KSW 16 – wyniki na żywo

21 Maj 2011
KSW 16 – wyniki na żywo

Tradycyjnie, ekipa MMAnews będzie na miejscu w gdańskiej Ergo Arena, aby zdobyć dla was porcję cennych materiałów. Tym samym od godziny 20.00, w środku tego posta, zaczną się pojawiać wyniki na żywo.
UPDATE: Zaczynamy… skład MMAnews w komplecie, czyli ja, Saku i Franek.

Marcin Różalski vs. Sergei Shemetov
Zamiast Vitaly Shemetov, niespodziewanie i w zastępstwie, wystąpi brat Sergei. Jak niespodziewana zmiana wpłynie na wynik końcowy dla Polaka? Za moment się przekonamy, zawodnicy są już w ringu i dosłownie za minutę oficjalna, pierwsza walka dzisiejszego wieczoru.
Pierwsza runda zaczęła się niezwykle dynamicznie. Shemetov postanowił, że tak szybko jak postanowił walczyć na KSW 16, tak szybko zamierza przejechać się po Różalu. Przez chwilę nawet udało mu się przewrócić Polaka gradem ciosów. Kilka celnych i tyle samo niecelnych uderzeń G&P i coś pokroju dźwignia na nogę. Marcin zachęcony dopingiem swoich wstaje i kontratakuje, jednak Rosjanin wydaje się nieustępliwy w swojej taktyce, to tempo jednak nie może potrwać długo. I kiedy tylko o tym pomyślałem, Sergei przewrócił się na plecy z niewiadomych powodów. Pokazuje na biceps i zwija się z bólu. Prawdopodobnie zerwany biceps… Różal i tym razem „by doctor stoppage”. Życzymy dalszych sukcesów Różalowi, ale jednocześnie czekamy na przeciwnika który będzie w stanie w końcu podjąć wyzwanie na poważnie.

Grigor Aschugbabjan vs. Atilla Vegh
Bardzo mocny wewnętrzny low kick w wykonaniu Grigora już na samym początku zapowiada ostry pojedynek. Kolejny low kick i kilka ciosów na głowę. Atilla wydaje się opuszczać gardę. Chwilę póxniej kontratakuje przypadkowym kopnięciem w krocze i zanim zareagował sędzia, poprawił low kickiem ścinającym zwijającego się od bólu Grigora. Chwila przerwy i Ormianin przyjął to „jak mężczyzna”.
Atilla postanowił wykorzystać moment i przy rozpoczęciu akcji natychmiast zaatakował. Chwilę póxniej ponownie kopnął w krocze swojego przeciwnika i za to posypał się na niego grad gwizdów publiczności, punktów jednak mu nie odjęto. Słowak ponownie wstał i kontynuuje walkę, dzięki czemu każda jego akcja zyskuje sporą sympatię publiczności.
Druga runda to wykorzystywanie przewagi wzrostu Aschugbabjana i seria niebezpiecznych uderzeń kolanami na głowę. Po kilku z nich, przynajmniej jeden siadł na tyle celnie i mocno, że Grigor padł i już nie wstaje. Sędzia przerywa i ogłasza zwycięstwo dla Atilli Vegh.

Cenzig Dana vs. Artur Sowiński
Walka całkiem dynamiczna, tak zwany „cios za cios”. Dokładnie tak wygląda póki co połowa pierwszej rundy, jednak z minimalną przewagą dla Artura, który wyraźniej narzuca tempo pojedynku. „Kornik” ma za sobą tłumy „naszych” co prowokuje go do ataku ale jednocześnie wyraźniej wyczerpuje jego pokłady energii. Próba bardzo niskiego wejścia w nogi w wykonaniu Polaka, jednak mocno nieudana. Chwilę później ciekawa kombinacja Artura, podczas której zmieniał często płaszczyznę uderzeń i tym samym lekko wytrącił Cenziga z równowagi. Koniec pierwszej rundy z wyraźnym akcentem dla Sowińskiego.
Druga runda zaczyna się podobnie jak zakończyła się poprzednia. Artur wykonuje nieustanny pressing, spychając Turka do narożnika. Cenzig próbuje wejścia w nogi, jednak Polak broni i wskakuje zapinając jednocześnie gardę w okół tułowia przeciwnika. Bardzo dobra praca biodrami i pierwsza próba poddania balachą przez Sowińskiego. Dana ucieka, jednak zawodnik ze Śląska próbuje raz jeszcze, ostatecznie nie udaje mu się ale pokazał bardzo ładną pracę z pleców, podczas której próbował zapiąć jeszcze trójkąt i wejść za plecy. Zawodnicy wstają na nogi i podczas próby obalenia przez Cenziga, Artur niefortunnie kopnął swojego oponenta tam gdzie najbardziej boli… obyśmy nie zapamiętali KSW 16 jako wieczór „groin kicków”.
Po dużym aplauzie publiczności dla poszkodowanego Turka, Cenzig wstaje i chce kontynuować pojedynek. natychmiast próbuje sprowadzić, jednak świadomy tego Artur broni i to on kontruje obaleniem, jednocześnie błyskawicznie wchodząc za plecy. Akcja jednak przypadła na ostatnią minutę drugiej rundy i tu nie dało się już nic zrobić, bo nieprzekupny zegar wybił koniec rundy i tym samym jednogłośną decyzją sędziów zwycięża Artur Sowiński z Silesian Cage Club.

