Zawodnicy spod szyldu Zuffa zarobią za wpisy na Twitterze

11 Maj 2011
Zawodnicy spod szyldu Zuffa zarobią za wpisy na Twitterze

Pięć tysięcy dolarów to dość solidne wynagrodzenie, lecz nie wszyscy zawodnicy z undercardów mogą liczyć na takie pieniądze, a przecież w UFC czy Strikeforce nie walczy się szczególnie często. Teraz jednak okazja do zarobienia takich pieniędzy pojawi się dodatkowe cztery razy w roku. Wystarczy z powodzeniem rywalizować o uznanie gawiedzi na Twitterze.

Już od czerwca zawodnicy UFC i Strikeforce podzieleni zostaną na cztery grupy w zależności od tego, jak wielu ludzi śledzi ich aktywność na Twitterze. Każda z kategorii po kwartale będzie miała trzech zwycięzców. Pierwszy zostanie wynagrodzony za największą ilość nowych followersów, drugi za najwyższy procentowy ich przyrost, trzeci za najbardziej kreatywne wpisy, które oceniał będzie Dana White.

Warto zauważyć tutaj kilka rzeczy:
1. Sędzią w całym przedsięwzięciu będzie Dana White, a więc Scott Coker kolejny raz zostaje zepchnięty na dlaszy plan. Mamy też do czynienia z kolejnym przedsięwzięciem, które dotyczy zarówno UFC, jak i Strikeforce.
2. O ile nie jestem w stanie sobie wyobrazić Brocka Lesnara ćwierkającego na Twitterze żeby zarobić pięć tysięcy zielonych, dla mniej rozpoznawalnych zawodników rozpocznie się batalia o social media, a pośrednio – bardziej efektowne występy. Choć wielu fanów MMA już zapowiedziało, że będzie drażnił ich fakt nienaturalnego zachowania fighterów i ich zabiegania o popularność.
3. Nie da się ukryć, że powyższy system faworyzuje mniej rozpoznawalne i niekorzystające z Twittera osoby, ponieważ najbardziej popularne osoby już dawno są śledzonego przez tego, kto może być czymś takim zainteresowany. Właśnie dlatego uważam plan Zuffa za bardzo dobry.
4. Do rozdania jest 240 tys. dolarów rocznie. A nikt nie powiedział, że w swojej kategorii nie można wygrać we wszystkich trzech dziedzinach. Także zawodnik może zarobić rocznie dodatkowe 60 tys.

Komentarze