KSW 15 – wyniki na żywo

19 Marzec 2011
KSW 15 – wyniki na żywo

To będzie udany weekend dla wszystkich fanów MMA. Zaczynamy o godzinie 20.00. Wyniki + relacja na żywo z Torwaru!
UPDATE: Ostatecznie pierwsza walka rozpoczęła się o 20:53.

Aslambek Saidov vs. Ruben Crawford
Gala zaczyna się oficjalnie od finału turnieju wagi średniej. Runda pierwsza zaczyna się powoli, zawodnicy badają wzajemnie swoje możliwości. Mija pierwsza minuta i Aslabmek próbuje obalenia, skutecznie powstrzymywane przez Rubena. Saidov niemal obala, jednak Niemiec błyskawicznie wraca do pozycji u góry. Koniec końców Saidov obala, będąc w gardzie Crawforda. Pierwsze pół minuty w parterze dosyć pasywnie ze strony Rubena, który ściąga do siebie reprezentanta Czeczeni. Aslambek przechodzi gardę i z pół gardy próbuje duszenia trójkątnego rękami. Jest to jednak jedynie podpucha, bo natychmiast po tej próbie przechodzi do bezpiecznej, bocznej pozycji. Chwila nieuwagi i Ruben przetacza Aslambka, samemu wstając. Po chwili jednak wchodzi do gardy Aslambka, próbując rozstrzygnąć walkę przez G&P. W tym samym momencie gong oznajmia koniec rundy 1.
Runda 2 zaczyna się od prawego sierpa Saidova. Próba podbródkowego, jednak nie celna po obu stronach. Niemiec klinczuje, spychając Aslambka na liny, który ostatecznie przewraca Crawforda i ląduje w jego gardzie. Ruben znowu nieco pasywny, próbując powstrzymać napierającego Czeczena. Zawodnicy powrócili do stójki, ale Aslambek od razu próbuje przewrócić Rubena, który po raz kolejny udanie opiera się próbom obalenia. Koniec rundy 2.
Runda 3 jak na razie wydaje się najbardziej zacięta ze wszystkich. Krótkie, efektowne wymiany, które zamieniają się w klincz i obalenie ze strony Aslambka. Czeczen próbuje przejść, jednak Ruben skutecznie oporuje. Sędzia przenosi akcję na środek i ta zaczyna się od tej samej pozycji w której się skończyła. Niemiec błyskawicznie próbuje zaskoczyć Saidova próbą poddania przez dźwignię na łokieć, jednak nie udana. Po nie wyjaśniającej niczego walce w parterze, sędzia ringowy wznawia pojedynek od stójki, gdzie chwilę później Czeczen rzuca Crawfordem o ziemię. Do końca 50 sekund, potrzebne są konkretne decyzje, jednak Ruben postanawia rozegrać to unikając pojedynku. Sędzia wznawia walkę od stójki i tym razem Niemiec wykorzystuje ostatnie sekundy szarżując na swojego przeciwnika próbując zdobyć ostatnie punkty. Walka ponownie przechodzi do parteru, tym razem jednak Ruben zapina ciasną gilotynę. Do końca kilkanaście sekund, jednak o dziwo na 8 sekund przed końcem słyszymy niespodziewany gong kończący pojedynek. Jednogłośną decyzją sędziów zwycięża Aslambek Saidov z Arrachionu Olsztyn.

P.S. Sytuacja o tyle niejasna, że naprawdę na ekranie wciąż widać było tykający zegar. Cóż, miejmy nadzieję że po gali uda nam się zapytać Aslambka o tą gilotynę.

Marcin Różalski vs. Marcin Bartkiewicz
Stawiam na ostry i efektowny pojedynek, który podniesie publiczność na nogi. Za chwilę jednak wszystko wyjdzie na jaw i nie będzie żadnych tajemnic. Walka w trybie dwie rundy po pięć minut, plus ewentualna dogrywka.
Początek walki rozpoczyna lowkick Różala, po chwili doktor szybko klinczuje i sprowadza zawodnika K-1 bez większych problemów. Pół garda i skuteczne, powolne G&P Bartkiewicza. Rózal o dziwo przetacza i próbuje uciec do stójki, gdzie przecież czuje się najlepiej, jednak Doktor szybko decyduje, że uciec mu nie będzie tak łatwo i natychmiast obala po raz drugi. W tym momencie Różal pada do siadu, gdzie – jeszcze nigdy tego nie widziałem – uderza sierpami na twarz Bartkiewicza dosłownie z siadu nogami do przodu. Po chwili walka zostaje przerwana i lekarz musi opatrzyć rozcięcie na głowie Bartkiewicza. Pojedynek wznowiony i doktor klinczuje. Publiczność krzyczy „puść go” jednak Różal uwalnia się i atakuje zajadłą serią uderzeń, ostatecznie spacyfikowanych przez doktora, który nie ukrywa, że chce skończyć ten pojedynek właśnie w parterze. Koniec rundy 1.
Runda 2 rozpoczęta przez boczne kopnięcia Różala, kontynuowana przez kilka celnych uderzeń kolanem na głowę Doktora. Bartkiewicz dostaje żółtą kartkę od sędziego i walka jest „puszczona” dalej. Doktor postanawia sprowadzić Różala, który o pada na plecy, jednak o dziwo zapina bardzo ładny trójkąt nogami. Nie udaje mu się jednak dociągnąć stopy i Bartkiewicz ucieka. Po chwili sędzia po raz trzeci przerywa walkę, żeby sprawdzić rozcięcie z pierwszej rundy na twarzy Bartkiewicza. Tym samym walka zostaje przerwana i w drugiej rundzie Różal zwycięża przez TKO (nie do końca jestem pewny czy rozcięcie było po prostu za groźne, czy może walka może być przerwana po prostu określoną ilość razy).

