Wywiad z Kimurą

autor:
06 Październik 2010
Wywiad z Kimurą

Na początku był Karol Matuszczak i zawody full contact jiu-jitsu… Potem przyszedł czas na Mirka Oknińskiego, a później był on. Organizator zawodów MMA na Śląsku, jeden z twórców polskiej federacji ADCC, organizator gal Shooto w Polsce, Marcin ‚Kimura’ Blicharski. Przeczytajcie krótki wywiad, który udało mi się przeprowadzić z Marcinem.

Cześć Marcin! Co słychać?
Marcin Blicharski: Witam! W chwili obecnej pracujemy nad Mistrzostwami Polski Shooto klasy C, jak dla mnie to priorytet.

Można powiedzieć, że jesteś przedstawicielem Shooto w Polsce, organizujesz przecież imprezy Shooto w Polsce. Skąd w ogóle zainteresowanie tym sportem?
Jestem na chwilę obecna przedstawicielem ADCC i Shooto na Polskę, zasiadam też w Komisji Grapplingu przy Polskim Związku Zapasów. MMA interesowało mnie od bardzo dawna, jednak ciągle brakowało zawodów, gdzie mieliby szansę początkujący. Zawsze wyglądało to podobnie – trenujemy i nagle zawodnik praktycznie bez doświadczenia ląduje na zawodowej gali. Kompletnie bez sensu. Ile potencjalnych talentów może się zmarnować, zniechęcić, kiedy w pierwszej potyczce dostaną baty od wiele bardziej doświadczonego przeciwnika? Stąd Shooto i Liga, gdzie można przeszlifować umiejętności, nim postawi się krok na zawodowych ringach, klatkach.

Jesteś również jednym z głównych dowodzących w Polskiej Federacji ADCC. Czy Shooto i ADCC to nie są całkiem różne bieguny?
ADCC i Shooto wszędzie ściśle ze sobą współpracują. W zasadzie wszędzie, we wszystkich krajach, przedstawicielami obu organizacji są te same osoby. Pomysł na ściągnięcie ADCC do Polski przywiózł bodaj w 2003 roku Robert Sulski, pierwszy Polak, który zakwalifikował się do ADCC World. Nawiązałem dzięki niemu stosowne kontakty, następnie zorganizowaliśmy z Grzegorzem Jakubowskim pierwsze Mistrzostwa Polski w submission fighting i jakoś poszło.

Jak trafiłeś do sportów walki?
Sport uprawiam od szkoły podstawowej, jednak ze sportami walki na dobre związałem się dopiero przy okazji BJJ. Poznałem Marcina Dudka, wtedy pioniera BJJ w Krakowie, umówiliśmy się na wspólny trening. Oczywiście wywróciło to moje pojęcie o sztukach walki do góry nogami. No i wpadłem po uszy w świat grapplingu i MMA.

Jak wspominasz początki MMA w Polsce, gdyż byleś jednym z pionierów Polskiego MMA, razem ze swoją galą Colloseum. Co się zmieniło na przestrzeni tych lat?
Colosseum powstało pod wrażeniem Areny Berserkerów, gdzie byłem z Tomkiem Drwalem na jego pierwszej walce MMA. Tam był hardcore, walka w klatce, 30 minut bez przerwy. W prasie pisali „krew się leje, po klatce walają się wybite zęby a podczas walk słychać trzask łamanych kości” – sic!! I to w bardzo poważanym tygodniku. A ja stałem koło tej klatki, widziałem coś zupełnie innego i pomyślałem – to jest to!! To jest prawdziwa walka, tu musisz mieć dopiero wszechstronne umiejętności, żeby zaistnieć. I tak narodził się pomysł turniejowych walk – cykl Colosseum.W założeniu miała to być promocja MMA w Polsce. Były to bardzo trudne czasy, MMA kojarzyło się z mordobiciem w nielegalnych klatkach, a zawodnicy i widzowie postrzegani byli jako typy spod ciemnej gwiazdy. Na galach fotografowała nas policja, szukając ukrytego celu organizacji – nielegalne zakłady, pranie pieniędzy czy co tam jeszcze. To skutecznie odstraszało sponsorów i cykl przeszedł do historii. Ale pamiętajmy, że bili się tam i Tomek Drwal i Michał Materla i Grzesiek Jakubowski, Krzysiek Kułak i masę innych później bardziej znanych zawodników.

Obecnie angażujesz się jeszcze w jakieś inne imprezy, nie tylko Shooto?
Tak, w tym roku organizowałem z Marcinem Dudkiem Mistrzostwa Świata w grapplingu, które odbyły się w marcu w Skale. Ekipy z 28 krajów, łącznie około 250 zawodników, a co najważniejsze, drużynowo pierwsze miejsce w Gi i drugie bez Gi. Bez Gi wygrała z nami tylko reprezentacja USA, a tam większość zawodników to zawodowi fighterzy. No i zrobiliśmy komplet kwalifikacji do pierwszej Olimpiady Sportów Walki Sportaccord w Pekinie. Teraz trochę pomagałem przy Mistrzostwach Europy w Grapplingu, które odbyły się w Gorlicach. W grudniu w Skale planujemy Puchar Polski ADCC, w międzyczasie jedziemy na Mistrzostwa Europy ADCC w Chorwacji, tak więc stale coś się dzieje. Najbardziej cieszy mnie, że przez ostatnie lata udało się zrobić w Polsce tak duże imprezy, przypomnę:

– Pierwsze Mistrzostwa Europy ADCC

– Mistrzostwa Świata w Grapplingu

– Mistrzostwa Europy w Grapplingu

Kiedy odbędzie się organizowana przez Ciebie, kolejna impreza Shooto, Liga albo MP?
23 października w Skale, Pierwsze Mistrzostwa Polski Shooto Klasy C, dwudniowa impreza zakończona seminarium z Tomkiem Drwalem. Warto przyjechać, jeżeli już nie startować, to zobaczyć. Z doświadczenia wiem, że na każdej lidze zdarzają się walki, które mogły by być ozdobą niejednej gali zawodowej.

Skąd w ogóle ksywka Kimura?
A sam już nie pamiętam, ale kiedy był w Polsce Lubomir Guedjev, sędzia ADCC, pytał się mnie, czy u nas wszyscy mają ksywki po technikach BJJ. Odpowiedziałem, że tak, i pokazując na kumpli powiedziałem – to jest Leglock a tamten to Armbar. No i zrobiło się wesoło.

Zajmujesz się szkoleniem zawodników. Którzy z Twoich wychowanków rokują najlepiej na przyszłość?
W chwili obecnej nie prowadzę zajęć, miałem dość poważną kontuzję i chwilowo wypadłem z obiegu. teraz raczej sam trenuję, by wrócić do formy.

Chciałbyś coś dodać na koniec?
Chciałem podziękować wszystkim, którzy bezinteresownie przykładali się do pomocy w organizacji zawodów, a w szczególności ekipie z Grappling Kraków.