„Który zawodnik nie chciałby walczyć w UFC?” – wywiad z Michałem Materlą

24 Maj 2011
„Który zawodnik nie chciałby walczyć w UFC?” – wywiad z Michałem Materlą


Foto: konfrontacja.com

Zobaczyć w połowie gali pojedynek o tak wysokim poziomie sportowym można chyba tylko na galach pod patronatem Zuffa. Michał Materla to kolejny przykład z KSW 16, że nasi zawodnicy potrafią zaatakować tam, gdzie przeciwnik czuje się najmocniej i dzięki temu rozbić jego pomysł na walkę. Oto, co miał do powiedzenia Cipao po walce.

Zagraniczne portale pisały przed walką, że Zikić jest czołowym contenderem w kolejce do UFC. Czy pokonując go i zajmując jego miejsce liczysz na angaż w Zuffa, czy raczej skupiasz się na pasie KSW?
Ja na szczęście takimi pierdołami się nie zajmuję, od tego mam trenera i menadżera, to ich działka. Oczywiście, odpowiadając na pytanie czy bym chciał, to nie ma wątpliwości, że tak. Wiadomo, który zawodnik nie chciałby walczyć w UFC, choćby zaznaczyć tam swoją obecność? Co będzie – czas pokaże. Mam nadzieję, że ta walka odbije się trochę szerszym echem.

Chciałbym cię też spytać o założenia na walkę, był ścisły plan czy może bardziej „gameplan” był taki, aby zaskoczyć go w stójce, bo raczej się tego nie spodziewał?
Pierwsza walka z Babene to była walka na przetarcie, potrzebowałem się odrdzewić, a byłem do tego chory dwa tygodnie i bliski wycofania się z walki. Tym razem byłem świetnie przygotowany psychicznie, no i myślę, że ten plan dość dobrze udało się wykonać – zaatakować w stójce, dużo tam pracować, zmęczyć go i obalić. Wiadomo, jeśli miałbym czystą okazję żeby go skończyć w parterze, to bym spróbował, ale nie chciałem ryzykować utraty pozycji. On też swoje wie o parterze i też skończenie go nie było najprostszym zadaniem.

W pierwszej rundzie znalazłeś się w półgardzie Zikicia, nie byliśmy wówczas pewni czy chcesz ją przechodzić czy raczej iść do kimury. Na czym tak naprawdę ci wtedy zależało?
Próbowałem kimury, ale jego długą rękę było ciężko wyciągnąć. A nie próbowałem przechodzić, bo narożnik krzyczał do mnie żeby nie tracić pozycji. Dlatego próbowałem coś jeszcze zrobić z tej półgardy.

Pamiętasz tę sytuację, w której trafiłeś Zikicia prawym i wyraźnie „zatańczył”? Nie podpaliłeś wtedy walki, chodziło o zachowanie sił, czy uniknięcie błędu?
Nie rzuciłem się na niego, bo nie chciałem popełnić błędu, na przykład żeby mnie obalił. Jeśli chodzi o sam ten lekki knockdown czy zamroczenie, to i tak musiało mu odebrać dużo energii. Chciałbym go znokautować, bo znokautowanie takiego zawodnika to byłoby naprawdę coś, ale myślę, że i tak było dość fajnie. A tak w ogóle, to bardziej go chyba zamroczył ten cios na wątrobę niż sierp.

A co dokładnie stało się z twoją prawą ręką [zwróciliśmy uwagę na opuchliznę przy przywitaniu]?
Nic, po prostu go trafiłem parę razy mocno, a tutaj wszyscy mnie gniotą, bo chcą pokazać swoją wyższość nade mną i wszystko mnie tutaj boli. Ale generalnie wszystko ok *śmiech*

Wyraźnie rysuje ci się w KSW jeszcze jedna ważna walka – ta o pas. Jakieś nowe wieści?
Wszystko zależy od tego jak się wyklaruje sytuacja. To niestety nie jest zależne tylko ode mnie.

Jeszcze jedno pytanie od czytelników – czy byłbyś zainteresowany rewanżem z Cyborgiem? To był pokaz naprawdę ostrego MMA.
Teraz to raczej niemożliwe. On się bije teraz w 77kg.

Ok, dzięki za wypowiedzi, do zobaczenia na najbliższej gali i nie gnieciemy ręki.
Dzięki panowie!