Tym samym przechodzimy do części transmitowanej w Polsacie.

Michał Materla vs. Gregory Babene
Wielkie emocje natychmiast ostudzone kopnięciem na krocze Materli. Miejmy nadzieję, że nie wpłynie to na dalszy przebieg. Walka nabiera tempa, szybka wymiana uderzeń i obalenie po stronie Michała. Błyskawiczne przejście do dosiadu, jednak Babene bardzo dynamicznie przetacza. Walka przechodzi do stójki, ale „Cipao” podhaczył Gregoryego i sprowadził go raz jeszcze. Walka jednak szybko przeszła do stójki i Babene atakuje serią celnych uderzeń. Materla klinczuje i sprowadza, przechodząc do duszenia gilotynowego, z którego przetacza do dosiadu a następnie przechodzi do pozycji bocznej. Akcja cały czas zmienia płaszczyznę. Akcję tym razem kontroluje Francuz, który do końca pierwszej rundy pozostaje w gardzie Michała. W końcowych sekundach Polak ucieka z pleców i udaje mu się wstać. W tym samym momencie nieubłagalny gong daje o sobie znać i kończy pierwszą rundę.
Rundę drugą rozpoczyna wymiana pojedynczych uderzeń bokserskich, z których Michał wyciąga szansę na kolejne obalenie. O dziwo Polak za każdym razem natychmiast i z łatwością przechodzi do dosiadu. Tym razem zostaje jednak na górze nieco dłużej. Francuz jednak ucieka i tym razem on obala „Cipka”. Role ponownie się odwracają i to Michał wraca na nogi, by obalić Babene’a i od razu przejść do bocznej, skąd tym razem wychodzi ze skalpem swojego przeciwnika, kończąc go duszeniem gilotynowym.

Antoni Chmielewski vs. James Zikic
Pojedynek zaczyna się od niezłej stójki. Antek próbuje technik bokserskich, przeplatanych efektownymi kopnięciami. Zawodnik Shootfighters nie pozostaje jednak dłużny i jednym z celnych uderzeń pozostawia łądne rozcięcie na środku twarzy „Chmiela”. Walka trwa jednak za krótko, żeby Polak odczuwał efekty tego zdarzenia i cały czas wdaje się w ładne wymiany, by zakończyć akcję efektownym podebraniem nogi i obaleniem. Od razu zachodzi za plecy, próbującego wstać Anglika, pomagając sobie potężnymi uderzeniami na twarz Zikica. Sędzia przerywa walkę i ostrzega Jamesa żółtym kartonikiem, za chwytanie lin. Chwilę później gong oznajmia koniec rundy pierwszej.
W drugiej rundzie Antek ani myśli pozostawiać swojemu przeciwnikowi wolną przestrzeń i natychmiast obala, kończąc w gardzie. Kilkoma uderzeniami na twarz toruje sobie drogę do obejścia gardy, jednak Zikic kontroluje tą próbę i ucieka do stójki. Walka zostaje przerwana, żeby po raz drugi lekarz mógł zobaczyć rozcięcie Chmielewskiego. Zaraz po tym akcja przeradza się w mocną wymianę, z przewagą dla Anglika i akcja ponownie przerwana, żeby opatrzyć i sprawdzić krwawiącego „Chmiela”. Anglik wyczuwa zapach krwi Polaka i postanawia utoczyć mu jej kolejnymi uderzeniami. Antek doskonale wyczuwa moment i bardzo efektownie obala odchylonego po próbie uderzenia Jamesa. Walka jednak wraca do stójki. Koniec rundy drugiej i sędziowie szybko decydują o dogrywce.
Zawodnicy zachowali sporo energii, jednak pierwsze pół minuty obyło się bez uderzeń. Pierwszy atak, poprzez uderzenie podbródkowe, próbuje wyprowadzić Anglik, na szczęście dla Antka – niecelne. James nadaje tempo i goni chowającego się za gardą Polaka. Zikic próbuje obalić, jednak Antek broni i pojawia się chwila dla niego, żeby dorwać jednym z uderzeń szczękę Jamesa. Zawodni z wysp popycha zmęczonego Antka, który przewraca się na plecy i James natychmiast wpada w jego gardę. Sędzia przerywa walkę i przenosi akcję z dala od lin. Najwyraźniej nikt nie zatrzymał czasu na ten moment i gdy akcja ma się wznowić, gong wybija koniec walki. To już druga sytuacja w której czas na ekranie jest niezgodny z czasem sędziego, mierzącego czas. Decyzją sędziów zwycięża James Zikic

