak idą przygotowania do gali w Warszawie?
Łukasz Szulc:
Trenuję cały czas, ponieważ po drodze do K-1 było kilka równie ważnych walk. Teraz to się zmieniło, Bartek Jezierski zaproponował nowe metody treningowe i np: w tym tygodniu zrobiłem 10 treningów i odnowę. Ogólnie jest jednak 8 treningów w tygodniu. Nie mam ścisłej diety, wiadomo jakaś tam suplementacja jest. Patrzę co jem, zawsze coś tam trzeba zdmuchnąć by wyrobić te 70 kg, w moim przypadku jest to raptem 3 kg i to nie jest jakoś dużo. Ale im więcej zbijasz tym bardziej narażasz się na straty dla organizmu.

Gdzie ostatnio walczyłeś?
Łukasz:
Walczyłem z Michałem Szmajdą o pas zawodowego mistrza Polski organizacji WKN i była to dość pechowa walka, gdyż zostałęm trafiony w pierwszych sekundach, a w 15 sekundzie był już koniec walki.

Co będzie Twoim głównym atutem na gali KoK?
Łukasz:
Moim zdaniem to techniki bokserskie, najlepiej się czuję uderzając. Wierzę, że moje pięści doprowadzą mnie co najmniej do finału turnieju w Warszawie.

Jak w ogóle zacząłeś swoją przygodę ze sportami walki?
Łukasz:
Wszystko zaczęło się od karate, jak byłem bardzo młody tata zapisał mnie na treningi karate, trenowałem dwa lata karate shotokan. Wiadomo jak to jest z chłopakami, całe życie w sporcie: była koszykówka, był rower, trochę też biegałem. Od 2003 roku rozpocząłem przygodę z kickboxingiem i od tamtego czasu trenuję z Sebastianem Drelą.

Kogo uważasz, za najgroźniejszego przeciwnika na KoK?
Łukasz:
Szczerze? Turniej rządzi się swoimi prawami i jeżeli chcielibyśmy do finału musimy wygrać dwie walki. Jeszcze dokładnie nie sprawdziłem tych zawodników, ale przyznam szczerze ciężko mi powiedzieć. Piotr Kobylański jest na pewno dobrym zawodnikiem, walczyłem już z nim. Chciałbym się z nim spotkać w finale, bo mamy zaległą walkę. Co do reszty to jeszcze ich nie widziałem. Znajdę coś w sieci i ich sprawdzę.

W tym roku wziąłeś udział w turnieju eliminacyjnym w Mińsku. Jak wspominasz tamten turniej?
Łukasz:
W pierwszej rundzie zmierzyłem się ze zwycięzcą całego turnieju, Vitalijem Hurkou i moim zdaniem po bardzo wyrównanej walce przegrałem przez decyzję. Bardzo pomogli mu wtedy sędziowie, bo po ciosie na gardę w trzeciej rundzie byłem liczony. Vitali bez przerwy uderzał po 3 po 4 razy kolanem w akcji, jak wiadomo w K-1 można to robić tylko raz, ale na sędziach nie robiło to żadnego wrażenia i niestety przegrałem. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że jeśli go nie znokautuję to nie mam co liczyć na zwycięstwo u sędziów.

Co powiesz o walce Michała Głogowskiego z Sagadpetem?
Łukasz:
Walka była bardzo nerwowo prowadzona, wg mnie Taj celowo uderzył głową Michała. Uderzył w tył głowy, po czym Michał był liczony, ale tak wyglądają takie walki, w których obaj zawodnicy mają szansę się wykazać. Cieszę się, że Michał wygrał, zasłużenie wygrał, dla mnie nie powinno być tej rundy dodatkowej, bo Taj powinien dostać ujemne punkty za te faule. Znam Michała i cieszę się, że trafił na salony K-1.

Jak udaje Ci się łączyć kickboxing z nauką/pracą?
Łukasz:
I tu Cię mam! (śmich) Jestem jednym z niewielu ludzi, którym udało się znaleźć sponsora strategicznego. Może nie zarabiam kokosów, ale głodny nie chodzę. Nie studiuję, bo to nie dla mnie. Okupiłem to biedą przez pewien okres życia, ale całe szczęście mi się w końcu udało. Niestety teraz jest nagonka na dopalacze, zamknęli sklep i straciłem sponsora. Mam jeszcze bardzo dobry układ z firmą Ben Lee i bardzo im za to dziękuję.

Wyjeżdżałeś kiedyś na obozy poza Polskę?
Łukasz:
Tak byłem w Holandii w teamie Super Pro oraz w BOTE. Miałem jechać do Hoosta, ale nie wypaliło i w Polsce się przygotowuję do turnieju. Tajlandii jednak unikam, bo tam jest za dobra zabawa. Tajlandia kojarzy mi się z czymś innym, nie ze sportem.

Powiedziałeś, że walczyłeś z Piotrem Kobylańskim. Jak wspominasz tamte walki?
Łukasz:
Tak, dwa razy z nim walczyłem. Obydwie walki odbyły się w poznaniu na X Fight Series. Pierwszą walkę przegrałem przez decyzję, ale nie wiem dlaczego, natomiast w drugim pojedynku dostałem dosłownie wpierdol od Piotrka, ale to długa historia, bo miał z nim walczyć Filip Rządek, ja miałem długi okres przerwy i na 3 tygodnie przed walką podjąłem się wyzwania, ale wtedy jak już powiedziałem dostałem solidny wpierdol.

Chciałbyś coś dodać na koniec?
Łukasz:
Dziękuję Bartkowi Jezierskiemu, w którym drzemie ogromny potencjał trenerski, Sebastianowi Dreli, który nauczył mnie podstaw kickboxingu. Dziękuje również sponsorom: Smartszop oraz firmie Ben Lee. Dziękuję również mojej wspaniałej kobiecie Paulinie, za to, że wytrzymuje ze mną. Dziękuję wszystkim, którym chciałbym podziekować, a zapomniałem.

Komentarze

  • Tomas

    I to jest gość! Klasowy zawodnik, klasowy wywiad! Trzymam kciuki aby poszło jak najlepiej. Ten chłopak na to zasluguje! Pozdr KRK 🙂