Marcin Held po przegranej w Sztokholmie: „Jest mi bardzo wstyd… ale się nie poddam.”

29 Maj 2017
foto.: ufc.com

Wczorajsza przegrana Marcina Helda w Sztokholmie, była bolesna nie tylko dla zawodnika ale dla wszystkich fanów, którzy pokładali w młodym fighterze ogromne nadzieje na podbój UFC. Trzecia przegrana, gdzie każda ma swoją osobną historię, wczoraj miała swój punkt kulminacyjny. W facebookowym wpisie, Marcin wyraził swój smutek ale jednocześnie wyszedł z podniesioną głową:

Ten wpis będzie trochę długi, jeżeli mogę Was prosić o poświęcenie chwili na przeczytanie go to proszę zróbcie to do końca. Może zacznę od tego, że jest mi strasznie wstyd. Nie wiem czy to dobre słowo, ale nie umiem znaleźć innego na opisanie tego co czuje. Jest to moja trzecia przegrana w UFC. Nie tak wyobrażaliśmy sobie wszyscy tą drogę, ale taki jest fakt. Poprzednio zostałem niesprawiedliwie potraktowany i otwarcie mówiłem, że tą walkę chce skończyć przed czasem. Ciężko trenowałem, by tym razem nie zawiodła ani kondycja ani technika. Zawiodło…. nie wiem co… szczęście? Ja? Oba? Jest na pewno grono, które bardzo ucieszyła ta wiadomość, grono, które może powiedzieć „a nie mówiłem” „UFC go zweryfikuje i się rozczarujecie” „niech on się zajmie czymś innym” i jesteście Wy- fani na dobre i na złe. Jeżeli dalej tu będziecie będę zaszczycony. Dziękuje za wsparcie, które od Was otrzymuje. Wiem, że ostatnio nadużywam trochę Waszego zaufania i dobrego słowa. Przykro mi z tego powodu. Dawałem z siebie co mogłem, niestety kolejny raz nie wyszło. Nie wiem czy będzie kolejna walka w UFC, naprawdę nie wiem. Jest mi tak bardzo wstyd….

Bardzo wierzyłem, że tym razem przełamię pecha, że tym razem będzie zwycięstwo. Na pewno zrobię trochę przerwy, potem wrócę i będę zapieprzał. Nie poddam się choćby się waliło i paliło. Nie poddam się! Jeżeli jest tu jeszcze ktoś kto we mnie wierzy to wiedz, że dziękuje Ci i jest to dla mnie bardzo ważne.

Jestem teraz w szpitalu po tomografii komputerowej głowy. Wszystko w porządku, czekam jeszcze na zszycie ucha.

Wczorajszy pojedynek z Damirem Hadzovicem był prowadzony idealnie, bo pełne dwie rundy dominacji, pozycji i technik zagrażających Bośniakowi. Feralny moment przyszedł w 7 sekundzie, gdy Held spróbował wkręcić się do nogi rywala, który przycelował kolanem i dosłownie pozbawił przytomności polskiego prospekta.

Czy włodarze dadzą mu szansę na gali w Gdańsku? Oby tak, ale na pewno byłby to ogromny kredyt zaufania ze strony UFC.

Komentarze

  • vamos

    Jeszcze wszystko przed nim.

  • Zawodnik32

    Hadzovic sam w szoku, że wygrał.

    • W. Mrozowski

      To pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy… no ok, druga po „Fuck”.