Gabriel Gonzaga o powrocie do UFC: „Zawsze byłem zawodnikiem i mam to we krwi.

28 Grudzień 2011
Gabriel Gonzaga o powrocie do UFC: „Zawsze byłem zawodnikiem i mam to we krwi.

Kiedy 13 miesięcy temu Gabriel Gonzaga został usunięty z UFC po dwóch przegranych z rzędu, zapowiedział koniec zawodowej kariery. Po ogłoszeniu UFC Rio II wiedział, że jest to okazja aby wrócić na szczyt, fighterskie „być albo nie być”. Zwłaszcza, że urodził się pięć minut drogi od areny Barra da Tijuca, gdzie odbędzie się gala. Więcej znaków na niebie Brazylijczyk nie potrzebował.

„Walczyłem w październiku i zwyciężyłem pas wagi ciężkiej na gali Reality Fighting. Mój menedżer zadzwonił później do mnie i zapytał czy chciałbym uczestniczyć w UFC Rio i odpowiedziałem ‚pewnie’. Powiedział, że muszę jedynie podpisać kontrakt i sprawa załatwiona. Bardzo się ucieszyłem z faktu, że wracam do swojego domu, którym jest UFC.”

Po dewastujących trzech wygranych z rzędu było widać, że Gonzaga to nie żart, ale dopiero czwarta wygrana nad legendarnym Cro Copem pokazała jego prawdziwy potencjał. Zwłaszcza, że pokonał Chorwata jego własną bronią, czyli lewym kopnięciem na głowę. Kiedy przyszedł czas na pas, coś w nim pękło i od przegranej z Randym Couturem jego kariera uległa zachwianiu, do momentu w którym ostatecznie rozwiązano kontrakt z zawodnikiem. Planował zakończyć karierę, jednak w głębi duszy wiedział, że to nie koniec drogi dla niego i wciąż ma coś do udowodnienia.

„Walczę, ponieważ moi studenci i fani wciąż prosili mnie o to. Zawsze byłem zawodnikiem i mam to we krwi. Wiem, że mogę to osiągnąć i będę sporo trenował, aby to zdobyć.”

Jego przeciwnikiem będzie Edinaldo „Lula” Oliveira. Brazylijczyk z rekordem 13 wygranych i zero porażek, z czego 8 przez nokaut i 2 przez poddanie. Ten styl wydaje się jednak idealnie pasować Gonzadze.

„Lula nie posiada rekordu 13-0 przez przypadek. Przygotuję na niego dobry plan walki. Lubię taki styl walki. Będę próbował go znokautować, zobaczymy więc jak będzie.”

Komentarze