Karol Bedorf: „Nie wyobrażam sobie gali na Stadionie Narodowym beze mnie.”

23 Styczeń 2017
Karol Bedorf: „Nie wyobrażam sobie gali na Stadionie Narodowym beze mnie.”

karol-bedorf-backstage-ksw24

Dziewięć pojedynków w sumie, gdzie jeszcze trzy pozycje nie zostały w ogóle zagospodarowane na największe wydarzenie w historii KSW, organizującej w maju galę na Stadionie Narodowym. Nic dziwnego, że były mistrz Karol Bedorf jest zainteresowany uczestnictwem i szczerze mówiąc, rzeczywiście ciężko ją sobie bez niego wyobrazić.

Cały czas spekulowano na temat tego, kto będzie kolejnym pretendentem do pasa wagi królewskiej i gdy finalnie ogłoszono kandydaturę Marcina Różalskiego, były mistrz wydaje się mieć zdroworozsądkowe podejście do tematu:

Nie przeszkadza mi to, ucieszyłem się. Marcin to bardzo fajna osoba, pomaga zwierzętom i dzięki tej walce zarobi jeszcze więcej pieniędzy, dzięki którym pomoże zwierzętom jeszcze bardziej.

Nie ma co jednak ukrywać, że najbardziej zależy mu na pozycji, gdzie samemu będzie mógł odzyskać złote trofeum:

Oczywiście chciałbym zawalczyć w natychmiastowym rewanżu, chociażby dlatego, że przez pięć lat byłem niepokonany w federacji KSW. 2017 jest dziesiątym rokiem mojej współpracy i fajnie byłoby, gdyby włodarze uznali „OK, raz na 10 lat powinęła ci się noga i możesz dostać automatycznie rewanż.” Jeżeli właściciele mają na to inne spojrzenie, to najwyraźniej znają się na tej robocie lepiej niż ja.

Dla fanów ważniejsze od tego gdzie i kiedy, wydaje się kto będzie kolejnym rywalem, bo często sugerowano ostatnio Mariusza Pudzianowskiego:

Nie, myślę że ten pojedynek nie ma sensu. To chodzi nawet o coś innego. Myślę, że Mariusz Pudzianowski ma inny pomysł na siebie. Ma poza tym ściśle sprecyzowane kiedy będzie walczył. Kiedyś miał bardzo sportowe pojedynki, wygrywał raz za razem. W tej chwili ma swoje lata i myśli o zakończeniu kariery. Ja teraz przeżywam wzniesienie swojej kariery, jestem na jej szczycie i będę robił wszystko, żeby ją jeszcze podbijać. Żeby być na topie. Dzwonię regularnie do właścicieli i pytam, rozmawiam w kontekście kolejnego rywala. Czy raczej mój manager w mojej sprawie. Jest kilka opcji, natomiast konkretów jeszcze nie znam. Mam robić swoje, mam jechać trybem sportowym i codziennie to robię.

Choć Karol na brak zajęć nie narzekał, to nawet ich ogrom był swego rodzaju pułapką, z której wyciągnąć mógł go jedynie porządny szok. Takim bodźcem niewątpliwie była ostatnia przegrana z Brazylijczykiem. Ale również na jej podstawie, da się wyciągnąć wiele pozytywów:

Przegrana z Fernando bardzo dużo mi dała. Bardzo! To głupio zabrzmi gdy powiem, że była mi potrzebna, ale… była mi potrzebna. Za dużo było przekombinowania tego wszystkiego. Za dużo już chyba nawet ludzi pracowało w moim sztabie i dzięki temu, że potoczyło się tak jak się potoczyły moje losy, to mogłem sobie to wszystko przewartościować, co było w tym najważniejsze. Taki powrót do korzeni, co jest ważne w okresie przygotowań i trzeba to było podzielić na etapy. Żeby zrozumieć, co jest etapem zajmowania się treningiem, a co zajmowania się sponsorami. Ja to ostatnio bardzo ze sobą miksowałem, bo miałem okres gdy nawiązałem bardzo dużo ciekawych kontaktów i współpracy z partnerami biznesowymi. Bardzo dużo rodzajów współpracy, plus udział w programach telewizyjnych i po prostu chciałem to wykorzystać maksymalnie. Ponieważ wygrywałem, i jeszcze dostałem wiatru w skrzydła po zwycięstwie nad McSweeney’em, to wiedziałem, że to jest właściwa droga.

