Chris Weidman obronił pas mistrzowski w starciu z Lyoto Machidą

autor:
06 Lipiec 2014
Chris Weidman obronił pas mistrzowski w starciu z Lyoto Machidą

Foto: ufc.com

Foto: ufc.com


Chris Weidman (12-0) pokonał byłego mistrza UFC w wadze półciężkiej, Lyoto Machidę (21-5) przez jednogłośną decyzję sędziowską. Amerykanin nie dał się zaskoczyć wywodzącemu się z Karate Shotokan Brazylijczykowi i po raz drugi obronił mistrzowski pas zdobyty w starciu z Andersonem Silvą.

W pierwszej rundzie Lyoto Machida próbował wymóc na obecnym mistrzu nerwowy ruch, który mógłby być zaczątkiem do kontry bądź kolejnego z niesamowitych kopnięć, z których znany jest Brazylijczyk. Chris Weidman w pierwszej odsłonie boksował niezwykle spokojnie, ale widać było, że Brazylijczyk nie może walczyć z nonszalancją, gdyż każde złapanie kopnięcia może się zakończyć obaleniem i gradem ciosów, który mógłby spaść na twarz Machidy. Pomimo spokojnej wymiany przez pierwszą odsłonę, Weidman obalił Machidę i zadał kilka cisów z pół gardy w końcowych sekundach pierwszej odsłony.

Druga runda to wierna kopia poprzedniej odsłony. Machida chcąc zaskoczyć mistrza poprzez szachowanie przednią ręką, nadział się na kontrę i po chwili znalazł się na plecach. Weidman przechodził pozycję, zadając kilka uderzeń z pół gardy. Po chwili, Brazylijczyk zdołał uciec z niebezpiecznej pozycji. Amerykanin widząc, że jego oponent wyprowadza kolejne kopnięcia, zrewanżował się kopnięciem okrężnym na głowę, ale Machida zdążył się schylić i uniknąć nokautującego kopnięcia.

W trzeciej rundzie Chris Weidman zaczął coraz wyraźniej wywierać presje na pretendencie. Wielokrotnie kontrował ciosy Brazylijczyka i łapał jego kopnięcia. Pod koniec rundy w swoim stylu obalił oponenta i zadał kilka ciosów, które z pewnością znalazły odzwierciedlenie na kartach sędziowskich. W czwartej i piątej rundzie obraz pojedynku nie zmienił się, ale Machida kilkukrotnie przyśpieszył, co zdecydowanie ożywiło kibiców zgromadzonych w Mandalay Bay. Szkoda, że były champion tak rzadko decydował się na desperackie akcje i wymiany, gdyż jedna z nich mogłaby zakończyć pojedynek.

Piąta runda rozpoczęła się od wyprowadzenia przez Machidę soczystego lowkicka. Weidman reklamował sędziemu, że kopnięcie było zadane poniżej pasa, ale Herb Dean nie interweniował. Weidman zrewanżował się prawym prostym, który rozciął łuk brwiowy Machidy. „Dragon” walczył nie tylko z przeciwnikiem, ale również z własnym sobą. Pod koniec rundy zdecydował się na kilka kolan, które doszły do korpusu Weidmana. Wywodzący się z Karate Shotokan zawodnik opuścił nieco gardę, za co został skarcony kilkoma łokciami, które powiększyły rozcięcie. Weidman próbował obalać, ale tym razem Brazylijczyk zdołał odeprzeć atak „nieprzyjaciela”. „Dragon” postawił wszystko na jedną kartę, szaleńczo atakując swojego oponenta. Po kilku sekundach, końcowa syrena zakończyła pojedynek. Weidman po raz drugi obronił mistrzowski pas zdobyty w starciu z Andersonem Silvą. Sędziowie zdecydowali o jednogłośnym zwycięstwie mistrza.

Chris Weidman udowodnił, że w pełni zasługuje na pas UFC w wadze średniej. Nie jest przypadkiem, że dwukrotnie pokonał legendę MMA, Andersona Silvę. Teraz do listy skalpów może dopisać byłego mistrza UFC w wadze półciężkiej, Lyoto Machidę. Czy tak samo dobrze poradzi sobie z Vitorem Belfortem? Przekonamy się niebawem.

Komentarze

  • Man

    Widziałem galę.W oczy rzuca się jedno:
    w głównych walkach bardziej zaczął liczyć się „performance” i zarabianie kasy.Niestety taki system i tendencje spadkowe praktycznie wszędzie.
    pozdrawiam

  • Drwalu

    wiadomo przecież że jak chcesz odebrać pas to nigdy się to nie uda przez decyzję…