Ciekawy przypadek Conora McGregora

26 Kwiecień 2016
Ciekawy przypadek Conora McGregora

Foto:ufc.com

Foto:ufc.com


Parę tygodni temu UFC ogłosiło rewanż pojedynku młodszego z braci Diaz z królem PPV amerykańskiej organizacji Conorem McGregorem. Pojedynek ten przewidziany był jako main event na jubileuszową galę UFC 200, która już tradycyjnie jako jedno z większych wydarzeń odbędzie się w Las Vegas. Ku zaskoczeniu wszystkich tydzień temu świat obiegła informacja o przejściu na wcześniejszą sportową emeryturę charakterystycznego Irlandczyka.

W miniony czwartek Conor zdecydował się wydać oświadczenie, w którym wycofuje się ze swoich słów o przedwczesnej emeryturze, jednak wyraźnie zaznaczył, że nie ma zamiaru spędzać wielu godzin na kręceniu materiałów promujących galę. Wczoraj McGregor zaskoczył po raz kolejny publikując na Twitterze informację o rzekomym porozumieniu z Daną White i Lorenzo Fertittą. Wykonał swój ruch. Na planszy niebezpiecznie zbliżył się do króla. Szach. Klik, klik… Zegar tyka.

Jakaż konsternacja musiała zapaść u włodarzy UFC czytających kolejne ogłoszenie ich pracownika. Po kilku godzinach na łamach Los Angeles Times Dana White zaprzeczył jakoby Conor McGregor miał wystąpić na UFC 200.

Jednak zatrzymajmy się na chwilę i cofnijmy się nieco w czasie.

Notorious przeszedł w krótkim czasie drogę z ulic Dublina na tron największej organizacji MMA na świecie. Zawdzięcza to niewątpliwie swojej ciężkiej pracy. Jednak budując swój sukces nie sposób zauważyć, że ktoś dawno temu tworząc niepokornego Irlandczyka dodał do niego szczyptę szczęścia oraz całą masę umiejętności krasomówczych. Umiejętności, które są dziś w świecie MMA nieocenionym atutem promocyjnym.

Naszym lokalnym McGregorem mógł zostać Vaso Bakocevic, gdyby tylko potrafił wygrywać swoje walki. Przez chwilę był nim Jay Silva, ale też nie wykorzystał swojej szansy należycie. Nawiasem mówiąc bilans stoczonych walk 10-10 nie może budzić respektu nawet u początkującego zawodnika.

Irlandczyk od samego początku z determinacją budował swoją pozycję w UFC. Począwszy od ekstrawaganckich garniturów, które dumnie prezentował na konferencjach prasowych. Zresztą, co tu dużo pisać na początku szydzili z niego prawie wszyscy. Sam Dana White po jednej z walk widząc wchodzącego na konferencję prasową Conora pozwolił sobie na niewybredny żart witając swojego pracownika słowami „alfons przyszedł”. Czy dziś zachowałby się tak samo? Myślę, że nie, bo dziś McGregor to produkt przynoszący miliony dolarów dla firmy.

Czas płynął szybko a Conor swoimi wypowiedziami zyskał sobie rzeszę fanów na cały świecie, niemałą już przecież fortunę, ale też wielu wrogów, którzy życzą mu ciężkich nokautów z rąk najbliższych oponentów. Ale on nie przestaje prowadzić swojej gry i pewnie szybko nie przestanie. Wie, że ludzie zapłacą ogromne pieniądze, aby zobaczyć jego walkę i to niezależnie od jej ostatecznego wyniku. Jedno jest pewne obok Notorious’a nie można przejść obojętnie. I oto w tym wszystkim od samego początku chodziło.

McGregor momentalnie zauważył, że jego charakterystyczne wypowiedzi oprócz milionów na jego koncie potrafią przedrzeć się do głowy jego najbliższych rywali. Niektórzy tak szybko pragną go znokautować, że sami po zaledwie 13 sekundach lądują na deskach. Piękna historia, która wydawała się być zwykłym snem, spełniła się na oczach milionów widzów.

Notorious po swojej ostatniej porażce stanął przed nie lada wyzwaniem. Musi zmierzyć się z falą negatywnych opinii fanów, którzy jeszcze nie tak dawno gorąco go dopingowali. Czy Conor będzie wstanie poradzić sobie z tym wyzwaniem? Zobaczymy wkrótce… chyba, że jednak nie zobaczymy, ale w to nie wierzę.

