Ring XF 3 – wyniki na żywo

05 Marzec 2011
Ring XF 3 – wyniki na żywo

Dzisiaj o 20.00 w Zgierzu, ekipa MMAnews.pl będzie na miejscu, żeby przekazać wam wyniki Ring XF 3 w czasie rzeczywistym. Oczywiście całość okraszona komentarzem z przebiegu walk.

UPDATE: Małe (godzinne) opóźnienie przebiegu gali. Dotarliśmy cali i w jednym kawałku, jesteśmy gotowi do przekazywania wyników na żywo.

Walki eliminacyjne:
Albert Odzimkowski (1-0-0) vs. Michał Malicki (0-0-0)
Pierwsza walka na rozgrzanie zastygłej publiczności. Walka zaczyna się błyskawicznym atakiem ze strony Michała, ale Albert przechwytuje kopnięcie i posyła rywala na deski, samemu przechodząc do pozycji bocznej. Odzimowski od razu przechodzi do duszenia trójkątnego rękami, jednak po pół minuty w bezruchu Malicki zdołał uciec, jednak tym samym oddaje plecy. Bardziej doświadczony Albert wykorzystuje przewagę, rozciąga przeciwnika i przechodzi do balachy twarzą do dołu. O dziwo Malicki wytrzymuje dźwignię przez około minutę, dając sobie przeciągnąć staw łokciowy ponad to, co wytrzymałby niemal każdy grappler. Sędzia lituje się nad krzywiącą się z bólu publiczność i przerywa walkę z obawy o zdrowie zawodnika. W pierwszej rundzie zwycięża Albert Odzimkowski.

Piotr Gular (0-0-0) vs. Marcin Freitag (0-0-0)
Piotr Gular od początku nie sprawia wrażenia jakby był uderzaczem, jednak to on bierze górę nad swoim przeciwnikiem który dysponuje znacznie lepszymi warunkami fizycznymi, obijając go niemiłosiernie i sprawiając, że Marcin przez cały czas się cofa. Pomimo przewagi w stójce, Gular postanawia jednak efektownie sprowadzić przeciwnika i ostatecznie kończy się próbą dźwigni na nogę. Pozycję dominującą zyskuje jednak po chwili Freitag, posyłając kilka uderzeń z góry. Walka przeniosła się do stójki, gdzie tym razem wyższy Marcin próbuje przejąć bokserską inicjatywę. W wyniku wymiany ciosów Marcin pada na deski i Gular, ku uciesze publiczności, kończy walkę kilkoma mocnymi uderzeniami ground&pound. W pierwszej rundzie przez TKO wygrywa Piotr Gular.

Oskar Piechota (0-0-0) vs. Patryk Kania (0-0-0)
Patryk przechodzi do ostrego ataku technikami bokserskimi, próbując przejąć inicjatywę. Spychany do defensywy Oskar, daje się zaskoczyć przeciwnikowi, który dynamicznie sprowadza go do parteru. Piechota zachowuje jednak świeży umysł i błyskawicznie wykorzystuje dogodną sytuację do zapięcia duszenia trójkątnego nogami. Jego oponent przez dłuższą chwilę próbuje zrobić cokolwiek, ale jedynie skraca swoją agonię i zmuszony zostaje do odklepania. Wygrywa Oskar Piechota i tym samym przestaje być debiutantem.

Adam Świderski (0-0-0) vs. Ireneusz Ziółkowski (0-0-0)
Miejscowy Adam wyraźnie ma za sobą swoją publiczność. Wyraźnie zachęcony do boju, po dłuższym wzajemnym „badaniu” możliwości, bardzo efektownie rzuca przeciwnika wysoko w górę i upada razem z nim, zwiększając tym samym moc uderzenia o deski. Przez chwilę Ziółkowski o mało nie sweepuje Adama, jednak ten szybko zbiera się i wraca do pozycji dominującej, klęcząc w w na przemian otwartej i zapiętej gardzie Ireneusza. Świderski zasypuje przeciwnika kilkoma niezłymi uderzeniami z góry. Gdy walka nieco zwalnia, sędzia rozpoczyna walkę od stójki. Raz jeszcze Świderski daje upust swoim możliwościom zapaśniczym, wyżej i mocniej rzucając Ireneusza. Udaje mu się uniknąć próby skrętówki i szybko przechodzi do dosiadu, skąd posyła kolejną porcję potężnych uderzeń na twarz. Udaje mu się nawet rozciągnąć przetaczającego się na brzuch Ziółkowskiego, żeby podjąć próbę duszenia z której jednak ten ucieka. Gong kończący rundę i tym samym po raz pierwszy widzimy tego wieczoru drugą rundę.
Runda 2 rozpoczyna się o pojedynczych uderzeń i w wyniku jednego z nich Adam otrzymał niedozwolone kopnięcie na krocze. Chwila przerwy i walka zostaje wznowiona. Kolejna próba obalenia i bardzo dobra ucieczka Ziółkowskiego, który trafia celnym uderzeniem „prawy na lewy”. Świderski obala, ale tym razem musi się bronić przed ciasno zapiętym duszeniem gilotynowym z którego ostatecznie ucieka. Walka zostaje wznowiona do stójki, Ziółkowski krwawi (łuk brwiowy) a Świderski spokojnie obala, jednak zostaje przetoczony. Próba poddania przez balachę, jednak Adam ucieka i znowu kończy w pozycji dominującej (boczna). Ireneusz stwarza sobie okazję do zakończenia przez skrętówkę, jednak nieprzekupny zegar wskazuje na koniec walki.
Przez decyzję (jednogłośną) zwycięża Adam „Swider” Świderski.

