Jacek Sarna po TFL 11: „Czołowi zawodnicy z kraju boją się walczyć z naszymi fighterami.”

04 Kwiecień 2017
Jacek Sarna po TFL 11: „Czołowi zawodnicy z kraju boją się walczyć z naszymi fighterami.”
foto.: tflmma.pl

Tym razem gala Thunderstrike Fight League w Kraśniku, bez udziału MMAnews w formie video, ale to co najważniejsze, udało nam się przemycić na głównej stronie na żywo. We wczorajszej rozmowie z organizatorem Jackiem Sarną, zrobiliśmy skromne podsumowanie TFL 11, którego rezultat możecie przeczytać poniżej.

Wg naszego korespondenta na gali, najwyraźniej jedenasta gala odbyła się z hukiem.

Po wszystkim jestem tylko utwierdzony, że jesteśmy jedną z topowych organizacji w kraju, a zawodnicy zwyczajnie obawiają się walczyć z naszymi fighterami, więc będziemy im musieli sprowadzać rywali z zagranicy. Mateusz Ostrowski się nie obawiał, ale skończyło się to dla niego tak jak się skończyło (red. nokaut w 2 rundzie). Myślę, że teraz zawodnicy z najlepszych klubów będą się bardzo zastanawiali, zanim przyjadą na TFL.

Byłem zaskoczony wynikiem obu walk, Oleksiejczuka i Kotwicy. Spodziewałem się, że Sebastian poradzi sobie szybciej, a Michała czeka dłuższa przeprawa.

Jestem bardzo zadowolony z postawy Brazylijczyków, bo Sebastian Kotwica miał najcięższą walkę w karierze. Martin Guilherme może i miał rekord pół na pół zwycięstw i porażek, ale to zawodnik, który może przyjechać żeby zwyciężyć z każdym. To była walka na poziomie. Sam wiesz jak Kotwica walczy. Wygrał, ale przebieg pojedynku był bardzo bliski. Obaj wiedzieli jaką bronią dysponują, więc to były szachy na najwyższym poziomie. Krótko, to była gala na najwyższym dotychczas poziomie.

Aż tak?

Mateusz Ostrowski to zawodników rankingowy, ale nie był w stanie zagrozić Cezaremu. Kęsik trafił go w stójce i dobił w parterze.

Po wynikach widać, że było dobrze, bo cała główna karta poza walką Kotwicy, zakończyła się przed czasem.

Było efektownie, albo TKO albo KO. Andrade też zaskoczył na początku, bo trafił Oleksiejczuka, który delikatnie stracił równowagę. Mogło to wyglądać groźnie, aż wszyscy zamarli na trybunach. Od samego początku poszli na wymianę.  To było kilka minut wojny w stójce. Najpierw dostał jeden, za chwilę drugi był podłączony. Michał zaskoczył w bokserskim stylu, bo uderzał na wątrobę zamiast na głowę. Trafił, to był nokaut, nie TKO.

Rozmawiałem z Kotwicą i Oleksiejczukiem przed galą, obaj są mocno nastawieni na UFC.

Sebastian tak i jeżeli trafi mu się taka szansa na galę w Polsce, to wystąpi na niej. Oleksiejczuk może i chce, ale on dobrze wie, że to nie jest jeszcze jego moment. Michał nie idzie tam na jedną lub dwie walki, lecz po to by wygrywać.

Nie wiem co jest jego sekretem, ale radzi sobie wyśmienicie.

Patrząc na walki Andrade i rywali, którzy nawet jeżeli wygrywali, to bardzo się z nim męczyli, a sposób w jaki Michał sobie z nim poradził w 1 rundzie, to o czymś świadczy. Moim zdaniem to nasza nadzieja, o której jeszcze 3 lata temu nikt nie słyszał.

Kiedy więc kolejna gala?

Jeszcze nie podajemy terminu, teraz odpoczynek. Mamy już 3 mistrzów: Oleksieksiejczuk, Kęsik i Piesiewicz. To nasi zawodnicy, którzy walczą u nas od początku. Myśleliśmy, że 10 gala w Lublinie będzie duża, a okazało się że pozornie mniejsza w Kraśniku, była od niej większa. Na pewno termin po wakacjach i na pewno będzie to nasza największa gala w historii pod każdym względem.

Tagi

Komentarze

  • boohmacher

    Jak kolejna gala bedzie miala taka rozpiske to chyba trzeba bedzie ruszyc tylek z Warszawy i sie wybrac.