Potencjalnie następna przegrana czy to Natem Diazem czy też z innym przeciwnikiem może zepchnąć go w nicość, natomiast wygrana otworzy wrota do jeszcze większych pieniędzy. Wielki rewanż z Aldo (po jego ewentualnej wgranej z Edgarem), byłby bez dwóch zdań największym wydarzeniem w historii UFC. Biorąc pod uwagę jego umiejętności promocji, to już teraz sama organizacja może śmiało zakładać rekord sprzedanych subskrypcji PPV.

McGregor stał się pewnego rodzaju szefem UFC, to on decydował z kim zawalczy, w jakiej kategorii wagowej oraz w jakim miejscu odbędzie się starcie. Czy jeszcze parę lat temu, gdy w planach była UFC 200 ktoś mógł się spodziewać, że główna walka wieczoru nie odbędzie się o pas mistrzowski? To jest jego czas i będzie chciał go za wszelką wykorzystać. Do samego końca, do ostatniej syreny. Klik, klik…

Dopiero teraz Dana White przypomniał sobie, że Conor bądź co bądź jest również jego pracownikiem, ale czy nie za późno?

Pytanie, jakie nasuwa się w ostatnich miesiącach to czy czeka nas wysyp zawodników naśladujących ekstrawaganckiego Irlandczyka? Myślę, że jest to nieuniknione. W Ameryce liczą się dolary, liczy się show. Następni pójdą jego śladem. Właściwie już idą. W żadnym przypadku nie może już zaskakiwać wynik oglądalności walki Kimbo Slice vs Dada 5000, którą według oficjalnych danych obejrzało 2,5 miliona widzów. Co prawda umiejętności sportowe obu Panów nie mogą w żaden sposób równać się z umiejętnościami McGregora, ale samo show przed walką budują całkiem przyzwoicie.

W Polsce też przeżywaliśmy swojego rodzaju bum związany z emocjami poprzedzającymi walki chociażby Marcina Najmana czy też Roberta Burneiki. Czy moda ta może powrócić? To okaże się niebawem. Paweł „Trybson” Trybała od jakiegoś czasu szuka nowego pracodawcy.

A może spróbujemy nieco inaczej i będziemy budować nasze rodzime MMA w oparciu o czysto sportowe umiejętności? Czy wszystkie wzorce, które płyną do nas z Ameryki powinniśmy przyjmować bez zastanowienia?

Przed nami ostatnie dni kwietnia. Będzie gorąco. Czas kończy się nieubłaganie, pora na ruch wielkiej machiny. Spoglądając na planszę trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie bronimy króla czy atakujemy… króla… Klik klik…

Komentarze

  • czesty33

    Pisuj czesciej, fajny art.

    • Juliusz Kliszewski

      Zrobię co w mojej mocy:)

  • czesty33

    Pisuj czesciej, fajny art.

    • Juliusz Kliszewski

      Zrobię co w mojej mocy:)

  • Bolo78

    a to zapytanie na koniec …hmmmm niezla rozprawka Panie redaktorze

    Bardzo fajnie

    • Juliusz Kliszewski

      Wyznaję zasadę: MMA nigdy za dużo:). W wolnej chwili zawsze można sobie troszkę poczytać. Jak się podoba to się cieszę. Thx

  • Bolo78

    a to zapytanie na koniec …hmmmm niezla rozprawka Panie redaktorze

    Bardzo fajnie

    • Juliusz Kliszewski

      Wyznaję zasadę: MMA nigdy za dużo:). W wolnej chwili zawsze można sobie troszkę poczytać. Jak się podoba to się cieszę. Thx

  • Cain

    ciekawy przypadek to ta publikacja! no brawo dla tego pana, tego mi brakuje na MManews, oby więcej. a w temacie, Dana chyba nie tyle za późno sobie przypomniał, ze jest szefem co w złym momencie. 🙁

  • Cain

    ciekawy przypadek to ta publikacja! no brawo dla tego pana, tego mi brakuje na MManews, oby więcej. a w temacie, Dana chyba nie tyle za późno sobie przypomniał, ze jest szefem co w złym momencie. 🙁