Karol Bedorf vs. Rogent Lloret
Początek walki bardzo dynamicznie dla Bedorfa, który po mocnej szarży, sklinczował i obalił przeciwnika. Kilka mocnych uderzeń ze strony Polaka, jednak Rogent ucieka i natychmiast przechodzi za plecy Karola, spychając go w kierunku lin i narożnika. Sytuacja trwa dłuższą chwilę, jednak Berserker ostatecznie zrywa klamrę i efektownie przerzuca Lloreta za pomocą kimury. Akcja cały czas dynamicznie wymusza zmianę tempa i płaszczyzny w której toczy się walka, do tego stopnia, że ciężko ją relacjonować. Koniec rundy 1.
Polak rozpoczął nieco zbyt odważnie i tym samym wpadł w pułapkę wejścia w nogi i padł na plecy. Szybko przeszedł do defensywnego „żółwia”, próbując przetoczyć szalę na swoją korzyść. Rogent jednak inteligentnie broni się przed takim zwrotem akcji, cały czas kontrolując pozycję i obijając żebra Bedorfa. Wtem, efektowna próba skrętówki ze strony Polaka, która zapewnia mu dojście pleców Rogenta. Po dłuższej szamotaninie, jego przeciwnik z powrotem wraca do pozycji dominującej, czyli u góry. Ta pozycja trwa już prawie dwa minuty i w takiej też dociera do końca drugiej rundy. Decyzją sędziów zwycięża reprezentant Hiszpanii – Rogent Lloret.

Łukasz Jurkowski vs. Toni Valtonen
Fin walczy w rash guardzie, prawdopodobnie ze względu na „nazistowską” nagonkę prowadzoną na forach MMA (patrz. tatuaże Valtonena). Walka rozpoczyna się od efektownej obrotówki Jurasa, jednak w tym samym momencie Fin postanowił wejść w Jurasa efektowną szarżą, co zakończyło się ładnym sprowadzeniem. Łukaszowi udaje się podnieść a walka przerodziła się w klincz i przeniosła się do narożnika. Juras obraca Toniego i tym razem to on mocno przypiera go do narożnika, cały czas uderzając kolanami po udach przeciwnika. Sędzia przerywa tą pozycję, jednak Juras czuje się ośmielony i próbuje sprowadzenia. Te jednak nie wychodzi i chwilę później Valtonen zastawia nogi Łukasza i sprowadza go na glebę. Fin przechodzi do pół gardy i cały czas próbuje iść na przód. Koniec pierwszej rundy uniemożliwia mu jednak wykonanie misji „zniszcz i poddaj”.
Runda druga rozpoczęta od inicjatywy Polaka, kilka uderzeń z jego strony a w zamian próba obalenia ze strony Toniego, ostatecznie wybroniona. Pojedynek znowu przeniósł się do narożnika, gdzie Fin sumiennie próbuje wypracować sobie dogodną pozycję do obalenia. Obala jednak Juras, ale na tyle niedokładnie, że pozwala Valtonenowi wykorzystać ten moment do zajęcia lepszej pozycji. Pod mocnym naporem Fina, Juras kończy na moment w krucyfiksie, gdzie otrzymuje serię niezbyt mocnych uderzeń na odkrytą twarz. Udaje mu się z powrotem wciągnąć oponenta do pół gardy. Kilka uderzeń z góry i czas pokazuje, że to już koniec tej całkiem dynamicznej walki. Sędziowie jednogłośnie nagradzają zwycięstwem Toniego Valtonena.

