Tomek Sarara specjalnie dla MMANEWS.PL

autor:
21 Październik 2010
Tomek Sarara specjalnie dla MMANEWS.PL


Tomek Sarara udzielił mi wywiadu przed występem w turnieju bokserskim na Cyprze, który będzie transmitowany w PIĄTEK WIECZOREM w stacji EUROSPORT. Mam nadzieję, że obejrzycie walkę Polaka, a tym czasem przeczytajcie wywiad z Tomkiem.


Cześć Tomek. Wystąpisz w dość nietypowym turnieju bokserskim na Cyprze. Będzie to 8-mio osobowy turniej jednej nocy. Czy Twoje przygotowania pod ten turniej różnią się od przygotowań do zawodów K-1?
Tomasz Sarara: No witam! Problemem jest to, że sam jestem sobie trenerem. Jedyne co mogłem zmienić to sparingpartnerów. Jednym z nich jest Mariusz Wach z Krakowa, jeden z najlepszych bokserów wagi ciężkiej w Europie. To był pierwszy cykl przygotowań. Ostatni tydzień spędziłem we Wrocławiu, gdzie pomagał mi Wojtek Bartnik i paru chłopaków od niego z klubu: Mateusz Malujda, mistrz polski w wadze do 91 kg. Na pewno dużo sparingów, bardzo ciężka praca. Dobrze wiem, że warunki fizyczne nie są po mojej stronie w tym turnieju więc oparłem się na treningach kondycyjnych, bo tutaj muszę szukać swojej przewagi. Przeciwników zdążyłem już poznać, tak wiec zobaczymy.

Jak doszło do tego, że wystąpisz w turnieju na Cyprze?
Tomek: Turniej jest organizowany przez WKN, organizację kickboxingu. Od początku było wiadomo, że nie będzie to turniej dla typowych bokserów, tylko dla kickboxerów. Jednym z działaczy jest Cezary Podraza i to on zachęcił mnie do udziału w tym turnieju. Ja oczywiście chętnie skorzystałem z tej propozycji, zwłaszcza, że zawsze byłem uważany za zawodnika, który dobrze boksuje. Zawsze jakiś grosz przy okazji wpadnie…

Dokładnie! Nie ma co udawać, ale pieniądze są bardzo ważne, zwłaszcza w sportach walki.
Tomek: No właśnie, dobrze płacą więc walczę. Oczywiście lubię kopać ale na ten turniej zrobię sobie przerwę od kopania.

A nie miałeś problemów na treningach z kopaniem sparingpartnerów?
Tomek: Nie, na szczęście potrafię wyizolować sam boks i nie zdarzało mi się kopać sparingpartnera. Bardziej skupiałem się nad walką w typowej pozycji bokserskiej, która jest inna niż w kickboxingu. Tak więc powtarzam, nie było żądnego problemu z przestawieniem się z kickboxingu na boks.

Powiedziałeś, że przeanalizowałeś swoich rywali, który z nich wydaje Ci się być najgroźniejszym rywalem?
Tomek: Orłow, Rosyjski bokser, 2,06 cm wzrostu ponad 100 kg wagi. Nie dość, że ma doskonałe warunki fizyczne to jeszcze bardzo dobrze boksuje. To jest groźny rywal. Drugim jest Ukrainiec, który myślę, że najlepsze lata ma za sobą, ale wciąż jest groźnym zawodnikiem.

Nie wiem czy wiesz, ale w ankiecie portalu fightmag.net prowadzisz…
Tomek: Miło mi usłyszeć, ale na turnieju w Warszawie również byłem faworytem i jak się skończyło wszyscy pamiętamy. (Tomek przegrał przez KO w finale przyp. red.).

Widziałem, jak przebiegało leczenie po gali?
Tomek: Jest wszystko ok, miałem złamane kości twarzy. W międzyczasie rozstałem się z promotorami z BOTE, którzy nie raczyli mi wysłać żadnego oficjalnego wypowiedzenia i sam się zająłem swoimi sprawami menagerskimi. Nie polecam BOTE nikomu. Twarz mi poskładali, nigdy piękny nie byłem, wiec nie było tragedii (śmiech).

Jakie masz plany po turnieju na Cyprze?
Tomek: Pierwsze plany to pewnie gdzieś wyjadę, bo jest dobra sumka do wygrania w tym turnieju. Z planów sportowych to mam zaplanowaną walkę na 18 listopada, w Bydgoszczy w K-1. Zależy jak pójdzie mi w turnieju bokserskim, jeśli pojawiłyby się jakieś propozycje z boksu, to bym chętnie na nie przystał. Tak jak mówiliśmy, boks zawsze będzie dominował pod względem finansowym. Wtedy zastanowiłbym się poważnie. Na dzień dzisiejszy uwielbiam kopać, kopię od 14 lat i uważam, że wychodzi mi to całkiem dobrze, albo nawet bardzo dobrze. Gdybym kilkanaście lat temu zdecydowałbym się na boks, to dzisiaj może byłbym lepszym bokserem, a tak muszę nadganiać technikę.

Faktycznie, ale gdybyś zaczął boks wcześniej, to pewnie dzisiaj byłbyś lepiej ustawiony finansowo…
Tomek: Dokładnie. Ale dzisiaj nie jest tak, że ktoś mi powie ‚Dobra Tomek, dostajesz szanse w boksie, ale bijesz się za małą kasę’. Nie zgodzę się na takie traktowanie. Mam 25 lat i swoje już przewalczyłem, swoją wartość udowodniłem w K-1. Najchętniej bym przyjął propozycję od kogoś, kto od razu rzuciłby mnie na głęboką wodę. Jestem w stanie wygrać z każdym z polskich bokserów. W mojej wadze jest Diablo, który jest dobrym bokserem, jest Janik, jest Hutkowski, którzy też walczą w cruiser. Oni mają jakieś tam tytuły, są uważani za dobrych bokserów. Jednak z każdym z nich mogę wyjść w ciemno, i jestem przekonany, że z każdym bym wygrał. Może nie przed czasem, ale na pewno bym wygrał.

A jak widzisz swoje szanse w walce z Krzysztofem Włodarczykiem?
Tomek: Chciałbym przede wszystkim się sprawdzić z nim, chociażby na sparingu. Uważam, że on jest dobrym bokser, raczej nie jest asem pokroju Tomka Adamka, ale to przyzwoity zawodnik. Na pewno będę się o nim wyrażał z szacunkiem. Jego silną stroną jest na pewno mocny cios. Może w kilku innych aspektach mógłbym go przewyższyć, ale to naprawdę doświadczony i dobry zawodnik. Ale chętnie przyjmę wyzwanie.

Chcialbyś coś dodać na koniec?
Tomek: Chciałbym podziękować Tomkowi Mamulskiemu za wyszkolenie techniczne, chłopakom współćwiczącym i pomagającym w przygotowaniach, Wojtkowi Bartnikowi za pomoc w przygotowaniach do tej walki, doktorowi Jackowi Jurka, który czuwa nad moim zdrowiem oraz chłopakom ze Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków za wszelką pomoc w sprawach organizacyjnych. Pozdrawiam czytelników portalu MMANEWS.PL

Komentarze