Mirko „Cro Cop” Filipovic ogłosił koniec zawodowej kariery

04 Styczeń 2017
Mirko „Cro Cop” Filipovic ogłosił koniec zawodowej kariery

mirko-cro-cop-grand-prix-winner

To koniec długiej i pięknej sportowej kariery… już chyba po raz trzeci w historii Mirko Filipovica, ale tym razem całość brzmi wyjątkowo serio. Znany na całym świecie jako „Cro Cop” (35-11-2), 42-latek wystąpił wczoraj w chorwackiej telewizji, aby poinformować fanów o swojej decyzji, co potwierdził później na swoim fan page’u.

Drodzy przyjaciele, którzy śledziliście moją karierę. Chcę Was poinformować, tak jak powiedziałem to wczoraj w Nova TV, że turniej RIZIN to były moje ostatnie pojedynki. Niestety moje zdrowie jest zagrożone i nie jestem w stanie dłużej utrzymać tempa i zabójczo wyczerpujących treningów, wymaganych w każdym sporcie. Czeka mnie piąta operacja na kolano, gdzie już od kilku tygodni próbuję naprawić prawe kolano, które już 8 lat temu miało kryzys przez zerwane więzadła, uszkodzoną łąkotkę. Moje kolana nie mogą już tolerować dalej krwawych treningów i granicy bólu, który przekroczyłem podczas tych przygotowań. W ciągu ostatnich dni, otrzymałem kilka świetnych ofert, ale podziękowałem im wszystkim. Muszę wreszcie pomyśleć o swoim zdrowiu i życiu, które dalej mnie czeka. Chciałem jeszcze zrobić pojedynek pożegnalny w Japonii, który byłby możliwy w drugiej połowie roku, ale jednak odejdę szczęśliwy i spełniony, jako zwycięzca niedawnego Grand Prix. Wielu mistrzów nie wiedziało kiedy odejść i na koniec przegrywali, co nie umniejsza jednak ich osiągnięć. Myślę, że to jest idealny moment żeby odejść. Dziękuję Wam za 20 lat wspólnej przygody i za ciepłe słowa, które mi przysyłacie.

W swojej długiej karierze, Mirko Cro Cop już kilkukrotnie ogłaszał zakończenie zawodniczej kariery, jednak nigdy nie w ten sposób a bardziej pod wpływem wydarzeń i emocji z tym związanych. Poza sportem, przez moment zajmował się polityką a na samym początku, był uczestnikiem policyjnej grupy specjalnej, skąd jego przydomek.

W bogatej w fighterskie doświadczenia historii, dzierżył pas turnieju legendarnego Pride FC, w 2012 był mistrzem kolejnej legendarnej organizacji K-1, a pod koniec roku w imponującym stylu przeszedł przez Grand Prix Rizin.

Komentarze

  • Mani Nani

    Szacun dla niego za osiągnięcia i super styl walki jaki preferował. Bardzo lubiłem tego zawodnika. Chociaż tego co zrobił z nim Gonzaga mało kto przebije ( Mirco poległ własną bronią – MEGA !!! High-Kick