Popek rozważany na galę KSW na Stadionie Narodowym wg Martina Lewandowskiego

14 Styczeń 2017
Popek rozważany na galę KSW na Stadionie Narodowym wg Martina Lewandowskiego

martin-lewandowski-ksw23

O rozczarowaniu występem Popka w okrągłej klatce, włodarze KSW mówili otwarcie od momentu zakończenia przegranej walki z Mariuszem Pudzianowskim, choć jednocześnie nigdy nie ukrywali medialnych zasług rapera. Gdy wydawało się, że całość zakończy się pojedynczym epizodem na jego barwnej ścieżce życiowej, w rozmowie z eurosport.onet.pl Martin Lewandowski przypomniał o zasadzie „Nigdy nie mów nigdy.” Zwłaszcza w obliczu wyzwania zapełnienia 62 tysięcy miejsc.

Sądziłem, że walka będzie wyglądała inaczej. Życzyłem sobie, aby trwała dłużej. Jednak to, co „Popek” swoją osobą zrobił przed walką było zaskakujące. Nie spodziewałem się takiego odzewu. Przegrał, bo cała gala i walka chyba przerosły go psychicznie. To rzecz, której zawsze obawiam się przy tego typu debiutach, ale nie ma na to lekarstwa. Coś siedziało w jego głowie, a w takich sytuacjach nawet trenerzy nie są w stanie nic zrobić. Uprzedzając pytanie dotyczące ewentualnego występu 27 maja na Narodowym – obserwujemy go, chcemy żeby wykonał pewien ruch i dał nam jasno do zrozumienia, że jest gotowy walczyć ponownie. Musi również poukładać swoją karierę muzyczną. MMA nie jest na doskok i chcemy, żeby się poświęcił, odrobił lekcję i dał nam poczucie, że możemy w niego dalej inwestować.

Póki co, Paweł przekonuje wszystkich na swoim kanale You Tube, że nie rezygnuje a wręcz przyśpiesza zgodnie z wyznaczonym przez Marcina Różalskiego kierunkiem.


W pozostałej części wywiadu, nie zabrakło podsumowania poprzedniego roku oraz planów na 2017, które ostatecznie zostały zmniejszone o pomysł zorganizowania cyklu mniejszych gal, wypełniających kalendarz.

Czy w minionym roku zrealizowaliście wszystkie plany, jakie mieliście?
Martin Lewandowski: Na pewno dużo zrobiliśmy, wykonaliśmy kolejny krok w budowaniu MMA w Polsce. Wypełniliśmy po brzegi wszystkie hale, które planowaliśmy wypełnić, mieliśmy rekordowe wyniki sprzedaży pay per view w historii i wszyscy zawodnicy main event’owi, którzy mieli walczyć, stoczyli swoje boje na galach KSW. Był plan, żeby zrobić również mniejsze gale, chcieliśmy pobudzić rynek. Miała powstać mniejsza liga KSW, która dodatkowo wzmocniłaby budowanie MMA w Polsce, ale ze względu na bardzo bogaty w wydarzenia sportowe rok nasz partner telewizyjny poprosił, abyśmy wstrzymali się z tym projektem. Wrócimy z cyklem mniejszych gal do telewizji Polsat w 2018 roku.

A gorsze momenty? Problemy z Azizem Karaoglu, który wyszedł przy „kontrowersyjnej” pieśni?
Został zwolniony z kontraktu, został obarczony karą finansową i nie otrzymał wynagrodzenia za walkę z Mamedem Chalidowem. Karagolu to zamknięty temat.

Ile gal zaplanowaliście na 2017 r.?
Na pewno cztery gale w Polsce. Są duże plany i przymiarki do gal zagranicznych, trwają rozmowy z inwestorami, ale to jeszcze nic pewnego.

Ile kosztuje zorganizowanie gali na Stadionie Narodowym?
Kilka milionów złotych. To największe przedsięwzięcie w historii KSW pod każdym względem. Dlatego już teraz zaczęliśmy sprzedawać bilety. Machina ruszyła, chcemy być dobrze przygotowani, bo nie możemy sobie pozwolić, by cokolwiek nas zaskoczyło. Chcemy zrobić świetne show, o którym będzie się mówiło latami.