Więc ostatecznie być może miałem zbyt duży natłok zajęć, do tego być może słabszy dzień. Ja byłem przygotowany do tej walki z Rodriguesem Jr. I tak to wszystko się skumulowało, i eksplodowało w sobotę w dniu walki. Ja wyszedłem do klatki, a czułem się jakbym nadal siedział w szatni. Także porażka dała mi dużo w sensie pozytywnym, wiem co jest dla mnie najważniejsze.

Skoro zmiany, to na całego i jak to często bywa, najlepsze okazują się sprawdzone metody:

Praktycznie od dnia walki wróciłem na matę, wróciłem do korzeni do Szczecina. Wspólnie z trenerem Bagim ustaliśmy taki scenariusz, że praktycznie codziennie jestem na sali. Już nie ma takiego jeżdżenia po Polsce. Musiałem to przewartościować w taki sposób, że jest czas na wspieranie akcji sponsorskich i jest czas na trening. W tym momencie mam tak przygotowany plan, że to trener decyduje kiedy i w jakim miejscu w Polsce mam się znaleźć. Wszystko jest od niego uzależnione, zdaję się na niego, bo jest dla mnie jak drugi ojciec. W końcu znamy się tyle lat i przez ten czas trenuję pod jego okiem. Myślę, że nadal będę wysyłany do Poznania do Andrzeja Kościelskiego, ale raczej w formie obozowej. To jeszcze obaj muszą sobie ustalić, póki co jestem w Szczecinie. Na sali i w domu. Nie ma bezsensownego podróżowania. Wcześniej było tak, że jeździłem non stop. Przez rok czasu, zrobiłem 90 tysięcy kilometrów. Tyle kilometrów to robi dobry redaktor dobrego portalu o MMA, albo przedstawiciel handlowy. Na pewno nie robi tego sportowiec zawodowy. Jeżeli chcemy być dobrymi zawodnikami, to musimy wysiąść z samochodu. Jeżeli mam gdzieś jechać, to muszę sobie odpowiedzieć na pytanie „gdzie, po co i na jak długo?” Za dużo sobie wrzuciłem na klatę, to moja wina i biorę to na siebie. Na pewno nie zrezygnuję z telewizyjnej przygody, jednak będę ją realizował wyłącznie wtedy, gdy nie będzie to kolidowało z moim treningiem.

Co ciekawe, po latach siedzenia w sporcie, fani również mają nosa do pewnych spraw, wskazując na mocny okres jiu jitsu w zawodowym życiu Karola i wszystko idealnie się złożyło w całość:

Tak, nie ściągam z siebie kimona do BJJ od czasu, gdy zakończyła się gala. W tygodniu przeważają na dzień dzisiejszy treningi brazylijskiego jiu jitsu. Wraca mi więc ta sama mobilność, wracają mi te wszystkie techniki, które przez całe życie trenowałem. To oznacza dla mnie również zrzucenie wagi, bo na dzień dzisiejszy ważę już niecałe 112 kilogramów. W dniu walki miałem na skali jakieś 120 kg, bo choć na ważeniu wskazało 118 kg, to później byliśmy na obiedzie, kolacja, napoje, itp. Więc musiało być 120 kilogramów. Zdrowotnie przede wszystkim czuję się o wiele lepiej. Jestem po serii porządnych badań, żeby odpowiedzieć na pytanie „Co mi szkodziło?” Wykonałem badania na nietolerancję pokarmową i dołożyłem do tego badania genetyczne, bo tylko taka kombinacja da kompletny obraz. Teraz jem tylko to, co mi służy, ale nie to co ja myślę, że mi służy, lecz to co widzę po testach. Wyszło na to, że jestem prawie wegetarianinem.

