Paczka wywiadów przed Strikeforce: „Diaz vs. Daley”

08 Kwiecień 2011
Paczka wywiadów przed Strikeforce: „Diaz vs. Daley”

Uff, zbliża się pracowity weekend dla fanów MMA. Powiedziałem „uff”, ale to wcale nie było negatywne westchnienie a wręcz odwrotnie. Tymczasem, przygotujmy się do gali powoli, zaczynając od mentalnego stretchingu, słuchając kolejnych wywiadów z zawodnikami. A dla leniwych streściliśmy ich treść pod każdym video.

Na pierwszy ogień obecny mistrz wagi pół średniej Strikeforce, Nick Diaz. Pierwsze półtorej minuty to typowe zakłopotanie zawodnika z teamu Cesara Gracie, który chyba nigdy nie przywyknie do medialnej otoczki, towarzyszącej galom organizowanym przez Zuffa. Tym razem Diaz poszedł o krok dalej mówić, że nie ma nic przeciwko prowadzącemu wywiad Arielowi Helwani, ale tam skąd pochodzi, tacy jak on dostaliby „plaskacza” 🙂
Dalej już bardziej na temat. Nick opowiada, że przyjął walkę na krótko przed galą, ale zgodził się ponieważ chciał tego cały Team Cesar Gracie. Czuje się w związku z tym najbardziej przepracowanym, najbardziej przetrenowanym i najmniej docenianym finansowo zawodnikiem. Porównuje zarobki do zarobków bokserów, twierdząc że zarabia całkiem nieźle, ale jako zawodnik MMA nie jest to nic specjalnego. Na szczęście, jak twierdzi, żyje w Stockton (Kalifornia) i tam nie potrzebuje wiele żeby przeżyć. W dalszej części opowiada, dlaczego rozumie sytuację Paula Daleya i wie, dlaczego uderzył Koschecka po walce, jednocześnie mając nadzieję, że nie zostanie potraktowany tak samo.
Wydawało wam się, że być Arielem Helwani jest łatwo? Nic bardziej mylnego, gdyż rozmawiając z zawodnikami zawsze trzeba być czujnym. W pewnym momencie Nick zaatakował Ariela, twierdząc że to on nakręcał całą medialną „gadaninę” między nim a Daleyem, po chwili łagodząc ton wypowiedzi i przechodząc do tego, dlaczego Pride był ciekawszy dla fanów i panujące tam zasady były bardziej atrakcyjne dla widzów.

Pretendent do mistrzowskiego pasa Paul Daley jest bardzo podekscytowany, ponieważ Nick Diaz przyjdzie żeby z nim walczyć jak mężczyzna, w przeciwieństwie do niektórych jego dotychczasowych przeciwników. Semtex próbował kilku zaczepek słownych względem Diaza, jednak ten nie podjął wyzwania w tej płaszczyźnie. Daley, podpuszczony nieco przez Ariela, stwierdził że być może cisza ze strony Nicka (który zawsze miał coś do powiedzenia przed walką) może wynikać z faktu, że jest zdenerwowany przed ich walką, ale równocześnie może to być taktyka z jego strony, którą wykorzysta w walce.
Jeżeli chodzi o taktykę, Brytyjczyk zdaje się znać dobrze taktykę i styl walki swojego przeciwnika, który wg niego jest zawodnikiem kontratakującym, w związku z czym Paul będzie starał się nie wdawać w „jego” grę.
Zapytany o przejęcie Strikeforce przez Zuffa, potwierdził że na początku był bardzo zdenerwowany tym faktem i wydaje mu się, że Scott Coker się sprzedał, czego nie omieszkał przekazać mu osobiście w jednym z maili.

Gilbert zaczyna od swojej brody, z którą czuje się dobrze. Określa ją jako złoty środek pomiędzy pełną brodą, a brakiem zarostu. Konieczność przebywania z dzieckiem i inne obowiązki utrudniają mu życie, ale taka jest rzeczywistość i nie ma z tym najmniejszego problemu. Bardzo podoba mu się fuzja z UFC, dostał marketingowe wsparcie, które odczuwa chociażby poprzez zwiększenie liczby osób, śledzących go na twitterze. Melendez pracował dużo nad siłą, co widać w załączonym wywiadzie. Zapytany o nieporadność Japończyków za Oceanem mówi, że może ma to coś wspólnego z podróżowaniem samolotem na wschód, które ponoć jest bardziej męczące niż na zachód, lub z przyzwyczajeniem do walczenia w Japonii. Dziwi się także słowom Kawajiriego, że nie ćwiczył w klatce. Jak podkreśla, ma w niej swoje ulubione miejsca i zamierza to pokazać w czasie walki. Nie jest jednak pewien, czy nie jest to kłamstwo.

Gegard Mousasi Jak to jest wrócić do Stanów po takiej przerwie? Muszę tu walczyć, bo tu MMA jest największe. Nie skupia się nie przyszłości,bo nie wie ile Strikeforce będzie istniało. Cieszy się z walki z Jardinem, bo jest dobry i rozpoznawalny. Co ciekawe, oglądał jego walkę z Rampagem, ale żadnych świeższych. Dobrze jest czasem przegrać, bo ludzie zaczynają mniej oczekiwać. Poprawił poruszanie się w walce, zapasy i umie przeciwstawić się umiejętnościom zapaśników. Oprócz tego trenował w zeszłym tygodniu z Fedorem, który pracował w Holandii nad swoją stójką, zapasami i jiu-jitsu. Uważa, że bycie lojalnym wobec swoich trenerów powstrzymało go od rozwijania się jako zawodnik. Mówi, że Fedor zawsze będzie czołowym zawodnikiem, ale znany jest jako król dywizji ciężkiej i nie podziela entuzjazmu ludzi co do zbijania przez Rosjanina wagi. Co do walki z Jardinem, zależy mu na efektownym zwycięstwie.

Shinya Aoki udziela wręcz spartańskich odpowiedzi, trzęsienie ziemi mu nie przeszkadza, narodziny dziecka także.Tym razem nie walczy dla Japończyków czy kogokolwiek, walczy tylko dla siebie. Nie zobaczymy żadnych kosmicznych legginsów. Nie potrafi też powiedzieć na dziś dzień nic o swojej przyszłości, ale chciałby walczyć zarówno w USA jak i w Japonii.

Kawajiri nie jest zaskoczony niczym podczas swojej pierwszej walki w Strikeforce, ponieważ dwa razy był już tu cornermanem. Tragedia w Japonii zmusiła go do zmiany miejsca treningowego, ale później wszystko wróciło do normy. Tatsuya nie czuje się reprezentantem Japonii po katastrofie, ale będzie walczył tak ciięzko, jak jego rodacy po katastrofie. Japończyk nie miał okazji do trenowania w klatce. Zapytany o przyczyny niepowodzeń Japończyków w USA odpowiedział, że jest tu po to, by to sprawdzić. Jego zdaniem Melendez zmądrzał jako zawodnik i myśli o wiele więcej w czasie walki.