UFC FN 111: Andrei Arlovski zamierza odbudować wizerunek w starciu z Marcinem Tyburą

16 Czerwiec 2017

Nawet przy czterech przegranych z rzędu, Andrei Arlovki pozostaje niebezpiecznym fighterem, z czego zdaje sobie sprawę jego rywal Marcin Tybura. Dla byłego mistrza UFC to jednak za mało, dlatego zamierza dać w Singapurze wyjątkowy pojedynek.

Przegrałem cztery walki i muszę udowodnić, że to jeszcze nie koniec dla mnie. Musze pokazać świetny i pamiętny pojedynek. Dlatego obiecuję, że w sobotę dam z siebie 100% w oktagonie.

W rozmowie z mmajunkie.com potwierdził, że przygotowania były dla niego wyjątkowo uczącym doświadczeniem, ale również niezwykle intensywnym:

Do tego pojedynku miałem świetny obóz przygotowawczy. Ciężko było mi być z dala od rodziny, więc porozmawiałem z trenerem i zdecydowałem się trenować blisko nich w ATT na Florydzie. Byłem zaskoczony, bo moje treningi trwały pomiędzy 2,5 a 3 godziny, gdzie zmieniałem nawet 6/7 koszulek. Muszę być mądry i trzymać się planu, bo Tybura jest młody i ma świetne umiejętności kick bokserskie.

Mimo opinii panującej wśród fanów, 38-letni „Pitbull” nie zamierza kończyć kariery ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że starcie z Tyburą, może zadecydować o jego dalszej karierze:

Nie jestem teraz w pozycji, żeby wybierać sobie rywali. Oczywiście, chciałbym zmierzyć się z kimś z TOP 5, ale UFC zdecydowało, że mam zmierzyć się z Tyburą w Singapurze. Przegrałem cztery walki i muszę udowodnić, że to jeszcze nie koniec dla mnie.