Ciemna strona match makingu UFC

21 Sierpień 2013
Ciemna strona match makingu UFC

Siedzi, popija kolejne drinki i decyduje kto z kim będzie walczył. Tak wygląda pewnie przeciętne wyobrażenie o roli matchmakera UFC. Wbrew opinii, Joe Silva i Sean Shelby, mają jednak ręce pełne roboty. Wszystko do tego stopnia, że odbywa się kosztem życia prywatnego, ale tak to jest gdy zarządzasz kilkuset zawodnikami naraz. Co więcej, taka praca ma jeden wielki minus, bo zabawa w Boga zawsze odbywa się czyimś kosztem.

Za słowami Joe Silvy:

To jest absolutnie najgorsze. Prawie rzuciłem pracę kilka razy z tego powodu. Ludzie się załamywali i płakali.
Czytałem nawet niedawno wywiad w którym fighter mówi o depresji, która przychodzi wraz z momentem zerwania kontraktu. To niemożliwe, aby to czytać i nie czuć się odpowiedzialnym za to co się stało, ale ta praca dyktuje taki obrót sprawy. To nie tak, że to my zadecydowaliśmy, bo tak byłoby zabawniej. To po prostu jedyny sposób, żeby całość działała. Nikt nowy nie może przyjść do momentu w którym ktoś stary nie odejdzie. Jeżeli jesteś zmęczony oglądaniem rewanżów, wówczas musisz oczyścić przestrzeń i sprowadzić nowych zawodników.

Swoje w tej sprawie dodał również Sean Shelby, który jest jednym z dwóch match makerów UFC:

To nigdy nie staje się łatwiejsze. Zdajemy sobie sprawę, że to są ludzkie istoty, które mają żony, dzieci a to są ich marzenia. To jest marzenie zostania najlepszym na świecie w czymś… To nie jest tak jak szukanie kogoś kto chce przyjść do pracy i po prostu być przeciętnym. Nie szukamy tego. Szukamy pojedynczej najlepszej osoby na planecie, w poszczególnych kategoriach wagowych.

Dla tych, którzy nie znają sylwetek obu Panów, podpowiadamy. Joe Silva jest głównym match makerem, który pracował dla UFC jeszcze za czasów, gdy organizacja miała oryginalnych właścicieli i jednym z niewielu, który dostał rekomendację od starego pracodawcy. Sean Shelby to match maker nieistniejącego już WEC, przejętego później przez ZUFFę. Między panami istnieje ścisły podział, wg którego Joe zajmuje się wagą lekką i w górę a Sean wszystkim od 145 funtów w dół. Jeżeli jesteście zainteresowani większa ilością szczegółów ich pracy, zapraszamy TUTAJ. Czyta się z przyjemnością a przy okazji dowiecie się wielu detali.

Komentarze

  • metaraon

    Łatwy chleb to na pewno nie jest, ale też parę groszy się w tym biznesie zarabia.

  • Pako

    no i jesteś blisko włodaży 🙂 więc tak czy inaczej to bardzo odpowiedzialny zawód…….