Pechowa passa zgonów w MMA trwa dalej

17 Grudzień 2013
Pechowa passa zgonów w MMA trwa dalej

foto: sherdog.com

foto: sherdog.com


Nie tak dawno pisaliśmy o długiej i zaciętej walce o życie 30 letniego zawodnika UFC – Shane del Rosario, który po kilku tygodniach leżenia pod respiratorem, ostatecznie musiał poddać się w swoim najważniejszym pojedynku. Wczoraj media doniosły o śmierci kolejnego weterana MMA i posiadacza czarnego pasa BJJ, Joe Camacho.

Podobnie jak w przypadku del Rosario, który miał aż dwa mocne zawały serca w krótkim czasie, Camacho przeszedł tylko jeden ale na tyle intensywny, że zgon przyszedł niemal natychmiast. W swojej karierze 41-latek występował dla takich promotorów jak ShoXC, Shooto, King of the Cage i Bellator. W sumie miał na koncie 35 zawodowych pojedynków i aktualnie przygotowywał się do Mistrzostw Ameryki Północnej w BJJ.

Wracając niedzielnego wieczoru do domu, Joe poinformował swoją partnerkę, że nie czuje się najlepiej. Nazajutrz rano (poniedziałek) wijącego się z bólu Camacho odwieziono do szpitala, gdzie wkrótce zmarł, pomimo natychmiastowej pomocy. Oficjalna przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana.

Komentarze

  • adamus

    fatalnie. na serce padają nie tylko sportowcy. wiadomo im to prawie na pewno pikawa nie wytrzyma ale też prawie wszystkie 40-50 latki w naszym kraju mają co najmniej jeden zawał za sobą

  • RZDZ

    pokolenie pionierów będzie już niechybnie wymierało.

  • Drwalu

    przykre…

  • EmWu

    U sportowców to chyba ten efekt jakiegoś tam przerostu komory czy coś takiego (?), w każdym razie związane z treningami wysilającymi serce.

  • Pako

    niestety za wszystko trzeba kiedyś zapłacić,jak nie zdrowiem to życiem,szkoda kolesia.

  • GROM Z

    EPO zbiera źniwo