Michał Materla vs. James Zikic
Już od początku widać ogromny szacunek do bokserskich umiejętności Zikica ze strony Michała. Kilka lewych prostych i jeden celny prawy sierp Materli i od razu klincz. Po chwili rozdzielenie i Cipao pięknie wchodzi w tempo i obala. Powolne obijanie przeciwnika pojedynczymi uderzeniami i przejście do pół gardy. Powolne skradanie się do Kimury, dziwi jednak brak prób przejścia gardy. Koniec rundy pierwszej i w ten sposób Michał skradł Anglikowi pierwszą rundę.
Runda druga zaczyna się od wymiany ciosów narzuconej przez Jamesa. Tą akcję wygrywa jednak Michał, który trafia potężnym uderzeniem i wprawia Zikica w tak zwany „chicken dance”. Brytyjczyk słania się na nogach i próbuje ratować się próbą obalenia, jednak na krótko. Ta akcja kosztowała Zikica lewe oko, które mocno krwawi. Rozochocony Michał coraz odważniej atakuje i jego ciężka, prawa ręka daje o sobie znać. Agresywna próba obalenia i zawodnik Berserkers Team obala przeciwnika od razu przechodząc do bocznej pozycji. Do końca pozostało nieco ponad minutę i w ten sposób Michał dociera do końca walki, zapewniając sobie jednogłośne zwycięstwo. Tym samym Zikic, który planował wkrótce występy w UFC, będzie musiał je nieco odłożyć w czasie.

Toni Valtonen vs. Jan Błachowicz
Janek od początku przybrał agresywną taktykę, wiedząc że w stójce jest faworytem. Jak się okazuje już po chwili, w parterze też będzie obiecująco bo to właśnie on sprowadza Valtonena i od razu wchodzi za jego plecy, jednocześnie zapinając trójkąt nogami na tułów swojego przeciwnika, utrudniając mu oddychanie. Dwie próby duszenia zza pleców pokazują, że Fin nie będzie łatwy do skończenia. Nie pomaga nawet rozciągnięcie na brzuch i grad ciosów z góry, bo Toni wciąż stawia opór i tak dociera do końca pierwszej rundy.
Druga runda to praktycznie kontynuacja poprzedniej. Ładne obalenie i przejście za plecy. Tym razem Janek rozciąga Valtonena na tyle skutecznie, że szybko udaje mu się go zadusić. Tłum skanduje, Janek unosi ręce w geście zwycięstwa.