Swego czasu, jeden z włodarzy oficjalnie przyznał, że Karol dołączył do „Topu” najbardziej medialnych postaci KSW, więc ciężko wyobrazić sobie PGE narodowy bez niego:

Ja również nie wyobrażam sobie tej gali beze mnie. Nie mogę powiedzieć na ten moment czy oficjalnie będę czy też nie, ale nie wyobrażam sobie by tam nie być.

Komentarze

  • Hapalochlaena

    Ryzykowne… biorąc pod uwagę, że gala toczyć się będzie w godzinach wieczornych, duża część osób może zasnąć 🙁

    • Art

      Na ostatniej gali jakoś Bedorf nie dał usnąć podczas oglądania 🙂 może dlatego że był obijany jak worek 🙂 ale jak będzie walczył tak jak z Grahamem to bardzo możliwe że 3/4 osób zaśnie, co jest bardzo prawdopodobne, bo raczej będzie walczył bardzo asekuracyjnie tak jak kiedyś… Dlatego niech go zestawią z Kitą który tym razem go szybko ubije i później zabierze pas Fernando

      • Anatol

        Najlepsze zestawienie dla Karola to bedzie oczywiscie Kita ( choc myslalem ze zawalczy o pas skoro koike dostal walke z Wrzoskiem ta sama sytuacja co z Kita po walce o pas wygrywa w dobrym stylu)i chetnie zobaczyl bym ich jeszcze raz bo kazdy z Nas wie ze z Pudzianem jak jeden i drugi nie mieli by co robic ale mysle ze wlodarze KSW nie daja tej walki Michalowi z roznych aspektow… moje skromne zdanie. To po Narkunie i Wojciku najlepsze zestawienie bo obaj sa polakami a na dodatek kategoria krolewska!chetnie tez obejrzal bym na Narodowym Lipski i tez o pas.

  • Zawodnik32

    Jak dla mnie najrozsądniejszym wyjściem to zestawienie ponownie z Kitą. Z Włodarkiem też bym chętnie obejrzał, albo z jakimś Ruskim.

  • moon

    Fajny gościu z tego Bedorfa. Widac ze kuma”biznesy” Kawula i Lewandowskiego ( chyba najbardziej w federacji) ale do rewanzu od razu tego jak i innych jestem jakos mega sceptyczny. Słaby sens widze w tym ze Mistrz przegrywa po 7 latach i dostaje od razu rewanz bo 7 lat byl Mistrzem, wygra i wracamy do starego. Swiat mma idzie do przodu i nie lubi wracac do starego wiec uwazam ze Karol powinien teraz zawalczyc ze 2-3 walki na przetarcie ( dobry czas na walke z tym mądralą pudzianem (show w koncu nie? 🙂 ) Wlodarek w kolejce no i wtedy jak spektakularnie powygrywa to wszystko to moze rewanz a tak to zadnego sensu rewanzu nie widze. Juz nawet z Kitą bym go zestawil na koncu tej drabinki. Szkoda ze Kita nie walczy z Rodriguezem na Narodowym. Gosc ma swoje lata i juz blizej niz dalej, wydaje sie byc w swietnej formie a „liżący jądra swoim psom” stary poobijany pokontuzjowany (wystarczy go kopac w noge caly czas jak to robil chyba Graham) i z dramatycznie beznadziejnym rekordem jak na pretendenta wyskakuje w rospisce na najwiekszej gali w roku. Ani to biznesowe ( przeciez konie nie przyjda na gale) ani sportowe zestawienie.

  • boohmacher

    Jesli juz Bedorf ma walczyc na narodowym to licze na rewanz z Kita. Kita wygrywa i w kolejnej walce spotyka sie z Fernando. Bedorf natomiast dostaje po dwoch porazkach Rozala. Tak to widze 🙂 troche odlecialem ale wlodarze byc moze widza to podobnie.

  • moon

    Jeśli Bedorf wystąpi na Narodowym to tylko z Pudzianem. Widząc grafikę rozpiski na stronie KSW ( niezle zmienili zdjęcie Janikowskiego z lalusia na zgreda 😉 ) to Kawul nie wrzuci go na 1,2 lub 3 walkę od dołu tylko jak na byłego mistrza przystało bedzie przy końcu gali.