Power Meal: dieta Samuraj 3000 kalorii

27 Luty 2017
Power Meal: dieta Samuraj 3000 kalorii

Od trzech tygodni mam organoleptyczną przyjemność uczestniczyć w programie dietetycznym Power Meal w wersji sportowej „Samuraj 3000 kcal” i wreszcie widzę pożądane od dawna efekty. Tryb siedzący od wczesnych godzin porannych do północy, kiedy wyruszam w internetową podróż kopania odkopywania kolejnych newsów, nie jest ani pracą dla każdego, ani zajęciem które mógłbym polecić innym. Zwłaszcza, gdy po intensywnym tygodniu nie ma możliwości odpoczynku, bo albo czeka weekendowy wyjazd na galę, albo gala w TV i dalsza obróbka materiałów (lub połączenie obu i więcej).

9-miesięczna kuracja z poprzednim partnerem dietetycznym, była również bardzo miłą przygodą, ale nie wykorzystałem jej tak jak powinienem. Tym razem postawiłem znacznie mocniej na trzymanie reżimu poza dietą, a na pewno pomógł mi w tym fakt, że z góry ustaliłem iż weekendy są wolne od diety i wtedy mogę posmakować życia wg mojego widzi mi się. To ważne, bo nawet najlepsza kuchnia wg jednego kucharza, może się w końcu znudzić. Do tego znacznie zwiększyłem częstotliwość treningów i w zasadzie od pewnego czasu ćwiczę codziennie, co zbiegło się z cateringiem od Power Meal. Do tego suplementacja w postaci witaminy D, prawidłowe nawadnianie i co najważniejsze, staram się wysypiać. To wszystko ma spory wpływ na poprawę bilansu energetycznego w ciągu dnia i mówiąc najprościej… znowu mi się chce.

Jako, że jestem aktywny, wybrałem wspomnianą dietę dla sportowców „Samuraj 3000 kcal”. Jest to modyfikacja diety Paleo (duże ilości wyszczególnionego mięsa oraz warzyw, jaj, ryb i owoców), która została stworzona pod kątem sportowców, a więc z dodatkiem węglowodanów skrobiowych, takich jak: kasze, ryże, bataty, komosa.Wszystko bez glutenu i laktozy, na którą z wiekiem zauważyłem coraz większą nietolerancję. Nie mam fobii glutenowej, ale z całą pewnością od pewnego czasu chciałem spróbować efekt jego braku. Wariacja „Samuraj”, powstała we współpracy dietetyków z zawodnikami MMA: Robertem Bryczkiem i Michałem Labusem.

Osobiście jestem fanem dość tradycyjnej kuchni, bez finezyjnych rozwiązań a takie perełki jak szaszłyk na zdjęciu poniżej, tudzież słodkie smakołyki na deser, pomagają wytrwać w postanowieniu.

Na tym etapie życia sport nie jest już dla mnie przedłużeniem męskiego ego, nie potrzebuję się więc mierzyć, ważyć, ani zdobywać medali. Wystarczy mi lepsze samopoczucie i efekt wizualny, co widzę ponownie po widocznym „kaloryferze” i całej reszcie, jaką znowu mogę u siebie zaobserwować. Nade wszystko przyjemny kopniak energetyczny, choć przede mną najważniejszy test, czyli przesilenie wiosenne.

Po szczegóły diety oraz cenę, odsyłam na oficjalną stronę internetową www.powermeal.pl.

Komentarze

  • ZERO

    Wygląda zajebiście.. świeżo, kolorowo, soczyście… 🙂