Marcin Różalski w Warszawie będzie walczył o pas wagi ciężkiej z mistrzem Fernando Rodriguesem Jr. Dlaczego postawiliście na „Różala”, a nie np. Michała Kitę?
Uznaliśmy, że to najlepsze zestawienie na tym etapie rozwoju federacji oraz tego, co nas czeka w skali roku. Marcin zmierzy się z nowym, mocnym rywalem, co dodatkowo go motywuje. Poza tym ludzie będą o tym mówić, nie możemy przecież zapominać o aspekcie medialnym. Można zestawiać ze sobą różnych zawodników, ale najważniejsze pytanie brzmi: Kto będzie chciał to oglądać? Również nie możemy sobie pozwolić na straty i wierzymy, że osiągniemy nasz cel pod względem sprzedanych biletów i odpowiedniej promocji, a walka Różalski kontra Rodrigues na pewno się do tego przyczyni. Nie zdecydowalibyśmy się na Stadion Narodowy, gdybyśmy nie wierzyli w sukces.

W walce wieczoru na Stadionie Narodowym zobaczymy Mameda Chalidowa. Jednak wcześniej na gali Absolute Championship Berkut zmierzy się on z Luke’em Barnattem. Nie obawiacie się, że wasza gwiazda dozna kontuzji?
Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy zawodnik dozna kontuzji. Możemy zamykać zawodników w domach i prosić, by sparowali na 50 procent, ale przecież oni muszą się rozwijać. Kontuzja jest możliwa w okresie przygotowawczym, jak i w trakcie walki. Jednak liczę, że Mamed zwycięży, co przełoży się na jeszcze lepszą dyspozycję w maju. Muszę zaznaczyć, że jeszcze nie wiemy, kto będzie jego przeciwnikiem. Dużo zależy od walki na ACB. W Polsce nie ma dla niego rywala, wyjątkiem jest Michał Materla, ale wiadomo, że ze względu na jego obecne problemy takie zestawienie nie jest możliwe. Nadal szukamy.

W ostatnich dniach dużo mówi się o powrocie Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego. Doszło już do poważnych rozmów?
„Juras” nie walczył od lat i wcześniej nie brałem tego kompletnie pod uwagę. Maciek Kawulski rzucił tematem i zostało to bardzo dobrze odebrane przez fanów. Łukasz był zaskoczony. Nie doszło do żadnych konkretnych rozmów, chyba jeszcze za wcześnie. Jednak jest to bardzo ciekawa sytuacja…

Problemem będzie dobór rywala dla debiutującego Damiana Janikowskiego, którego również zobaczymy na Narodowym?
Jest stworzona lista rywali. Są na niej również Polscy zawodnicy. Na pewno nie może dostać oponenta, którego błyskawicznie „rozgniecie”, ale jednocześnie nie może się zmierzyć z przeciwnikiem, który poskłada go dzięki, np.: brazylijskiemu jiu jitsu w kilka sekund. Nie może być ogromnej różnicy w umiejętnościach. Idealnym rozwiązaniem byłby zapaśnik, najlepiej olimpijczyk z USA, który również dopiero zaczynałby w MMA. Prawdopodobnie Janikowski dostanie rywala bardziej kompletnego, mającego na koncie kilka stoczonych walk, ale nie ma mowy o weteranie MMA. Nie zapominajmy, że Damian cały czas się uczy. BJJ, walka w stójce – on ciągle trenuje, czas połączyć te płaszczyzny walki w kompletne MMA. Chcemy, żeby kibice zobaczyli wyrównaną walkę, z przeciwnikiem na dość zbliżonym poziomie.

W Warszawie tytułu w kategorii piórkowej będzie bronił Marcin Wrzosek. Jego rywalem będzie Kleiber Koike Erbst?
Jest taka opcja, tyle mogę powiedzieć. Erbst wygrał efektownie ostatnią walkę, wygrywa w innych organizacjach. Jednak jeszcze nie podjęliśmy ostatecznej decyzji. Jest u nas wysoko w rankingu i taka walka jest naturalna.

