„Zostałem zainspirowany do powrotu.” – Maciej Górski przed rewanżem z Ivanem Musardo

28 Maj 2014
„Zostałem zainspirowany do powrotu.” – Maciej Górski przed rewanżem z Ivanem Musardo

Foto: kswmma.com

Foto: kswmma.com


Z Maciejem Górskim (10-6) skontaktowaliśmy się natychmiast, kiedy do sieci przeniknęła informacja o tym jednym z najgorętszych powrotów MMA na polskiej scenie. O pojedynku w Szwajcarii, przerwie w zawodowych występach i powodach powrotu, porozmawialiśmy dzień po oficjalnym ogłoszeniu rewanżu z Ivanem Musardo (22-7-1).

Co porabiałeś przez cały ten czas kiedy byłeś poza branżą?
– Zajmowałem się głównie pracą zawodową, rozwojem swojej kariery oraz sprawami prywatnymi. Doszkalałem się i brałem udział w treningach self defence oraz Krav Maga, by popularyzować w nich też MMA. One są bardzo kompatybilne z obroną w walkach ulicznych. Połączenie elementów samoobrony wraz z technikami MMA, działa bardzo dobrze i cieszy się dużym zainteresowaniem. Prowadziliśmy ze znajomymi dwa kursy instruktorskie, w których byłem współautorem programu. Uczestnicy byli bardzo zadowoleni.

Czy w międzyczasie śledziłeś rynek MMA i branżę?
– Tak, obserwowałem rynek MMA, chociaż oczywiście nie tak intensywnie jak za czasów kiedy walczyłem. Szczególnie przyglądałem się młodemu pokoleniu, które ciężko trenuje, fajnie walczy i szybko się rozwija. Śledziłem też rozwój dyscypliny, która po moim odejściu „super wystrzeliła” (śmiech). Widać, że rozwinęło się mnóstwo organizacji o zróżnicowanym poziomie, co daje szansę walki wielu różnorodnym zawodnikom. Jak ktoś cały czas trenuje i nie jest kontuzyjny, to może praktycznie co miesiąc gdzieś walczyć. Jestem naprawdę zafascynowany młodymi, utalentowanymi zawodnikami. Wspaniale się ogląda ich walki.

Biorąc pod uwagę Twój wiek, powrót byłby zrozumiały i możliwy.
– Myślę, że wiek tu faktycznie nie zamyka mi drogi. Poza tym, ze względu nawet na swoją pracę zawodową i tak jestem w ciągłym treningu. Wprawdzie skoncentrowałem się na wydolnościowych i wytrzymałościowych treningach, ale ten sztos fighterski zostaje. Pewnych nawyków się nie zapomina. Jak pojawiłem się na treningu u Piotra Jeleniewskiego, to na koniec usłyszałem, że „wszystko zostało”. To było bardzo miłe, usłyszeć to z jego ust. Ja w ogóle nie miałem pomysłu by wrócić. Zostałem zainspirowany, namówiony przez kolegów, znajomych, i tak zrodził się ten pomysł. Moje doświadczenia życiowe i nastawienie powodują, że mam już do tego inne podejście. Będę startował Z innego pułapu będę.

Kiedy odchodziłeś, mówiłeś, że bycie zawodnikiem się nie opłaca. Czy nowe realia rynku również Cię skusiły?
– Tak, to też. Orientowałem się oczywiście jak obecnie wygląda sytuacja finansowa i również brałem to pod uwagę. Aczkolwiek obecnie powrót jest bardziej wyzwaniem aniżeli chęcią dorobienia się.

Nie ma przecież nic złego w dostawaniu zapłaty za pracę?
– Tak, ale tu chodzi o moje nastawienie. Kiedy odchodziłem to faktycznie był taki problem, a ludzie nie bardzo chcą o tym słuchać. Ja z resztą nikogo nie chciałem urazić i bardzo się cieszę, że KSW się tak rozwinęło. Dzięki temu wielu ludzi mogło przekonać się, że MMA to nie jest mordobicie kiboli, tylko normalny sport, gdzie są normalni zawodnicy na poziomie i cywilizowana społeczność. Myślę, że KSW jako największa federacja w Polsce, właśnie najbardziej się do tego przyczyniła. Pierwsi zawodnicy jak Juras, Antek Chmielewski, Krzysiu Kułak, również w tym braliśmy udział i to było fajne. Oczywiście uważam, że absolutnie wszystkie niesnaski były zupełnie niepotrzebne, a czasem wręcz inspirowane przez niektóre osoby. Ja nigdy nie byłem w konflikcie z Martinem czy Maciejem Kawulskim, nigdy im źle nie życzyłem. Jak odchodziłem to faktycznie podniosłem kwestię finansów. Ale nie chodziło mi o to, że ja dostaję marne pieniądze za walki i się zbuntowałem. Ja po prostu na tamten czas nie miałem takiej sytuacji życiowej, by móc pozwolić sobie na walki za tamte pieniądze, by móc się z nich utrzymać. Teraz się to zmieniło. Obecnie mogę się tym cieszyć i bawić. I traktować to jako formę dodatkowej promocji klubu, w którym trenuję. Otworzyliśmy duży, fajny klub – Szkołę Walk na Bemowie Ratusz.