Główna karta walk:
Piotr Hallman (4-1-0) vs. Ratislav Hanulay (4-2-0)
Kontrolę natychmiast przejmuje Polak, który kilkukrotnie posyła celne uderzenie na głowę i zaraz po tym klinczuje, kontynując swoją taktykę celnymi kolanami na tułów. Piotr rzuca i okłada Ratislava uderzeniami z góry. Przeciwnik wciąga go do półgardy i pod gradem uderzeń próbuje przejąć inicjatywę chwytając za jedną nogę. Hallman spycha jednak głowę do dołu i kontroluje sytuację uderzając drugą ręką Hanulaya, który chroni się w żółwiu. Polak przechodzi do pełnego dosiadu a tymczasem sędzia przenosi walkę na środek ringu, gdzie zawodnicy kontynuują z tej samej pozycji. Zawodnik Mighty Bulls ma już tylko jedno w głowie, czyli dobić przeciwnika, jednak zegar ratuje sytuację.
Runda druga i pierwszy atakuje Piotr, który następnie rzuca, ale w konsekwencji zostaje przetoczony. udaje mu się wstać i posłać kilka mocnych uderzeń podbródkowych, żeby znowu sprowadzić swojego oponenta i wylądować w pozycji bocznej a następnie przejść do dosiadu. Stąd już tylko pełna kontrola nad Hanulayem, któremu pozostaje jedynie zasłaniać się przed padającym zewsząd ground & pound. Przez moment wydawało się, że Ratislav odklepał o matę, jednak sędzia najwyraźniej nie zauważył tego znaku. W związku z czym Hallmanowi pozostaje kontynuować swoją wizję zwycięstwa i przechodzi do duszenia. Tym razem poddanie jest widoczne. W drugiej rundzie, przez duszenie zza pleców, zwycięża Piotr Hallman.

Marcin Gułaś (2-1-0) vs. Rafał Haratyk (2-0-0)
Pierwszy trafi pogromca słynnego „Pogiego” RafałHaratyk. Gułaś jednak nic sobie nie robi z tego ataku i cały czas garda wysoko. Kilka celnych low kicków od Haratyka, ale walka wciąż toczy się na zasadzie „pokaż co umiesz a ja pokażę tobie”. Po chwili wzajemnego wyczekiwania na błąd przeciwnika, celnym kopnięciem na tułów trafia Rafał. Gułaś kontruje niepewnym prostym, który jednak nie był zbyt mocny. Haratyk trafia prawym sierpem, ale Gułaś nadal posuwa się do przodu, próbując narzucić rytm tego pojedynku. Runda 1 zakończona minimalną przewagą Rafała.
W rundzie drugiej zaczęło się gorąco od efektownej, dynamicznej wymiany zapoczątkowanej przez Haratyka, ale Marcin stanął na wysokości zadania i dzielnie kontruje. Kombinacja lewy, prawy z czego drugie uderzenie dochodzi Gułasia. Chwilę później wewnętrzny low kick, ale zawodnik Mighty Bulls kontruje prostym na splot. Jakieś dziwne problemy techniczne wymuszają dziwną grę świateł w okół ringu. Zawodnicy są jednak na tyle skoncentrowani, że ta niewygodna sytuacja wydaje się im nie przeszkadzać. Marcin dynamicznie wchodzi w nogi, ale nie udaje mu się przewrócić przeciwnika. Szybka zmiana płaszczyzny i Gułaś próbuje natychmiast dosięgnąć Rafała techniką bokserską Koniec rundy 2.
Ostatnia runda i inicjatywa po stronie Marcina. To wyjątkowa pechowa walka dla obu fighterów, ponieważ Haratyk potyka się o oderwaną przez niego reklamę podłogową. Szybka reakcja sędziego, który odrzuca ją na bok. Bardzo zawzięta wymiana bokserska, podczas której kibice dają się nieco ponieść wytworzonej energii (pozytywnie). Cały czas wymiana krótkimi seriami, w których każdy „ugrywa” coś dla siebie. Koniec ostatniej rundy i bardzo ładnej walki, której niestety warunki techniczne nie sprzyjały. Ciężkie zadanie dla sędziów punktowych, którzy po dłuższym namyśle postanowili, że walka zakończy się… remisem. To chyba to samo uczucie jak być czwartym w wyścigu.

