Joe Lauzon nie czuje się stary, a jedynie bardziej doświadczony

13 Styczeń 2017
Joe Lauzon nie czuje się stary, a jedynie bardziej doświadczony

Foto: ufc.com

Foto: ufc.com


Mnóstwo z tego o czym się mówi publicznie, tak naprawdę powstaje wyłącznie w głowach fanów i mediów, które chętnie podchwytują co lepsze kąski, tworząc wrażenie presji, której wszyscy ulegamy w mniejszym lub większym stopniu. Chyba, że tak jak 32-letni Joe Lauzon przed walką z Marcinem Heldem, który przeciwstawia się temu procesowi, przekuwając kwestię wieku na doświadczenie.

Nie czuję się staro, naprawdę nie. Podczas przygotowań, każdy jest obolały, więc wtedy na pewno czuję się staro. Abstrahując od tego, czuję się bardzo bardzo dobrze przez cały czas. Miałem kilka pojedynków, gdy zostałem mocno poobijany, jednak przez większość z nich, miałem naprawdę dużo szczęścia i nie czuję się staro, dopóki ludzie wokoło nie zaczną o tym mówić.

Starszy, oznacza stary. Ja jestem bardziej doświadczony. Wiem w jaki sposób się poruszać w UFC i radzić sobie z różnymi rzeczami lepiej niż większość osób, zwłaszcza tych młodych. Fizycznie nie czuję się jednak staro. Nie wydaje mi się, żebym był wolniejszy lub słabszy. Zdecydowanie jestem bardziej doświadczony i na pewno mam znacznie więcej umiejętności niż kiedyś. Czuję się dobrze. Ten moment na pewno kiedyś nadejdzie. Kiedy będę obijany przez młodszych na treningu, wtedy powiem sobie dość. Jednak jeszcze nie czuję się w ten sposób. Dodatkowo, myślę że trenujemy znacznie mądrzej niż większość osób na samym początku. Moje 10 lat jest więc znacznie bardziej inne niż typowe 10 lat fightera.

Dalej, rozwijając część treningową i mądrzejsze podejście do tematu, mówi:

Myślę, że chodzi tutaj o to, aby słuchać swojego organizmu i regenerować się gdy tego potrzebuję. Sparuję tylko wtedy, kiedy jestem w przygotowaniu do walki. Kiedyś sparowaliśmy 10 tygodni, teraz tylko 5. Robiłem to tyle razy, że nie potrzebuję 10 tygodniowego obozu przygotowawczego. Nie potrzebuję tego, żeby się poobijać i złapać kontuzję. Jeżeli nie mam zbliżającej się walki, nie sparuję. Słucham swojego organizmu.

Przez pewien czas rzeczywiście, dał się ponieść atmosferze męskiego sportu, by po pewnym czasie przyznać przed samym sobą, że jeżeli chce wytrwać dłużej, musi o siebie dbać:

Zacząłem tejpować nadgarstki, kostki, ubierać ochraniacze na kolana, stosować okłady na bark, byle doczołgać się do kolejnego treningu. Teraz, jeżeli muszę wziąć dzień wolnego, to go biorę. Jestem na treningu każdego dnia, ale niekoniecznie dobijam się do granic za każdym razem. Jestem sportowcem, to jest moja praca. Jeżeli chcę dotrwać do kolejnej walki, muszę być sprytny.

Jak przyznaje, jego motywacją są obecnie pieniądze, dzięki którym może zapewnić byt swojej rodzinie w sobotę wejdzie do oktagonu z Marcinem Heldem, właśnie z tego powodu.

Komentarze