A dlaczego na powrót wybrałeś Szwajcarię i rewanż z zawodnikiem, z którym już wygrałeś?
– Szczerze mówiąc, to nie ja do końca wybierałem. Wcześniej była jeszcze do wzięcia Rosja, ale promotorzy wybrali inną osobę. I nawiązałem współpracę z Pawłem Kowalikiem. Słyszałem, że jest dobrym managerem i fajnie się z nim współpracuje i tak się to potoczyło. Spotkaliśmy się, szczerze porozmawialiśmy i Paweł wysunął taką propozycję.

A w międzyczasie miałeś jakieś propozycje? Czy to prawda, że na Fighters Arenie miałeś być?
– To akurat dementuję. Ale kontaktowali się ze mną często z WFC. Regularnie zachęcali mnie do przyjazdu, a walki tam stoczone zawsze były dla mnie bardzo korzystne i miło je wspominam. To były jedyne opcje. Reszta środowiska uznała chyba, że koniec to koniec. Na pewno to niefortunne zakończenie kariery też się do tego przyczyniło. Przyznaję też, że powiedziałem wtedy o dwa słowa za dużo, albo przynajmniej w taki sposób, który nie mógł być odpowiednio zrozumiany, a szkoda.

To na koniec jeszcze wróćmy do tego tematu wypadku z bronią podczas treningu? Czy możesz to w kilku słowach skomentować?
– Było to bardzo nieprzyjemne wydarzenie, które nie powinno było się nigdy wydarzyć. Już pośrednio w Orange Sport o tym mówiłem. To bardzo ciężka, trudna psychologicznie sytuacja życiowa. A przy okazji weryfikuje też prawdziwych przyjaciół i tych, naprawdę gotowych nieść pomoc. A co do samej sytuacji, to pominę już fakt, że typowo dla naszego narodu, każdy, kogo na miejscu nie było, wiedział o całym zdarzeniu najwięcej. Przyczyną wypadku była bardzo nieszczęśliwa omyłka, bynajmniej nie niedbalstwo, czy brak umiejętności. Użyłem broni palnej, zamiast atrapy, której miałem użyć. Osoby, które mają do czynienia na co dzień z bronią, niestety potwierdzają, że takie wypadki po prostu się nieszczęśliwie zdarzają. Roztrząsanie tego było bardzo niepotrzebne. Zapewniam też, że cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie dla wszystkich.

Komentarze

  • rudy

    Spoko wywiad, bardzo fajnie i życiowo i normalnie się wypowiada. Widać, że pogodził się z przeszłością a przerwa dobrze mu na głowę zrobiła.

  • Typer

    Dobrze, że wraca, trzymam kciuki. JAk będzie dojrzałym świadomym zawodnikiem ale zz umiejętnościami poszedł do przodu (bo co tu dużo móić Krzysiu np nie) to będzie git

  • EL doopa

    eee co wy, na pewno nie szedł tak bardzo na bieżąco z treningfami jak topowi współcześni zawodnicy. nie ma co odgrzebywać starych weteranów to nie film w hollywood tylko mma!

  • Cain

    szkoda tylko, że go tak na powrót zestawili. szans nie ma.

  • RZDZ

    ciekawe cobędzie z powrotem? na raz czy więcej?

  • Pako

    EL Doopa- a Kułak,Chmielewski,oni jeszcze walczą.W moich oczach Highlander zbyt dużo już nie ugra,lecz niech spróbuje.Nie ważny wynik,liczą się chęci.

  • Bartolus

    „Zapewniam też, że cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie dla wszystkich”.

    Fantastyczna wiadomość, szczególnie postrzelony promieniał szczęściem.

  • Bartolus

    „Zapewniam też, że cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie dla wszystkich”.

    Fantastyczna wiadomość, szczególnie pokrzywdzony promieniał szczęściem.

  • kamerling

    Moim zdaniem to powrót nie wypali. Stoczy parę walk, z czego wszystko przegra, albo większość i będzie już definitywny koniec.