UFC 210: Cormier obronił tytuł mimo złamanego nosa i zadrwił z gwiżdżącej publiczności

09 Kwiecień 2017
foto.: ufc.com

Wydawało się, że 38 lat na karku, zamieszanie z wagą i całe spektrum wydarzeń wokół Daniela Cormiera (19-1), mogą być jego ostatnimi chwilami z pasem, jednak „stary lis” użył tej samej sztuczki co w pierwszej walce z pretendentem Anthonym Johnsonem i wyszedł zwycięsko raz jeszcze. Po wszystkim, DC stoczył słowną batalię ze wszystkimi na hali, zaczynając od 17110 fanów obecnych w KeyBank Center:

To możliwe, że mam złamany nos, ale hej… co gdybym powiedział, że to dla mnie również była ostatnia walka? Wtedy wreszcie byście mi przyklasnęli? Haha! Zrobilibyście to kiedy już mnie nie będzie? Ha! Ale spokojnie Joe, jest dobrze. A wy możecie buczeć, bo do mnie spływają pieniądze i tytuł mistrzowski. No co?

Dalej przechodząc do opisu zaskakującej taktyki rywala:

Nie mogłem uwierzyć, że wolał przeforsować zapasy ale nie miałem problemu z oddaniem mu pierwszej rundy. Wolałem nie przyjmować tego kopnięcia na twarz. Wiedziałem, że z czasem będę mógł się do niego zbliżyć i zrobić swoje.

Kiedy Rumble ma te swoje wielkie zrywy, to później zaczyna panikować. Ponieważ jest zapaśnikiem, wraca do tego co zna najlepiej. Sprowadził mnie dwukrotnie, więc najwyraźniej to działało ale przecież musi mnie jeszcze utrzymać. Ja byłem w stanie to zrobić.

Mam nadzieję, że Anthony nie odejdzie ze sportu, bo on powinien to robić dalej. Ma jeszcze tak wiele do zaoferowania w MMA, niż odejście. Ludzie za nim przepadają. Powinien to robić dalej, on jest do tego stworzony.

Werbalny sparring dopiero się zaczynał, bo już przy samym ogłaszaniu wyniku, DC wskazywał na Jimiego Manuwę, krzycząc w jego kierunku:

Powiedziałem Jimiemu, żeby przestał udawać, że chce ze mną walczyć. Nie pokonasz mnie, on to wie. Nie jesteś w stanie tego dokonać. Możesz tu wejść i uderzyć mnie gołą pięścią, a ja to przyjmę. Nie okłamuj się. To przykre, bo lubię Corey’a Andersona, a ty go pokonałeś. Usiądź młody człowieku.

Sporą presję narzucił przed walką również Jon Jones, który postanowił przyjechać na galę, by powoli przygotować wszystkich na lipcowy powrót:

Kto? Kto? Kto? Kto? Chcesz żebym walczył z tym gościem (wskazując na Manuwę) czy może z tym gościem (wskazując na Jonesa)? Nie mów mi o tym nieszczęśliwym gościu. Jon, najpierw pozbieraj się do kupy, bo czekam na Ciebie od dwóch lat. Udało ci się za pierwszym razem, ale wiesz że mieliśmy zrobić to ponownie już kilkukrotnie. Jako fighter, szanuję go, ale on nawet nie może walczyć. Zamknij mnie z nim w klatce, to zrobisz mi przysługę. To dobry zawodnik, najpierw musi jednak odebrać swoją przepustkę szkolną i dopiero wtedy będzie mógł wrócić do klasy.

Tego dnia, Daniel Cormier potrzebował zaledwie 8:37 minuty, żeby po raz drugi obronić mistrzowski tytuł.

Komentarze