Al Iaqunta: „Bonusy w UFC to sposób kontroli zawodników. Dana White może się pie*dolić.”

26 Kwiecień 2017

Al Iaquinta miał w sobotę wiele do udowodnienia i częściowo dowiódł swego, gdy szybko i brutalnie znokautował Diego Sancheza. Po dwóch latach przerwy „Ragin Al” pokazał, że jego miłość do sportu nigdy nie osłabła, za to w programie the MMA Hour przyznał, że wciąż przeszkadza mu polityka.

Nie wiem czy nie przyznali mi bonusu dlatego, że nie zasłużyłem, czy zostałem przekręcony. Czy chodzi o to, że kiedyś już powiedzieli mi, że nie kwalifikuję się do bonusów i po prostu się tego trzymają? Cały ten system bonusów jest śmieszny. Sposób w jaki przyznają te 50 tysięcy $, to taki mały sposób do kontroli zawodników.

Dla niektórych to jest trzy razy więcej niż zarabiają, więc to sposób na odmianę życia. Musisz się podlizywać człowiekowi. Dochodzisz do mikrofonu, dziękujesz Joe Silvie, Danie White, Lorenzo Fertitta i to są goście, którzy później dostają bonusy. Coś w stylu „pocałuj mnie w tyłek, to dam ci mały skrawek.”

Ja nie muszę tego więcej robić. Nie dbam o to. Doszedłem do momentu w którym nie muszę się nikomu podlizywać i mogę to zrobić po swojemu. Jeżeli będę jeszcze chciał walczyć, to tak zrobię. Nie jestem gościem, który całuje UFC po tyłkach.

Nie walczę dla UFC. Walczę dla siebie, dla mojego teamu i dla rodziny. UFC nie zrobiło dla mnie niczego. Zostawili mnie wyschniętego do cna. Musiałem ich błagać o cholerny zabieg kolana. Czy to nie szaleństwo? Jestem cholernym sportowcem, który właśnie był w telewizji FOX jako druga walka wieczoru i 50 tysięcy $ to wszystko z czym odchodzę? To chyba żart.

Iaquinta nie omieszkał również odnieść się do komentarza szefa UFC Dany White, który w wywiadzie po niezbyt widowiskowym UFC 208 powiedział, że najlepszą „częścią show była podróż powrotna samolotem”.

Dana White zrobił tak wiele dla tego sportu, ale nie doznał w nim nawet jednej kontuzji. I dla niego powiedzieć, że najlepszą częścią gali w Brooklynie był lot powrotny… masz prywatny odrzutowiec bracie. Zamknij się ku*wa. Dla większości ludzi to byłoby jedno z najlepszych przeżyć. Zapomnij ten wieczór. Masz prywatny odrzutowiec. Dwóch gości walczy w klatce, doznaje urazów. Jim Miller pewnie nie mógł chodzić. White jest winny przeprosiny tym wszystkim skur*ysynom. To jakieś pieprzenie. Zamknij pierd*lone usta.

Jedną z kości niezgody jest oczywisty kontrakt z Reebokiem, który finansowo podciął większości fighterów skrzydła:

Za co my w ogóle to robimy? Ellenberger dostał w sobotę łokciem, był nieprzytomny przez chwilę a ja myślę sobie „pieprzę to, nie chcę tego robić”. Prawie opuściłem pier*oloną arenę a Dana mówi, że najlepsza część to podróż do domu. Zamknij ryj. Żartujesz sobie? Pier*ol się. Nigdy więcej nie mów tak o zawodnikach. Ty tego nie robisz, nie masz pojęcia.

Al Iaquinta wciąż ma dwie walki do wypełnienia kontraktu, nie wiadomo jednak czy i kiedy go wypełni. Swoje trzy grosze dorzuciła natomiast federacja Rizin.

 

Komentarze