UFC 138 – pojedynek na „entrance songi” i zwariowany, brytyjski fan

07 Listopad 2011
UFC 138 – pojedynek na „entrance songi” i zwariowany, brytyjski fan

Mam coś w sobie takiego, co czasami przeraża nawet i mnie. Mianowicie, kiedy zadam sobie w głębi pytanie, dotyczące jakiegoś wydarzenia w stylu: „Co by było gdyby…”, wydarzenia te często faktycznie następują. Siedząc sobie na swoim miejscu w LG Arena, pomyślałem: „Co by było gdyby jakiś fan wskoczył w trakcie gali do oktagonu?”

Jakież było moje zdziwienie, kiedy przed samym main eventem, jeden z fanów wskoczył z rozpędu do oktagonu. Został co prawda szybko spacyfikowany i wyprowadzony, niemniej było to ciut za późno. Dana White siedział dokładnie po przeciwnej stronie oktagonu od naszego miejsca a ja zastanawiałem się jak bardzo musiał być wściekły. Było jednak wręcz odwrotnie, ponieważ już chwilę później, na swoim twitterze napisał:

„Fan wskoczył do oktagonu. To pierwszy raz od 10 lat kiedy ktoś to zrobił. Brytyjczycy to wariaci.”

Wracając do tematu… Oglądać event UFC w TV a być na żywo, to trochę jak oglądać wystawę sklepową przez szybę a faktycznie wejść do środka. „Być czy nie być?” To nawet nie pytanie, bardziej stwierdzenie retoryczne i mam nadzieję, że oprócz nas, byli tam również inni fani MMA z polski. Zabawne jest to, że sama walka przed faktycznym starciem w oktagonie, odbywa się już na długo wcześniej a na chwilę przed nim, jest jeszcze podgrzewane przez utwory, których zawodnicy używają podczas wejścia na arenę.

Utwory tj. „Yeke Yeke” Mory Kante tworzyły klimat, zwłaszcza kiedy towarzyszył wejściu egzotycznego Pape Abedi. Jednak walka wieczoru „rozwaliła” wszystkich kiedy Mark Munoz wchodził przy „Bebot” Black Eyed Peas a Chris Leben skorzystał ze ścieżki dźwiękowej do filmu Donnie Darko – „Mad World”. Utwór i film to cały Chris Leben a.k.a. Fatherless bastard, który w pewnym momencie zaczął się, do tego wszystkiego, okładać rękami po twarzy. Zwariowany fan wchodzi w trzeciej minucie.

Komentarze