O przyszłości Roya Nelsona…

30 Maj 2011
O przyszłości Roya Nelsona…

Roy Nelson to bez wątpienia bardzo utalentowany facet. Wśród wielu fanów budzi sympatię swoim niepozornym wyglądem, niektórzy wydają się mieć dużo uciechy z jego specyficznego poczucia humoru. Jednak druga porażka z rzędu i rekord 2-3 w ostatnich pięciu pojedynkach to znak, że coś trzeba zmienić, jeśli „Big Country” chce iść nadal do przodu i wrócić do rywalizacji o pas wagi ciężkiej. O tym jakie propozycje ma dla niego Dana White, w środku posta.

Dla tych z Was, którzy nie oglądali UFC 130, przypomnę: Roy został zdeklasowany przez Franka Mira, który ze stoickim spokojem wykonywał swój gameplan, na przemian obalając go i karcąc kolanami.

W związku z tym na forach dominują o „Big Countrym” bardzo krytyczne opinie. Jego brzuch przestał być obiektem żartów, a ochrona przed wpięciem nóg, czy możliwość dociśnięcia kogoś w parterze lub zwalenia się na niego przy ścianie octagonu mogła dobrze działać w „Ultimate Fighterze”, ale nie przeciwko takim przeciwnikom jak Junior dos Santos czy Frank Mir. Z kolei Dana White mówił po gali kilkakrotnie wprost – cała ta sprawa z tłuszczem była może zabawna na początku, ale jeśli Roy chce utrzymać się w UFC, musi zmienić nawyki żywieniowe i podejście do treningu, tym bardziej, że jego kondycja wydaje się być coraz słabsza. Aby rozwiązać ten problem, prezydent UFC postanowił spotkać się z Royem w najbliższy piątek.

Jak pisze mmaweekly.com, z propozycją pomocy wyszedł także Mike Dolce, znany specjalista od żywienia, który współpracował m.in. z Quintonem Jacksonem czy Michaelem Bispingiem. Dolce twierdzi, że może pomóc Nelsonowi pokazać swój pełen potencjał, a także poprawić jego sportowe wyniki i zdrowie, ponieważ sam jeszcze nie tak dawno był cięższy od niego, a teraz posiada w swoim organizmie tylko kilka procent tłuszczu. Ba, ten specjalizujący się w MMA dietetyk mówi wprost, że Roy może spokojnie zejść do wagi półciężkiej, a może nawet i jeszcze niżej!

Jestem bardzo ciekaw, czy Roy podejmie wyzwanie, czy z uporem maniaka będzie trzymał się hamburgerowej diety i robił żarty ze swojego brzucha. Jeśli wybierze to drugie, po następnej przegranej walce będzie musiał szukać nowego pracodawcy.