Recenzja Recovery Pump – idealna regeneracja dla każdego wojownika MMA

25 Maj 2017

Stres w pracy czy w życiu prywatnym, zawsze dobrze rozładować na sportowo, ale to z kolei rodzi napięcia innego rodzaju. Czas na rozładowanie nastał w dniu, w którym kurier dostarczył do naszej redakcji Recovery Boots – RP System, czyli buty masujące . Zawsze miałem talent do masażu, ale zdecydowanie jeszcze lepiej wychodzi mi być masowanym.

Duże napięcia wyładowuję ostatnio jeszcze mocniejszym i częstszym treningiem przekrojowym pod sporty walki MMA, co z kolei przełożyło się na spore zmęczenie mięśni, obecnie zwłaszcza w dolnej partii ciała. I tak, ruch zaczął sprawiać mi mniej radości, a nie taka idea stoi za sportem uprawianym rekreacyjnie. Wręcz czuję jakbym na salę treningową przychodził w betonowych butach. Długo się nie zastanawiałem, który z dostępnych zestawów wybrać i po szybkiej konsultacji z polskim dystrybutorem, z którym przez najbliższe miesiące przeprowadzimy wspólnie kilka testów, padło na wersję Recovery Pump.

Niepozorna walizeczka zawierała serce czyli pompę, rękawy (buty), przewody dostarczające powietrze i ładowarkę. Nie jestem fanem czytania instrukcji, ale tym razem starannie przeczytałem. Na szczęście część użytkowa to zaledwie kilka stron dużą czcionką, a samo urządzenie absolutnie nieskomplikowane, wręcz „idioto odporne”. Główna idea to pompowanie powietrza do rękawów/butów. Kwestia podłączenia ich do pompy i ustawienia pokrętłem czasu oraz ciśnienia.

Dzień 1.

Dla celów higienicznych, dobrze jest ubrać jakieś legginsy sportowe albo cienkie dresowe spodnie bawełniane. Całość zakrywa uda po same stopy, więc obuwie odpada. Niemal każde urządzenie tego typu, zawsze ustawiam na maksymalną wartość, ale teraz zacząłem od średniej 60 mmHG (milimetrów słupa rtęci), żeby zobaczyć różnicę w miarę kolejnych dni testów.

Dostępna skala zaczyna się od 20 mmH, a kończy na 100 mmHG. Od ciśnienia zależy intensywność ucisku, bo przy dolnej wartości okres napełnienia wynosi 25 sekund i 20 sekund na opróżnienie, przy maksymalnym już 1:20 i 20 sekund opróżnienie.

Na samym początku masażu, ciasny ucisk sprawiał wrażenie, jakby gałki oczne rosły mi jak w kreskówce. To oczywiście wynik zmiany ciśnienia w organizmie, ale za chwilę przechodzi. Pojawia się raczej na początku każdej sesji. Czas masażu możecie ustawić od 15 do 90 minut.

Jak każdy masaż, po wszystkim małe uczucie lekkości i ukrwienia, byłbym zaskoczony gdyby było inaczej. Zobaczymy co będzie dalej w miarę kolejnych dni testów.

Spuszczanie powietrza i pakowanie butów nie każdemu przypadnie do gustu, bo potrzeba na to jakiś 2/3 minuty, ale rękawy można równie dobrze powiesić w szafie za odpowiednie szlufki. Problem z głowy.

Dzień 2.

Następną sesję rozpocząłem tym razem po treningu, zgodnie z zaleceniem w instrukcji. W trakcie testów spróbowałem wartości maksymalnej 100 mmHg i ucisk naprawdę robi wrażenie. Jak ktoś lubi dogłębne wrażenia, to ma w czym wybierać ale ja ostatecznie wróciłem do średniej 60 mmHg.

Nazajutrz na treningu uczucie betonowych butów jakby zniknęło z nóg, także sama dynamika ruchów wróciła. W sumie to do tej pory najprzyjemniejsze testy, jakie było mi dane przeprowadzić.

Dzień 3.

Z testami wstrzeliłem się akurat w długi weekend, który z racji pogody i zamkniętych ośrodków sportowych, spędziłem raczej na odpoczynku, tudzież nadrabianiu obowiązków w pracy. Musiałem docisnąć nogi kilkoma sesjami treningowymi, żeby móc wrócić do masażu.

Każdą sesję wykonywałem raczej w pozycji półleżącej, w tym wypadku na łóżku i pod wieczór, gdy mogłem ze spokojną głową zapomnieć o  codziennych obowiązkach. Najlepiej w towarzystwie dobrego filmu. Dobrze jest mieć pompę w zasięgu ręki, bo z napompowanymi butami ciężko się w ogóle poruszać. Ewidentnie czułem już poprawę ukrwienia, bo masaż trwał średnio 45/60 minut.

Dzień 4.

Testy butów zbliżały się do końca, bo niestety musiałem powoli spakować i odesłać mojego masującego przyjaciela, a z chęcią przygarnąłbym go na dłużej. Ten dzień poświęciłem na wyciągnięcie kilku wniosków odnośnie tego wielofunkcyjnego systemu RecoveryPump.

Wnioski:

Moja ulubiona ocena skali przydatności danego produktu, to porównanie jakości i ceny. Nie ukrywam, że RecoveryPump to niemały wydatek, bo mój zestaw kosztuje w oficjalnej sprzedaży 7500 złotych. To jest przedział w którym możecie znaleźć fotel masujący z niższej półki, ale Buty RecoveryPump mają inną bardzo istotną zaletę. Są mobilne i nie zajmują dużo miejsca. To spory atut w szalonym świecie sportów walki i sportu w ogóle, gdzie możliwość sprawnego przetransportowania, będzie dla Was przydatny. Nie mi analizować zasobność Waszego portfela, ale na pewno systemem masującym Recovery Pump, mogą zainteresować się kluby sportowe MMA. Tudzież inne placówki, w których można będzie hurtowo korzystać z urządzenia.
 
Recovery Pump stosuje kierunkowy masaż ugniatająco rozluźniający, który powoli wypełnia kolejne komory od stóp w kierunku tułowia, po czym spuszcza powietrze i tak od nowa. Dzięki czemu to, co powoduje ból i zmęczenie, szybciej wchłania się do organizmu, a więc pomaga mu w regeneracji. Uczucie to odczuwa się dosyć szybko, bo już po pierwszym kontakcie. Jak wiadomo, wypoczęte ciało to zdrowe ciało (mniej kontuzji).
Dzięki odpowiednim rękawom masującym, dostępnym w pozostałych wersjach, możecie dodatkowo wyodrębnić dolne, środkowe lub górne partie ciała, które wymęczyliście na macie treningowej. Możecie nawet skupić się wyłącznie na jednej kończynie, blokując łatwo drugi kanał sprężonego powietrza dostępną zatyczką. Wspomniany rozszerzony system RPX zawiera ponadto:
  • wbudowane programy regeneracji „recovery”
  • wbudowane programy przygotowania do wysiłku „warm up”
  • programy indywidualne
  • wbudowaną baterię zapewniającą do 9h pracy

Wybór pozostawiam w Waszych nogach, a w razie czego więcej szczegółów na www.recoverypump.pl.

Komentarze

  • Pump it

    Pompa? Burneika w to wchodzi!