Dlaczego Pudzian musi wygrać?

07 Listopad 2011
Dlaczego Pudzian musi wygrać?


ta partia może być kluczowa dla ulokowania ciężaru promocji KSW w następnych latach

Mariusz Pudzianowski to najdroższa, ale też najskuteczniejsza „zabawka” na jaką pozwoliło sobie KSW. Żaden z zawodników MMA nie jest tak rozpoznawalny w Polsce i na świecie, a już na pewno żaden nie istnieje w świadomości ludzi, którzy mieszanymi sztukami walki się nie interesują. W oczekiwaniu na wywiad z Mikiem Dolce, który zajął się dietą Mariusza, zastanówmy się co oznaczałaby porażka Mariusza na KSW 17, a jakie profity możemy odnieść w przypadku jego zwycięstwa.

Zmienne sympatie tłumu

Kult superbohaterów jest najmocniejszy chyba w USA, ale przypomnijmy sobie ogólnonarodową podnietę i histerię, gdy Mariusz mówił o wspinaniu się krok po kroku na szczyt tuż po efektownym zwycięstwie nad „El Testosteronem” Najmanem. Mówiono o tym wszędzie, a wielu uwierzyło nawet, że trenujący MMA od pół roku Mariusz pokona Tima Sylvię, który spędził więcej czasu w rankingu najlepszej dziesiątki wagi ciężkiej, niż „Dominator” na macie. Ta porażka, żarty ze zmieniającego niczym kolory polskiego wojownika zabiły całą magię wokół jego osoby. Internet zapełnił się znawcami MMA, którzy sceptycznie wypowiadali się o umiejętnościach Pudzianowskiego, a także naśmiewali się z jego kondycji i wróżyli mu marną przyszłość. Kura znosząca złote jajka zniosła nagle jedno srebrne w postaci zwycięstwa nad Butterbeanem… i właśnie wtedy uderzył w nią James Thompson.


porażka z Timem Sylvią pomimo względnie dobrego występu była początkiem końca Mariusza

Mariusz zrobił duże postępy bokserskie, pokazał też minimalny zakres umiejętności z jiu-jitsu i zapasów. Jego karykaturalne rozmiary sprawiają, że technika nie wygląda tak czysto, jak w przypadku lżejszych zawodników, jednak odniosłem wrażenie, że Mariusz wiedział co i kiedy należy zrobić. Niestety, porwany rykiem tłumu i widokiem półprzytomnego Jamesa Thompsona zrobił to, co Shane Carwin w walce z Brockiem Lesnarem – po prostu się wystrzelał, do tego na swoje nieszczęście zapominając o tym, czego nauczył się na bokserskich salach. Klepiący ze zmęczenia nieszczelny trójkąt rękami Pudzian podpisał sam na siebie wyrok – pomimo znacznej poprawy na jego technice i cardio nie zostawia się suchej nitki, a w jego deklaracje o pięciu się na szczyt już mało kto wierzy.

Dlaczego potrzebujemy spektakularnego zwycięstwa Pudziana?

Teraz, kiedy dzięki naszej delegacji na UFC 138 dowiedzieliście się, że Pudzian trenuje w American Top Team, znalezliśmy się w bardzo trudnej sytuacji. Porażka Mariusza będzie dla polskiego MMA czymś bardzo niekorzystnym, ponieważ jego gwiazda całkowicie zblaknie. Mamed Khalidov czy Janek Błachowicz to świetni ludzie i klasowi zawodnicy, ale każdy kto był na jednej z ostatnich Konfrontacji wie, że większość wciąż czeka najbardziej na walkę Mariusza i to on jest tym, który przyciąga miliony przed telewizory.

Mariusz potrzebuje wygranej i to w spektakularnym stylu. Potrzebuje przeboksować dobrze pierwszą rundę i pokazać elementy zapasów lub jiu-jitsu. Musi zachować zimną krew i nawet jeśli nie jest to do końca zgodne z prawdą, zadedykować swoje zwycięstwo swojemu amerykańskiemu teamowi i Mike’owi Dolce, ponieważ wtedy ludziom zapali się lampka, że nastąpił swego rodzaju inżynierowany przez najlepszych przełom. To, że tak naprawdę pierwszy raz usłyszą nazwę amerykańskiego teamu, nie ma najmniejszego znaczenia. Jednocześnie udowodniłby on tym samym, że jest gotowy na zmianę łatki freaka do nabijania oglądalności na profesjonalnego zawodnika. Kto wie, może znów udałoby się wykrzesać trochę histerii na punkcie medialnej zmiany „Dominatora”. Gdyby wypadł wyraźnie dobrze pod kątem elementów, ze względu na które jest tak krytykowany, cała atmosfera wokół niego mogłaby znów wywrócić się do góry nogami.


