„Mam swoje cele i usilnie do nich dążę.” – Marcin Tybura przed pojedynkiem z Chanabem Ka na M-1 Challenge 41

20 Sierpień 2013
„Mam swoje cele i usilnie do nich dążę.” – Marcin Tybura przed pojedynkiem z Chanabem Ka na M-1 Challenge 41

Z Marcinem Tyburą (7-0), mieliśmy przyjemność porozmawiać podczas jego pobytu w Rosji, gdzie przebywa już od piątku, uczestnicząc we wszelkich działaniach promocyjnych na rzecz gali M-1 Challenge 41, na której stoczy bój z Francuzem – Chabanem Ka. Marcin z chęcią odpowiedział na wszystkie pytania, które mu zadaliśmy.

Podobno jest szansę, żeby Twoja walka była drugą walką wieczoru, zamiast trzecią. jako uczestnik wydarzeń, czy możesz coś więcej powiedzieć o kontuzji przeciwnika Konstantina Gluhova?
Witam, to co mogę powiedzieć, to fakt, że Denis faktycznie przyjechał ze spuchniętą kostką i cały czas kuleje. Kiedy rozmawiałem z nim w piątek, mówił, że czeka z decyzją jeszcze przez dwa dni. Teraz wiadomo, że nie zawalczy a M-1 próbuje szybko ściągnąć w zastępstwie Kennego Garnera, który gotów jest podjąć rewanż z Głuhowem nawet w ostatniej chwili. Niestety jest problem z jego wizą, dlatego na razie nic nie wiadomo.

Dlaczego tak wcześnie wyjechałeś do Rosji?
Organizacja M-1 poprosiła mnie o wcześniejszy przyjazd w celach promocyjnych. Kręcimy trailery, są organizowane spotkania z fanami oraz konferencje prasowe. Wcześniejszy przyjazd nie był dla mnie żadnym problemem, gdyż dla mnie jest to już czas regeneracyjny. Robimy lekkie treningi na sali, którą zapewnia nam organizator.

Jakie są wg Ciebie mocne/słabe strony Twojego kolejnego przeciwnika Chabana Ka?
Chaban Ka jako judoka, potrafi skutecznie obalać i sam jest również trudny do obalenia. Dysponuje dużą siłą, mocnym parterem, ale czyj parter będzie mocniejszy, to się okaże 21 sierpnia, bo nie spodziewam się, że nie znajdziemy się w tej płaszczyźnie chociaż na chwilę.

Na ile walk opiewa Twój kontrakt z M-1? Pytam, ponieważ na początku było to owiane tajemnicą.
Kontrakt opiewa na sześć walk, czyli po walce z Chabanem zostaną mi jeszcze cztery pojedynki. Kontrakt jest ważny do stycznia 2014 roku.

Czy za granica jest teraz kierunkiem w którym głównie będziesz podążał?
Nie jest to dla mnie regułą. Jeżeli będzie ciekawa oferta w Polsce, to też chętnie zawalczę. Na razie jednak współpraca z organizacją M-1 przebiega bardzo dobrze i mam tu dobre warunki. Mam więc nadzieję, że uda mi się wypełnić mój kontrakt.

Obserwując zagraniczne sukcesy kontraktowe Twoich kolegów, czy postawiłeś sobie również jakiś cel w stylu „za X lat będę tu i tu”?
Oczywiście, że mam swoje cele. Muszę je czasem weryfikować przez kontuzje, itd. Ale cele są i usilnie do nich dążę. Mogę powiedzieć tyle, że kiedy zaczynałem przygodę z MMA, to bardzo mi się ten sport podobał, ale nigdy nie myślałem, by kiedykolwiek zastartować na choćby najmniejszych zawodach. Dzisiaj oczywiście myślę zupełnie inaczej i chcę walczyć jak najwięcej.

Walczyłeś i wygrywałeś z polskimi zawodnikami w których wiele osób pokłada spore nadzieje, tj. Bajor, Kopytowski. Sparowałeś również z Andryszakiem i Omielańczukiem, więc wiesz już jak prezentujesz się na ich tle. Czy chciałbyś spróbować swoich sił w zawodowej walce z którymś z topowych zawodników w Polce?
Nie mam takich potrzeb. Spodziewam się, że przyjdzie mi się jeszcze mierzyć z polskimi fighterami, ale na razie o tym nie myślę. Cieszę się, że są chętni do wspólnych treningów.

Dziękuję za poświęcony czas i udzielone odpowiedzi.
Dziękuję za wywiad.

Jak ustaliliśmy, niedawny obóz Slugfest Management, był pechowy dla niektórych „ciężkich” uczestników, w tym Marcina, który z powodu urazu podczas treningu, musiał we wczesnym etapie zrezygnować z dalszych sparringów. Sam zawodnik nie chciał tego faktu komentować a przynajmniej nie przed samą galą. Ponieważ licho nie śpi, nie będziemy zdradzali natury kontuzji i miejmy nadzieję, że w dniu występu zdrowie fightera United Gym będzie w 100%.

Komentarze