Krzysztof Adaszak przed Warmia Heroes 2 (+wywiad)

06 Maj 2014
Krzysztof Adaszak przed Warmia Heroes 2 (+wywiad)

krzysztof_adaszak_wazenie

Już za kilka dni kolejna odsłona Warmia Heroes. Tak, jak przed rokiem, pod względem sportowym wygląda na to, że będziemy świadkami kolejnych świetnych pojedynków. Liczymy, że i tym razem zawodnicy nie będą nam szczędzić efektownych poddań i nokautów. A tego wszystkiego ma zapewnić kibicom, zarówno zgromadzonym w olsztyńskiej Hali Urania, jak i przed telewizorami jeden z bohaterów gali – Krzysztof Adaszak (3-3), z którym udało nam się przez chwilę porozmawiać.

Dzisiejszym gościem MMAnews, tuż przed galą Warmia Heroes 2, jest zawodnik olsztyńskiego Arrachionu – Krzysztof Adaszak, witaj.
-Witam serdecznie.

Powiedz nam, jak to z Tobą jest…? Na co dzień trenujesz w Arrachionie, jednak pochodzisz spoza Olsztyna.
-Tak, tak… nie jestem z Olsztyna, więc codziennie muszę dojeżdżać na treningi około 90 kilometrów, jednak jakoś mi się to udaje i wszystko jest OK.

Czyli od rana do wieczora w ciągłym biegu…?
-Tak. Mój dzień trwa od 5 do 22 z jakąś godzinną przerwą na drzemkę.

Często zawodnicy MMA, jak zresztą inni sportowcy, postrzegani są jako gwiazdy w świetle fleszy na swojej arenie, ringu, klatce… Jednak nie wszyscy pamiętają, że gdy zawody się kończą, także i Wy musicie wracać do swoich codziennych obowiązków.
-Dokładnie. Niestety, to jest nasza rzeczywistość i czy chcesz, czy też nie – tak właśnie jest. Jednak dla mnie, nie jest to ciężkie. Przynajmniej robię to, co kocham.

Co do Twojej dotychczasowej kariery. Po pierwszych porażkach, teraz kontynuujesz passę trzech zwycięstw. Powiedz, czym spowodowany jest tak duży progres Twoich wyników.
-Hmm…progres. Czy tego chcesz, czy nie, duże znaczenie ma szczęscie. Z czasem wszystko poukładało mi się w głowie, a do tego doszła jeszcze większa determinacja po pierwszych porażkach. Klubu nie zmieniłem, bo poziom tutaj był zawsze dobry. Krótko mówiąc, musiałem wziąć się w garść, a zwycięstwa przyszły.

Wszystkie swoje dotychczasowe zwycięstwa odniosłeś przez poddania. Czyli Twoja ulubiona płaszczyzna walki to właśnie parter?
-Nie da się ukryć, że lubię kończyć walki właśnie w tej płaszczyźnie, ale oczywiście pracuję nad wszystkimi elementami.

Jeśli chodzi o Twoją najbliższą walkę – zmierzysz się z Marcinem Płonką, który dwa z trzech swoich zwycięstw odniósł przez TKO. Przygotowywałeś się jakoś szczególnie pod tym kątem?
-Jestem przygotowany na tego zawodnika na pewno. Jest to mańkut, ale taktyki może zdradzał nie będę…(śmiech) Swoją pracę domową odrobiłem.

Tym razem walczysz w rodzimym dla Arrachionu – Olsztynie. Czy jakieś dodatkowe emocje w związku z tym?
-Zawsze, gdy zawodnik walczy u siebie, pojawiają się dodatkowe emocje i jeszcze większa presja. Przychodzi rodzina, przychodzą przyjaciele i chce się wypaść z jak najlepszej strony.

To już ostatnie pytanie. Masz 26 lat. Gdzie widzisz siebie za jakiś czas…?
-Za pół roku? Rok? Trzy lata?

Powiedzmy…Po trzech kolejnych walkach.
-Jeśli wygrałbym kolejne trzy pojedynki, może dostanę szansę walki o pas PLMMA… Pewne jest, że jeśli zdrowie pozwoli, będę szedł do przodu. A co będzie dokładnie, tylko Bóg wie. Teraz skupiam się na każdej kolejnej walce. Przed oczami mam tylko swojego sobotniego przeciwnika i nie wybiegam dalej w przyszłość.

W takim razie życzę Ci samych zwycięstw, a pierwszego już w najbliższą sobotę. Dzięki za rozmowę.
-Dziękuję i pozdrawiam.

rozmawiał – K. Jędrzejczyk

Komentarze

  • kerimm85

    CIEKAWE CZY DOBRY GOSC

  • K. Jędrzejczyk

    Mała wycieczka do Olsztyna w sobotę i ciekawość będzie zaspokojona:)