Maciej Górski vs. Niko Puhakka
Pierwsze uderzenie z inicjatywy Górskiego, drugie podobnie. Puhakka klinczuje, Górski spycha go do narożnika. Fin obraca Macieja i ładnie obala. Highlander przechodzi do wysokiej gardy i kontroluje głowę Niko. Do końca rundy pozostało 3 i pół minuty. Górski cały czas pracuje wysoką gardą, w zasadzie nie ma żadnych uderzeń w parterze. Po dłuższej chwili, sędzia decyduje wznowić walkę od stójki. Uderzenie za uderzenie, ostatni jednak cios pada na twarz Górskiego, który stracił na moment czujność i dał się sprowadzić. Próba poddania z dołu, jednak Fin rozrywa uchwyt i wchodzi do pół gardy. Koniec rundy 1.
Runda druga to ponownie low kick od „Górala”, Niko jednak wyczuwa słabość Macieja i wchodzi do klinczu, ponownie próbując zyskać kilka punktów przez obalenie i kontrolę. Polak ostatecznie zrywa uchwyt i to on bardzo agresywnie przewraca Puhakkę. Niko kontroluje nieco pasywnie, cały czas stwarzając jednak realne zagrożenie z pleców. Sędzia postanawia przerwać i wznawia walkę od stójki. Ten fakt bardzo dobrze wykorzystuje Fin, żeby obalić zmęczonego Górala. Sytuacja wymyka się powoli spod kontroli, podczas gdy Fin sprytnie podebrał rękę Macieja i powoli przechodzi do bocznej, zaciskając trójkątne duszenie rękami. W drugiej rundzie, przed czasem, przez duszenie zwycięża Niko Puhakka.

Jan Błachowicz vs. Thierry Sokodjou
Pierwsza minuta w wielkim napięciu, lecz ostrożnie. Przy tej wadze jeden cios może zakończyć pojedynek. Zaskakujące uderzeni lewy prawy Sokodjou, jednak w powietrze. W odpowiedzi Janek posyła :high kicka” na gardę znikąd. Po chwili kolejne. Za karę Soko posyła front kicka, który odpycha Janka. Błyskawiczne uderzenie na wątrobę a po chwili low kick zawodnika z Team Quest. Po chwili ponownie na korpus i znowu na nogi. Najwyraźniej Thierry postawił na low kicki, które zaczynają wywierać wrażenie na na zawodniku ze Śląska. Koniec rundy 1
Runda 2 zaczęła się dosyć dynamicznie, klincz po którym Janek przeszedł do skrętówki. Ta jednak niemal podręcznikowo obroniona przez „Soko” a jak wiadomo, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Thierry ukarał Janka mocnym G&P. Błachowicz zmuszony jest schować się za gardą. Udaje mu się wstać, jednak Thierry kontynuuje misję niszczenia lewej nogi Polaka, który pada na ziemię po nieudanym ciosie. Kameruńczyk okopuje nogę leżącego Polaka, po chwili sędzia pozwala Jankowo wstać. Ten jednak bardzo ciężko porusza się na nodze, którą cały czas obija zawodnik Team Quest. Koniec rundy drugiej i niestety Polak nie jest zdolny wyjść o własnych siłach do ostatniej rundy. Zwycięża Thierry Sokodjou.

Mamed Khalidov vs. James Irvin
Nie zdążyłem napisać, ponieważ walka odbyła się bardzo błyskawicznie… w skrócie, Mamed wykonuje jedną ze swoich efektownych obrotówek, która nie wchodzi a wręcz wywraca go na plecy. Irwin niemal jak młotem postanawia cisnąć pięścią na twarz leżącego Khalidova, jednak ten klinczuje i łapie prawą rękę Irvina. Następnie podchwytem łapie pod kolano Jamesa i przekręca się do dźwigni na łokieć. Amerykaninowi nie pozostaje nic innego jak odklepać z grymasem bólu.

Komentarze

  • a.

    Manto

  • No cóż. Powinni to nazwać KSW 15 „Powtórka z kampanii wrześniowej”. Polska-Nazizm 0:2. Na plus, ze przynajmniej kazali im rasze założyć. Przynajmniej żaden prokurator się do symboli na imprezie masowej nie przyczepi. Drugi plus to rezygnacja z Kosteckiego jako sędziego ringowego.
    Jedyna walka jaka mi się podobała, to Llorent-Bedorf. Oprócz tego ze dwa obalenia Antka i balacha Mameda.
    Janek niestety poległ. Obawiałem się, że może nie dać rady, choć w trochę inny sposób.
    Zdumiewające i budzące zastrzeżenia zakończenie walki wygrywającego Bartkiewicza z Różalskim.

  • A i jeszcze zaopomniałem, że nikt nie pokusił sięo założenie obcokrajowcom zdobytych pasów. Chłopak z ekipy Kameruńczyka musiał mu załozyć, bo nikt z organizatorów nie pofatygował się. Żenada.
    Tradycyjnie do duszy komentarz.