Nie dziel skóry na niedźwiedziu

01 Marzec 2011
Nie dziel skóry na niedźwiedziu


Foto: Daniel Herbetson, FanHouse

Ten zaskakująco praktyczny tytuł nie pojawił się znikąd. Podczas gdy Michael Bisping nie zdążył jeszcze dobrze zmyć potu z niedzielnej walki, cały „fajterski” świat bije się o to, kto będzie z nim walczył w następnym pojedynku.

Pierwszy w szeregu wyskoczył Vitor Belfort, który za pomocą swojego twittera, przesłał światu wiadomość:

„W drodze na lotnisko, wracam do Vegas. Zamierzam walczyć z Bispingiem na majowej karcie UFC. Muszę wkrótce walczyć, chcę być zajęty (występami).”

By dzień później jeszcze raz podkreślił swoje pragnienie:

„Naprawdę chcę walczyć z Bispingiem w następnej walce.”

Sytuację komplikuje fakt, że swoje trzy grosze próbuje dorzucić Chael Sonnen, mistrz „trash talkingu” i jeden z najbardziej kontrowersyjnych zawodników, który wysłał do Joe Silvy list o następującej treści:

„Do: Joe Silva, Matchmaker UFC
Temat: Michael Spitsbing (połączenie nazwiska Bisping + ang. „spit” = „pluć”) i jego plugawe zwycięstwo

Joe,
Jeżeli masz okazję z nim porozmawiać, wspomnij temu idiocie Michaelowi „Spitsbingowi”, że będzie mu nieco trudniej kopnąć MNIE kolanem, podczas gdy będę na niego napierał jak pędzący pociąg, który zmieli go o ścianę klatki jak gotowanego ziemniaka. Powinniśmy mieć tą przyjemność dzielenia kilku (ZALEDWIE kilku) wspólnych chwil w oktagonie.

Ah tak, i sugerowałbym mu aby był nieco bardziej ostrożny podczas próby oplucia mojego narożnika, podczas gdy każdy z moich sekundantów może mu skopać nieźle tyłek, tak jak zrobię to ja. Dzięki wielkie.
Mam nadzieję, że wszystko jest w porządku.

-Chael Sonnen”

Zaraz po UFC 127 wielu fanów pytało o możliwy pojedynek Bisping vs. Chael Sonnen. W wywiadzie dla mmaweekly, agent Sonnena skomentował sytuację słowami:

„Miałem okazję porozmawiać z Chaelem, który powiedział że ma Michaela Bispinga na celowniku i chce z nim walczyć. Chce dać fanom to czego oczekują.”

Tak więc kolejka chętnych do pojedynku z Bispingiem rośnie i na pewno zadowolony zwycięzca póki co jest jeden – Michael Bisping, którego PR urośnie co najmniej do rozmiarów jego ego.

Komentarze

  • WujekCiasto

    Nie dziwie sie Bispingowi ze sie wkurzyl jak Rivera spiewał o nim w necie „stupid dick” 🙂