Bartek Kurczewski (3-0-0) vs. Tadas Aleksonis (2-1-1)
Nie trudno odgadnąć komu kibice skandują głośniej. „Kura” bierze sobie na poważnie doping „swoich” i próbuje sprowokować Litwina a następnie sprowadza go efektownie, by tym samym zostać po chwili przetoczonym a dalej samemu przetoczyć. Tadas nie pozostaje jednak dłużny i próbuje zapiąć trójkąt nogami, jednak Kura wynosi przeciwnika do góry i ląduje za trzymającym się w żółwiu Aleksonisem. Litwin przetacza za nogę i ląduje w gardzie Bartka. Sędzia dosyć szybko postanowił jednak wznowić walkę od stójki i ten moment wykorzystuje Kurczewski, który posyła bardzo mocny prawy prosty idealnie na szczękę Tadasa, który jakimś cudem przeżywa trudny okres chroniąc się w żółwiu, skąd sędzia ponownie wznawia walkę od stójki. Chwilę później klincz i sygnał kończący pierwszą rundę.
W rundzie drugiej Litwin wydaje się nieco bardziej energiczny niż zawodnik ze Zgierza. Kilka szybkich uderzeń bokserskich ze strony Litwina i sprowadzenie do parteru. Bartek na dole, jednak po chwili wracają do stójki. Litwin trafia celnym uderzeniem na szczękę i podbiega żeby dobić Kurczewskiego. Podbiega jednak z nielegalnym kopnięciem na twarz leżącego przeciwnika i sędzia daje czas na odpoczynek dla Polaka i przypomina Tadasowi o zasadach. Akcja wznowiona i Aleksonis trafia kolejną porcją prostych i sierpów, podczas gdy Kura zaczyna się już mocno chwiać na nogach, ale w porę klinczuje i dociera tym samym do rundy trzeciej.
Bartek próbuje szybko odgryźć się za poprzednią rundę, prowokując atak który jednak Tadas kontruje. Kura spycha Litwina do narożnika, jednocześnie klinczując i posyłając celne kolano na twarz Aleksonisa. Nieco długi, prawie trzyminutowy klincz w narożnika, o dziwo sędzia nie przerywa. W ostatnich sekundach Zgierzanin rzuca przeciwnika na matę, jednak dynamiczny Litwin kontruje i wykorzystuje pęd do przetoczenia. Kilka uderzeń z góry, które natychmiast przerywa gong kończący pojedynek. Po trzech rundach, sędziowie punktowi wskazują Polaka. Decyzja wydaje się kontrowersyjna, biorąc pod uwagę, że Litwin kilkukrotnie posyłał Bartłomieja na deski i kontrolował przebieg walki.

Michał Fijałka (6-2-0) vs. Krzysiek Gołaszewski (4-1-0)
Doświadczony Michał wyraźnie spokojny od samego początku. Gołaszewski próbuje kilka wewnętrznych low kicków, po czym efektownie rzuca „Sztangę” o ziemię. Krzysiek wstaje i próbuje obijać nogi leżącego Michała, jednak nie udaje mu się i akcja wraca do stójki. Michał próbuje kilkoma „bombami” rozstrzygnąć wynik pojedynku, jednak zostaje sprowadzony i szybko wraca na nogi. Kilka uderzeń Fijałki i low kick, który pechowo trafia w krocze Gołaszewskiego. Walka jednak zaraz wrócił na swój tor a „Sztanga” wchodzi w nogi i wywraca Krzysztofa. Stąd już mocne ground & pound potężnie zbudowanego Fijałkę i sędzia przerywa pojedynek, ratując zamroczonego od gradu uderzeń, Gołaszewskiego. W pierwszej rundzie przez TKO wygrywa Michał Fijałka.

Wiktor Sobczyk (7-3-0) vs. Vaidas Valancius (9-2-2)
Widać, że Litwini przywieźli ze sobą zapas energii i niezłej techniki bokserskiej. Widać to i w tym pojedynku już od samego początku. Wiktor jednak kontruje i robi sobie miejsce na sprowadzenie, co też skrzętnie wykorzystuje i ląduje u góry, w pół gardzie Valanciusa. Litin wciąga do pełnej gardy a Wiktor obija tułów z góry. Vaidas bardzo ładnie przerzuca przez biodro, ale liny pomagają nieco Sobczykowi, któremu udaje się oprzeć i wstać przed pełnym upadkiem. Koniec rundy 1.
Runda druga zaczyna się od szarży Vaidasa i nieudanej próby obalenia. Wiktor spycha głowę Litwina i zmusza go do położenia się na plecach. Sobczyk przechodzi od razu gardę i wchodzi do dosiadu, skąd ciska kolejnymi uderzeniami na zasłaniającego się Vaidasa. Zmusza go do przekręcenia się na brzuch. Litwin próbuje ratować się żółwiem, ale Sobzyk rozciąga go trzykrotnie, cały czas obijając głowę i tułów. Sędzia przerywa i pojedynek zwycięża Wiktor Sobczyk.

Komentarze

  • Leglocker

    Sztanga czy Gołaszewski? Ja zaryzykuję i obstawiam Gołaszewskiego przez decyzję.