Maciej Różański o rdzy ringowej i statusie wolnego strzelca po wygranej na ACB 56

03 Kwiecień 2017
Maciej Różański o rdzy ringowej i statusie wolnego strzelca po wygranej na ACB 56

Szybki wyjazd, szybkie poddanie, błyskawiczny powrót do rodzinnego Szczecina i całkiem obszerna rozmowa z Maciejem Różańskim po ACB 56 w Mińsku. Zobaczcie jak swoje wrażenia opisał nam reprezentant szczecińskich Berserkerów, który w sobotę poddał Dmitry Voitova w najważniejszej walce wieczoru.

Świętowałeś?

Tak, na spokojnie. W rodzinnym gronie?

Oglądali na żywo?

Oglądali wszyscy.

Widziałem walkę przed naszą rozmową, niezły młyn już w pierwszej minucie.

No był. Dostałem małego sierpa i mnie ścięło z nóg.

Dynamiczny w stójce, ale to go kosztowało sporo energii.

Wszystkie ciosy wyprowadzał z maksymalną siłą. Jak usiadłem między rundami i Wojciech Janusz pytał mnie jak się czuję, odpowiedziałem że w porządku. Wojtek powiedział „spójrz na niego” a ten siedział rozwalony. Byłem wtedy pewny, że wygram. Trochę spanikowałem na początku, ale to trochę taka rdza. Pół roku nie trenowałem przez kontuzję, nie walczyłem półtorej roku.

Kontuzje dawały znać?

W ogóle.

Z łatwością obalałeś Voitova, jakby nie miał większego pojęcia o grapplingu.

To było dziwne, bo ma poddania na koncie i myślałem, że będzie stawiał opór.

Fakt, że zamiast bronić obaleń, wolał chwytać się siatki…

Sędzia też nie ułatwiał, bo przerwał moją próbą obalenia i powiedział tylko, że się złapał za klatkę i puścił dalej. Mówię, chłopie tak się nie robi.

(śmiech)

Ale później nawet mi pomógł. Bo jak na niego wskoczyłem, to krzyknął do rywala żeby przestał znowu chwytać siatki. Przeciwnik spojrzał wtedy na sędziego, a ja go wówczas złapałem za szyję. Nie widać tego na nagraniu, bo akcja była tyłem. Bronić się trzeba całą walkę.

To w końcu on oszukiwał, więc padł ofiarą własnego występku.

Więc w sumie sędzia najpierw przeszkodził, a później wyszło na remis. Liczyłem jednak na bonus za poddanie.

Twoje poddanie rzeczywiście było widowiskowe. Krasnikov, który dostał Twój bonus, ciekawie kręcił się w parterze ale bez porównania w kwestii skończenia.

Pewnie, skoczyłem na chłopa, który do tego upadł. Jeszcze to było po knockdownie. Walka wieczoru. Już w wyobraźni wydawałem te 5000 $ i nawet wszyscy mówili mi, że go dostanę.

Powiedzieli ci kiedy będziesz walczył ponownie?

Miałem kontrakt na jedną walkę. Była mowa o większej ilości, później to się zmieniało. Manager Paweł Bączkowski ostatecznie dogadał z nimi jeden pojedynek.

Nie był to zły pomysł. Walka wieczoru w innym kraju, gdzie dałem dobre wystąpienie. Może jakbym jeszcze wygrał gdzieś po drodze, to wcisną mnie gdzieś wysoko. Zobaczymy, teraz rodzi mi się drugie dziecko.

To gratuluję.

Komentarze

  • Robi

    Ksw gdzie wy macie oczy. Zawodnik wolny i dobry.