Jest temat zatrudnienia byłego strongmena Tyberiusza Kowalczyka? Sporo mówi się o jego ewentualnym starciu z Mariuszem Pudzianowskim…
Nie ma tematu. Rozwiązał kontrakt z inną federacją i tyle. Z „Pudzianem” chciałoby walczyć wielu zawodników. Mamy na naszych listach bardzo ciekawych Brazylijczyków, sam James Thompson wypowiedział się, że chętnie stoczyłby pojedynek z Mariuszem, ale nie będę wykluczał w przyszłości starcia z Polakiem. Jednak jeszcze za wcześnie. Przeciwnik Mariusza musi sprawić, że zainteresowanie galą wzrośnie. To będzie druga walka wieczoru i musimy dobrać odpowiedniego przeciwnika.

Przed galą na Stadionie Narodowym zobaczymy jeszcze jedną, mniejszą galę KSW. W marcu w Lublinie?
Na pewno nie Lublin. Po prostu się nie dogadaliśmy. Będziemy rozmawiali o roku 2018. Jednak będzie mniejsza gala, z dobrymi nazwiskami, ale jeszcze musimy dopracować szczegóły. Dopiero we wtorek oglądałem halę. Mogę zdradzić tylko tyle, że chodzi o duże miasto.

Jak wygląda sytuacja z Romanem Szymańskim? Czy rozwiązał kontrakt z federacją Fight Exclusive Night i wzięliście wolnego zawodnika? FEN grozi mu karami finansowymi za każdy start w innej organizacji, w tym przypadku KSW.
To naturalne, że zawodnicy wolą walczyć dla nas. Jesteśmy poważniejsi, dłużej istniejemy i płacimy pieniądze, jakich nie jest w stanie zapłacić FEN. Za jedną walkę możemy zapłacić tyle, ile FEN płaci zawodnikowi przez trzy lata. Każdy, kto się rozwija szuka lepszych zarobków. Zgłosił się do nas zawodnik mający możliwość rozwiązania kontraktu, rozwiązał kontrakt, był wolnym strzelcem, pasował nam do naszego fight cardu. Bo chyba nikt nie podejrzewa, że układaliśmy kartę walk pod Romana, przy całym szacunku do Romana. Od nas też odchodzą zawodnicy, bądź pozwalamy im walczyć w innych organizacjach. To szczekanie FEN-u to chęć zwrócenia na siebie uwagi, nic więcej. Każdy zawodnik FEN chętniej walczyłby w KSW. Na pewno są zawodnicy KSW, którzy chcieliby walczyć w UFC. Nie jest też tak, że komukolwiek zabraniamy występów w tej organizacji, nie ma żadnych tajnych kruczków prawnych itd. Jednak potrafiliśmy zatrzymać zawodników, bo mamy dobre relacje i potrafimy zagwarantować odpowiednie warunki finansowe. To są karty, którymi gramy. Nie szczekamy i nie straszymy sądami. Tymczasem, z tego co słyszałem co się mówi w środowisku FEN dodatkowo ma problemy z płatnościami, a w ten sposób nie motywuje się zawodników.

Liczycie na wygraną w plebiscycie World MMA Awards na organizację roku?
Nie. Bądźmy realistami. Wiadomo, że UFC jest organizacją, dzięki której MMA tak świetnie się rozwija na świecie. My królujemy w Polsce, a na świecie UFC. Po prostu. Nasz model biznesowy jest skrojony przede wszystkim pod polskiego widza. Mocno stąpam po ziemi i znam swoje miejsce, ale podkreślę, że jestem z tego miejsca bardzo zadowolony.

Komentarze

  • moon

    Szopka moim zdaniem.Kazalbym popkowi gdzieś powalczyć kilka walk i dopiero próbować go zestawiać w ksw.Te dwa kolesie popełnili błąd trzeba było go z pudzianowskim wrzucić na narodowy, i popek by sie trochę lepiej przygotował No i ściągnęli by więcej widzów a on i juras jak słyszymy to tylko na zapełnienie stadionu kosztem poziomu sportowego. Jeszcze stary rozalski ze słabym rekordem ( małym) w walce o pas.Jakos mi to dziwnie wyglada, żeby sie kawul z lewym nie zdziwili

    • Zawodnik32

      Również mam mieszane uczucia do KSW na Narodowym.