Jimi Manuwa: „Bokserzy boją się przejść do MMA, to my pójdziemy po nich.”

20 Marzec 2017
foto.: ufc.com

Moment w którym Jimi Manuwa powalił Corey’a Andersona lewym sierpem i publicznie nawoływał do walki bokserskiej z Davidem Haye, z miejsca przywołał uśmiech na twarzach lokalnych fanów w Londynie. W programie The MMA Hour, Jimi wyjaśnił co nakłoniło go do takiej deklaracji:

Nie mamy ze sobą problemu. Po prostu Conor chce walczyć z Floydem, więc dlaczego nie zestawić mnie z Hayem? David ma znane nazwisko, niedawno przegrał pojedynek, ale wspólnie dalibyśmy świetny pojedynek. Przyszedłbym do jego bokserskiego świata.

Na pytanie dlaczego walka nie miałaby się odbyć w drugą stronę, Manuwa miał gotową odpowiedź:

Bo jesteśmy wojownikami. Bokserzy boją się przejść do MMA, to my pójdziemy po nich. Jesteśmy najtwardszymi, najciężej trenującymi sportowcami na świecie. My robimy boks, oni nie robią MMA. Oni boją się się do nas przyjść.

W MMA Haye nie przetrwałby długo, od razu zostałby sprowadzony i zmiażdżony. Mogę więc przyjść do jego świata, wyprzedamy galę w O2 Arenie lub możemy zrobić to na jednej karcie z Conorem i Floydem. Do tego Roy Jones, który chce walczyć z Andersonem Silvą. Wykorzystajmy właściwy moment i zróbmy to na jednej karcie.

Nawet bez amatorskiego podłoża, „Poster Boy” nie ma cienia wątpliwości, że w tym zestawieniu walczyłby jak równy z równym:

Nie mam amatorskich walk bokserskich na koncie, ale w MMA też ich nie miałem. Cały czas sparuję jednak ze świetnymi bokserami i radzę sobie bardzo dobrze.

Wracając jednak na ziemię, Brytyjczyk jest przekonany, że będzie następny w kolejce do pasa wagi półciężkiej UFC i to bez względu na wyniki rewanżu Cormier vs Johnson. Jeżeli jednak UFC zdecyduje się przyznać od razu pozycję pretendenta powracającemu z zawieszenia Jonowi Jonesowi, Jimi powróci do oryginalnego pomysłu:

Wtedy ja zawalczę z Davidem Hayem.

Komentarze