Od miecza do MMA – Takeya Mizugaki dla MMANEWS.PL

autor:
27 Październik 2010
Od miecza do MMA – Takeya Mizugaki dla MMANEWS.PL


(foto: Shu Hirata)

Na początek chciałbym podziękować Shu Hiracie, za pomoc w realizacji wywiadu. Shu jest managerem japońskich zawodników, walczących w USA, w tym Mizugakiego. Takeya Mizugaki jest zawodnikiem WEC, byłym pretendentem do tytułu w wadze koguciej.Na WEC 52 Mizugaki zmierzy się z symbolem WEC, Urijahem Faberem. Dość już o tym, zapraszam do lektury.

Witaj Takeya! Dziękuję, za poświęcony dla nas czas. Opowiedz nam, jak w ogóle zacząłeś swoją przygodę ze sztukami walki?
Witam wszystkich czytelników MMANEWS.PL. Przygodę z MMA rozpocząłem, ponieważ bardzo podobały mi się walki Pride i Shooto. Ponadto naprawdę podobał mi się Rumina Sato i dlatego chciałem spróbować samemu. Zanim jednak poświęciłem się MMA, trenowałem KENDO – japońską sztukę walki na miecze. Przed skończeniem liceum, zostałem drużynowym mistrzem Japonii w tejże dyscyplinie.
Jeśli chodzi o moją amatorską karierę w MMA, to zacząłem od wygrania Mistrzostw Japonii w Shooto, w wadze piórkowej (135 funtów). Mój amatorski rekord to 11 zwycięstw i 3 porażki.

Jesteś popularnym sportowcem w Japonii? Dlaczego wyprowadziłeś się z ojczyzny?

Wiesz, raczej nie jestem rozpoznawany przez fanów japońskiego MMA, bo WEC nie jest transmitowane w żadnej japońskiej telewizji. Wybrałem WEC, bo sądziłem, i nadal sądzę, że mają najlepszych zawodników w mojej kategorii wagowej na świecie. I najważniejsze, wciąż myślę, że WEC jest organizacją ‚z górnej półki’.

Co powiesz o swoim następnym rywalu, Urijahu Faberze?
Myślę, że jest bardzo silnym fizycznie zawodnikiem i jako zawodnik ma niesamowity instynkt. Za jago najmocniejszą broń uważam jednak serce do walki. Nigdy się nie poddaje, nawet w najtrudniejszej sytuacji.

Wszyscy wiemy, że jesteś świetnym strikerem, ale czy posiadasz również jakieś stopnie wtajemniczenia w chwytanych sztukach walki?
To prawda, że jestem strikerem, ale pamiętaj, że jestem zawodnikiem MMA, więc mój parter i klincz nie są wcale takie złe. Pokonałem już znakomitych chwytaczy: Jeffa Currana czy Raniego Yahyę. W tych walkach nie bałem się walczyć z nimi w parterze, mimo, że nigdy nie uczestniczyłem w żadnym turnieju grapplingowym. (śmiech)

Ostatnio sporo się mówi o zapasach w MMA, że sędziowie przykładają zbytnią wagę do obaleń, a nie do jiu-jitsu. Co Ty sądzisz na ten temat?
Cóż, myślę, że zapasy to najważniejsza cześć MMA, która może Ci pozwolić dyktować tempo przeciwnikowi. Jeśli jesteś uderzaczem, trenując zapasy nauczysz się jak bronić się przed obaleniami. Jeśli natomiast Twoją siłą jest parter, to technikami zapaśniczymi przeniesiesz walkę do parteru. Tak więc, zapasy uczynią z Ciebie wszechstronniejszego zawodnika.

W MMA, nawet dla takich zawodników jak Nogueira, zwłaszcza jeśli dozwolone są uderzenia łokciami na głowę, walka z pleców może być bardzo uciążliwa. Sędziom imponuje to, że jesteś w pozycji dominującej w parterze.

Uważam, że w MMA trzeba umieć coś więcej niż tylko zapasy. Najlepszym wg mnie połączeniem będą zapasy, striking oraz umiejętności poddania przeciwnika w parterze.

Masz już plan na walkę z Faberem?
Podchodzę do tej walki z takim samym nastawieniem jak do każdej innej. Oczywiście chciałbym znokautować Fabera.

Chciałbyś coś dodać na koniec?
Chciałbym podziękować wszystkim moim sponsorom, którzy pomagają mi od pierwszego dnia pobytu w USA. Naprawdę doceniam to Sprawl, Affliction, Manto, Seven Deuce, Dell Computers, Fighter Warehouse, American Spartans, Hayaubusa, i Touche’ Salon. Nie mogę im podziękować tak, jak na to zasługują.

Komentarze

  • TD

    Wow, ten wywiad to pełne zaskoczenie. Mizugaki to solidny zawodnik, miło przeczytać parę słów prosto ze źródła. Zwłaszcza, że Japończycy są ciężko dostępni. Good job!

  • dino

    Jak poprzednik, dzięki za wywiad.

  • Sawicki Paweł

    służę uprzejmie 🙂

  • szeryf

    Od dzisiaj jestem jego fanem.