Oglądalność TUFa 13 po raz drugi

08 Kwiecień 2011
Oglądalność TUFa 13 po raz drugi


fot: cagetoday.com

Po tygodniu wracamy z wynikami oglądalności kolejnego odcinka trzynastej edycji TUFa. Są one słabsze niż poprzednio, a co jeszcze gorsze – sporo znaków na niebie i ziemi zapowiada, że to nie będzie ostatni spadek. I jeśli odłożyliście sobie obejrzenie drugiego epizodu na weekend, lojalnie ostrzegam, że w środku posta są dość poważne spoilery.

Drugi epizod sezonu obejrzało 1,2 mln osób, a więc 300 tys. mniej niż jego premierowy odcinek. Znowu najsłabszy wynik od dobrych kilku sezonów.

Tak, jak wspominałem, pierwszy odcinek nie należał do najbardziej emocjonujących w historii. Drugi był zdecydowanie krokiem do przodu – dos Santos zdecydowanie się rozgadał, Lesnar wykrzesał z siebie trochę więcej niż poprzednio („chicken salad out of chicken shit, remember guys!”), a sam przebieg show był nieco bardziej emocjonujący. Wciąż jednak nie jest to „to coś”, co widzieliśmy w poprzednich edycjach show.

1. W poprzednich sezonach zawodnicy zapadali w pamięć już od samego początku. Tutaj zabrakło arogantów, karykatur Bruce’a Lee, czy ulicznych fighterów w stylu Kimbo. W zasadzie jedyny zawodnik, który był naprawdę mocnym produktem marketingowym – Javier Torres – zdążył odpaść w drugiej walce programu. W pamięć zapadło mi jeszcze dwóch fighterów, z których jeden odpadł przed podziałem na drużyny z powodu kontuzji kolana, a drugi zwymiotował i uciekł z programu, bo stęsknił się do córeczki. Zdegustowanie na twarzy prezydenta UFC – bezcenne!

2. Dużo naprawdę złej roboty robi Brock Lesnar. Dobrych kilka razy w programie podkreślił, że jego team prezentuje słaby poziom, przed walką mówi wprost, że nie widzi w swoim podopiecznym nic wyjątkowego. Wygląda też na to, że nie zależy mu na sukcesie w programie. Amerykanie lubią superherosów, a superheros nie może być zblazowany. Pomijam już fakt, że na pierwszy rzut oka wygląda na to, że mówi prawdę.

3. Nie muszę chyba dodawać, że walki są nudne jak flaki z olejem. Poprzednio mieliśmy klasyczne lay and pray, tym razem nieposiadający umiejętności zapaśniczych i dobrego cardio Javier Torres co chwila dobijał do klatki swojego rywala, gdzie kręcili się w kółko przez 15 minut. Jest pewna dolna granica ilości widzów TUFa, ale czy naprawdę chcemy ją poznawać?

4. Ogniste zapowiedzi kolejnych odcinków (rzut poświęcenia przez kanapę na stół czy latające przez mieszkanie krzesła) okazują się najlepszymi momentami z programu, które zobaczyć możemy równie dobrze w następnym, jak i ostatnim odcinku. Tak się nie pogrywa z widzami. Ci mniej cierpliwi i słabiej zainteresowani MMA mogą sobie łatwo odpuścić.

5. Dodatkowo, TUF został przesunięty na wcześniejszą godzinę względem poprzednich edycji, przez co koliduje z końcówką „American Idol„. Jak pisze Mike Fagan na bloodyelbow.com, „and while the American Idol audience doesn’t overlap with the TUF audience, there are hordes of wives and girlfriends forcing their emasculated boyfriends to watch Steven Tyler embarrass himself each week„. Swoją drogą, nie do końca zgadzam się z tym, że widzowie TUFa nie są zainteresowani amerykańskim Idolem. Dobrze wiem, że fani MMA cichaczem oglądają tego typu programy i podkradają swoim dziewczynom „Cosmopolitan”. I mówię tu jak najbardziej poważnie.

Nie zmienia to faktu, że od dwóch tygodni wstaję wcześniej, żeby obejrzeć nowego „The Ultimate Fightera” i mam z tego bardzo dużo rozrywki. Ale dla zwykłego widza ten program może być nie do strawienia, a nie takie były raczej założenia ZUFFA. Wszyscy są zwyczajni, a brakuje tego, co określa się mianem „show”. Mam nadzieję, że w trakcie zdjęć Dana White zauważył to, o czym piszą teraz dziennikarze na całym świecie i wywarł nacisk na większą efektowność tego, co dzieje się w 13 edycji TUFa.

Komentarze

  • TD

    Totalnie mnie ta seria nie kręci… jakoś tak zawsze wychodzi, że pierwsze części są najlepsze a dalej jest już tylko gorzej. Nie inaczej w przypadku TUFa. Oglądam bo muszę i tylko tyle!

  • Pancrase

    Najgorszy sezon ever – nawet kolory źle dobrane. Wszystko bezpłciowe, bez werwy. Ale i tak spóźniam się od dwóch tygodni do pracy żeby obejrzeć xD