James Thompson vs. Mariusz Pudzianowski
Po nowym hicie Krystiana Pudzianowskiego pod tytułem „Respect” Pudzian nie ma wyjścia, musi wygrać…
Walka zaczęła się bardzo ostrożnie (wbrew oczekiwaniom). Pudzian szybko sklinczował i przerzucił Jamesa na plecy. Anglik jednak w pełni sił szybko wstał i tym samym czas na plan B dla Pudziana. Zawodnicy szybko doszli do wniosku, że zgromadzonym widzom należy się niezłe show i poszli na mocną wymianę ciosów, z której lepiej o dziwo wyszedł Pudzian, kosztowało go to jednak sporo energii. Przez chwilę Thompson opuścił nawet ręce i zaczął się chwiać na nogach. Doświadczenie jednak pozwoliło mu sklinczować i obalić Pudziana, który na zbliżeniu pokazał że jest niezwykle zmęczony tą akcją i pozwolił się obalić w bardzo łatwym stylu. Obalenie to pół biedy, gorsze było to jak łatwo pozwolił Jamesowi przejść do dosiadu, skąd pojedynczymi uderzeniami wyciągnął z Pudziana resztki sił.
Druga runda ujawniła do końca słabości Pudziana, który co rusz bronił (a właściwie nie bronił) sprowadzeń „Collosusa” który zauważył, że obalony Pudzian nie potrafi się bronić. Tak też postanowił zrobić, obalił i od razu przeszedł do bocznej. Stamtąd o dziwo przeszli do pozycji przypominającej duszenie trójkątne rękami, jednak brakowało najważniejszego, czyli właściwie przełożonej ręki, która ma za zadanie odbierać oddech. Pudziana zgubiła jednak jego umięśniona postura, która zadusiła go zamiast techniki. Rozczarowanym kibicom Pudzian obiecał jednak, że to nie koniec!

Matt Lindland vs. Mamed Khalidov
Walka od pierwszych sekund bardzo agresywna. Mamed zasypuje Lindlanda serią uderzeń, po czym pięknym podhaczeniem sprowadza olimpijskiego medalistę w zapasach do parteru. Stamtąd posyła kilka uderzeń i szybko próbuje przejść do dźwigni skrętowej. Noga kednak wyślizguje się i Matt wstaje na nogi, podczas gdy Mamed miał już inny plan i wskoczył go gardy zakładając jednocześnie bardzo ciasne duszenie gilotynowe. Amerykanin przyduszony schodzi na kolana i tak już zostaje po utracie przytomności. Wygrywa Mamed Khalidov!

Komentarze

  • Beier

    Pudzianowski się nadaje… Niech on lepiej temu sportu wstydu nie przynosi bo myśli, że wygra z jakimiś łebkami to nie wiadomo kto jest. A tu jednak taka pała jak Thompson da mu radę bo niby przegrywał walki, ale doświadczenie ma.

  • Kamillo

    Sprzeciw! Był postęp Pudziana, po prostu za dużo bił, a za słabo.

  • dsa

    Beier daj sobie spokoj bo jesteś żałosny – nie chce to nie ogladaj a jak masz zamiar krytykować to sam trenuj i zobacz jak to jest. Wstydem jest, że tacy jak ty sie wypowiadają.

  • Danil

    Pudzianowski przez pół roku nie zdołał zrobić wydolności, żeby przewalczyć jedną całą rundę na dobrym poziomie, a gdzie tu do pełnego dystansu? Skąd wydolność na trzy piątki? Słabo to wygląda. Bez kondycji nawet technika pada. Jak nie ma się już siły żeby wciągać powietrze w płuca a tętno wskazuje stan przedzawałowy, to co tu myśleć o poprawnej technice. Bił, bił, bił i biciem w łeb Thompson doprowadził się do stanu poważnej anoksji. Dobrze, że sam się nie przewrócił od tego uderzania, bo co by wpisali mu w ranking? KO by exhausted / self choke out? Po Thomsonie nie było widać, aby to uderzanie robiło na nim jakieś specjalne wrażenie.

    Materla i Zikic dali świetną walkę. Mocny i dobry boks po stronie Materli. Parter wiadomo. Myślę, że Materla ma szanse powalczyć o międzynarodowy pas 84, i gdyby w tej walce spotkał się z Mamedem, byłaby to epicka historia.

    Janek Błachowicz- kapitalny powrót! Kompletna dominacja, stójka, parter, wpięcie trójkątem i ciosy zza placów, które widać, że ważą.
    Bardzo jestem ciekaw rewanżu z Sokoudjou.

    Mamed- wiadomo. Już najwyższy czas, aby zmierzył się z aktualną czołówką światowego mma. Pięknie napadł już na początku, obalił, i ta gilotyna?widok budzącego się z ?koszmaru? Lidlanda- bezcenny.

    Szkoda, ze Różalowi nie wyszła pełna walka na jaką liczył, choć trzeba przyznać, że te rosyjskie wiatraki trafiały go celnie i mocno.

    Ogólnie cała gala na duży plus.