jeszcze jedna taka walka, a supernowa Pudziana może zamienić się w czarną dziurę

Być może łatki freaka nie uda się zrzucić Pudzianowi nigdy. Być może też nigdy na to nie zasłuży. Jednak jego walki mogą mieć coraz większy wymiar sportowy, a coraz mniejszy rozrywkowy. W moim wymarzonym świecie polska publiczność edukuje się równolegle do z rozwojem umiejętności Mariusza. Superczłowiek jest w MMA potrzebny i póki co jest tylko jeden kandydat do tego tytułu. A jeśli superczłowiek będzie występował w karcie miejsce niżej niż Mamed czy Janek, wiadomość dla polskich fanów będzie jasna i przejrzysta.

Co jeśli tak się nie stanie?

Freak fighty to prosty przepis na szybką oglądalność, obecność w nagłówkach popularnych gazet i portali. Ale to także pułapka, bardzo niebezpieczne bagno, w którym łatwo utonąć. Ostatnich kilka freak fightów znacząco nadszarpnęło reputację polskiego MMA, pokazując ludzi, który odklepywali ze zmęczenia, nie potrafili bronić się przed najprostszymi technikami lub też sami się kontuzjowali. Słowa „żenada” i „MMA” występują koło siebie ostatnio zdecydowanie zbyt często. Porażka, albo marne zwycięstwo Mariusza może całkowicie zabić hype wokół mieszanych sztuk walki w przeciętnym polskim domu. I choć KSW z rynku nic już nie wygryzie, nie chcielibyśmy, by natrafili na swego rodzaju szklany sufit, który można byłoby przebić tylko ściągnięciem nowych, całkowicie niezwiązanych z mieszanymi sztukami walki freaków. Ale czy naprawdę chcemy zobaczyć „You can KSW”?


jeśli stawiacie na ilość, a nie jakość fanów, pan po lewej musi wygrać

Komentarze

  • dsa

    Pudzianowski przede wszystkim ma teraz o niebo lepsze warunki do treningu – już dawno powinien zrobić. Ma do dyspozycji nieporównywalnie lepszych trenerów niż Okniński i zdecydowana większość w Polsce. Mam nadzieje, że będzie trenował w Stanach znacznie dłużej.

  • TD

    Dobrze by było, gdyby zamiast chwytliwych haseł, trening w ATT czy Dieta Dolce, mogło to potrwać dłużej niż na miesiąc czy półtora przed galą.

  • Zenobi

    Półtora miesiąca to 6 tygodni. Dużo jak na zagranicznty obóz.

  • F. Georgiew

    Chwytliwych haseł? Chyba nie doceniasz tego, że odkąd u nas padło to American Top Team, piszą o tym wszyscy, ale normalnie Pudzian powiedziałby to dopiero po zwycięstwie 😉

    I zgadzam się, że „od miesiąca” na mięsiąc przed galą to naprawdę sporo czasu. Jeśli trenuje od rana do nocy, to może wrócić naprawdę odmieniony, czego bym bardzo chciał.

  • WujekCiasto

    Dobry artykul i prawdopodobne tezy.

  • WujekCiasto

    Chociaz z drugiej strony przecietny Kowalski nie jest w stanie rozroznic klasy fightera.Dlatego sie tak Szpilka czy Pudzianem jaraja.Ja sam zaczelem sie interesowac mma po KSW 12 i na poczatku myslalem,ze Pudzian to jest mega dzik,po obejrzeniu okolo setki UFC zdecydowanie zmienilem zdanie :))).Fakt ze Pudzianowi jest potrzebne bardzo zwyciestwo,ale jak odniesie je walac na oslep cepami to publika bedzie go kochala tak jakby omoplate zalozyl:).Wedlug mnie marketingowo popelniono blad,ze mu tak jak to sie robi z bokserami nie dawali mega kelnerow.Przeciez Szpilka tak ma i na forach z 80 procent ludzi okrzyknelo go juz mistrzem hw:),ale ma rekord 9:0 :).

  • Ło

    Kiedy ten wywiad z Dolce?