Max Holloway broni spuścizny Jose Aldo: „On zawsze będzie dla mnie inspiracją.”

08 Czerwiec 2017
foto.: mmafighting.com

Max Holloway zrobił co mógł, by dostać swoją szansę walki o tytuł i wykorzystał ją w 100%, jadąc po zwycięstwo prosto do jaskini lwa. Gdy na UFC 212 uciszył ponad 15 tysięcy fanów skandujących Jose Aldo w Rio de Janeiro, nowy mistrz wciąż jest świadomy, że bez względu na rywalizację wszyscy wzajemnie siebie potrzebujemy, by koło mogło się napędzać. Po wszystkim „Blessed” oddał byłemu czempionowi należny szacunek:

Przegrana jest częścią tej gry. Sobota nie odbiera niczego z jego spuścizny. To jest facet, który pokazywał się na sali treningowej nawet wtedy, gdy poprzedniego dnia nic nie jadł, bo był tak cholernie ubogi. To jest facet, który zbudował dywizję 145 funtów i został jej królem. To jest facet, który znalazł motywację aby zarabiać więcej niż to co miał. Bronił tronu. Przez dekadę. Dla honoru. Dla swojej drużyny. Dla swoich rodaków. To jest facet, który nie zaczynał z pozycji uprzywilejowanej na tym świecie i zobaczcie co osiągnął. Brazylia musi celebrować tego człowieka. Napój Acai z mlekiem i orzechem nerkowca dla każdego. To jest prawdziwy gość, a jego historia na zawsze będzie inspiracją dla mnie i mieszkańców Hawajów. Dziękuję ci Jose Aldo.

A już będąc w temacie, zobaczcie jak Hawaje honorują swoich bohaterów po UFC 212. Chyba czas najwyższy na zorganizowanie pierwszej gali w tamtejszym rejonie.

#ufchawaii

Post udostępniony przez Max Holloway (@blessedmma)

Komentarze