„Nie spodziewałem się kolejnego bonusu.” – Piotr Hallmann po wygranej z Yvesem Edwardsem na UFC Albuquerque (+wywiad)

24 Czerwiec 2014
„Nie spodziewałem się kolejnego bonusu.” – Piotr Hallmann po wygranej z Yvesem Edwardsem na UFC Albuquerque (+wywiad)

Foto: ufc.com

Foto: ufc.com


Aż dziw bierze, że po tak fascynującej walce, branża już po kilku dniach praktycznie przemilczała wygraną Piotra Hallmanna i jego drugi bonus, który zdobył za walkę z Yvesem Edwardsem. Tym bardziej, że wokół osoby „Płetwala”, powstało niedawno sporo informacji, interesujących z pozycji fana. To między innymi wypowiedź jego managera – Tima Leideckera, która również stała się przedmiotem naszej rozmowy.

Jakbyś podsumował Yvesa Edawrdsa, jako tego bardziej doświadczonego rywala w walce z Tobą?
– Yves ma tyle walk, że miałem z czego się przygotowywać. Jeżeli chodzi o uderzenia, był bardzo dobry. Kto widział nasz pojedynek, na pewno jest w stanie sam ocenić jak to wyglądało z zewnątrz. Na pewno jako rywal, niczym mnie nie zaskoczył.

Był taki moment walki, kiedy dwukrotnie włożyłeś mu palce w oczy, on Tobie raz. Czy kiedy takie coś powtarza się w trakcie walki, czułeś się sfrustrowany tym faktem?
– Szczerze, to wydaje mi się, że ten drugi raz to nie były palce. To raczej musiało być uderzenie pięścią. Pierwsze było ewidentnie błędem z mojej strony i wiem już, że muszę na to uważać.

Czy kiedy już było po walce, przeczuwałeś że ponownie otrzymasz dodatkowy bonus?
– Roberto Flaminogo powiedział mi, że jest duża szansa na bonus. Później zauważyłem, że w transmisji po głównej karcie, puścili jeszcze nasz pojedynek i wtedy już coś przeczuwałem.

Drugim bonusem udowodniłeś, że pierwszy to nie przypadek. Ale czy świadomość takich dodatków jest dla Ciebie sygnałem, żeby walczyć inaczej? Właśnie pod bonus.
– Absolutnie nie. Powiem ci, że w mojej pierwszej walce celem było przede wszystkim zwycięstwo. Nie nastawiałem się wtedy na żaden bonus. Natomiast podczas drugiej walki miałem już tę świadomość, że skoro niedawno jeden bonus już przecież dostałem, dlatego zdobyć drugi będzie teraz ciężko. Dlatego nie walczyłem o niego i zwyczajnie robiłem to co do mnie należało.

Nie wiem czy wiesz, ale dzięki Wam ważenie rozeszło się w branży bardzo pozytywnie, bo kiedy Yves poczęstował cię frytkami lub tym co było wówczas w paczce, wszyscy zareagowali bardzo entuzjastycznie. Ty jesteś raczej osobą stonowaną, ale czy dostrzegasz marketingową wartość amerykańskiego stylu bycia?
– To, że marketing ma znaczenie, to jest oczywiste. Od niego uzależnione są między innymi zarobki… tak, głównie zarobki. Ja jednak nie skupiałem się na tej części (show), skupiłem się na tym co miałem zrobić i całkowicie się odizolowałem będąc w gronie znajomych. Po powrocie do Polski, jeszcze mocniej odciąłem się od tego, co dzieje się w Stanach.

W internecie było kilka zdjęć i informacji o treningach z Bensonem, który walczył na tej samej gali. Jakie wrażenia po treningu z byłym mistrzem UFC?
– Ja byłem tam przede wszystkim w MMA LAB, i akurat miałem to szczęście, że był tam Benson Henderson. Rzeczywiście jest tam największą gwiazdą, ale byli też inni fighterzy, dlatego zadałbym to pytanie inaczej.

Rozumiem, niestety pewne fakty mogą nie być mi znane, wobec tego zawsze możesz mnie uświadomić…
– No tak, oczywiście trenowałem z nim i bardzo dużo mi to dało. Zarówno sama technika, jak i pozostałe aspekty. Poza tym Henderson również przygotowywał się do swojej walki, a akurat jestem w jego wadze.

Rozmawiałem z Timem Laideckerem i wspominał, że postawiłeś mocno na swoją karierę i nie wiem czy chciałbyś się odnieść do jego słów, ale wspomniał, że relacje z Twoim macierzystym klubem Mighty Bulls, nie są obecnie najlepsze i stąd wyjazd do USA. Jeżeli nie w Mighty Bulls, to gdzie trenujesz na co dzień?
– Nie wiem skąd masz te informacje, bo są nieaktualne i nieprawdziwe…

Od Tima Leideckera…
– Moje relacje z Mighty Bulls nie są ani złe, ani w żaden sposób negatywne. Tak jak wielu zawodników z Polski, ja również wyjechałem zwyczajnie przygotować się do walki. Widziałem natomiast artykuł na Waszym portalu w którym było napisane o tej sytuacji i wolałbym żebyś przed jego napisaniem zadzwonił do mnie.

Ciężko było mi poruszać sytuację z którymkolwiek z Was, kiedy potencjalnie sytuacja mogła być napięta. Wybrałem twojego managera, który powinien być ponad pewne sprawy i reprezentuje przecież Twoje interesy.
– Tak, wiem. Tim ma jakieś osobiste niesnaski z Łukaszem Sajewskim i być może z tego faktu tak wyglądała jego wypowiedź. Tym bardziej, że ja akurat byłem w Stanach i nie byłem w tak bezpośrednim kontakcie ze swoim managerem i być może pewne informacje to bardziej jego domysły.

Wróćmy na koniec do rzeczy miłych. Rozmawiałem z Garym Cookiem i zdradził mi rewelacje na temat planowanej gali w Warszawie w 2015. Czy ktokolwiek poruszał z Tobą ową kwestię?
– Nie, nikt ze mną o tym nie rozmawiał. Do tego czasu na pewno stoczę jeszcze kilka walk i to nimi będę się musiał zająć. Ale zdecydowanie czekam na to, aż będzie gala UFC w Polsce.

Komentarze

  • maniekzig

    Piotrek charakteryzuje się największym SERDUCHEM spośród wszystkich polskich zawodników w UFC.
    Osobiście uważam że zasłużył sobie na oba bonusy pokazując charakter. Niesamowita radocha z oglądania takich kozaków, co dają z siebie wszystko. Piotr zadaje się świetnie radzić z presją, mimo stresu.
    Mentalnie przypomina mi trochę GSP.

  • Typer

    no jedno jest pewne, nikt się nie spodzieważ ż
    Eksporter że polak dostanie dwa bonusy za walkę po rząd praktycznie. więc naprawdę super to wyszło również z punktu widzenia jego wartości jako zawodnika dla organizacji

  • ruchmistrz

    a piotrek to zamiast strzelać fochy że manager coś zle powiedział to chyba powinien zadzwonić do niego powiedzieć ze coś przekręcił i wtedy Tim się z wami kontaktuje w sprawie sprostowania. a tak robi tu jakieś dziecięce uwagi do was że coś piszecie i do managera że coś mówi…. i co? cały świat przeciwko biedakowi tak?
    poza tym spoko wywiad