Jimmy Rivera jednogłośnie pokonał Thomasa Almeidę i chce tymczasowego pasa z TJ’em Dillashaw

23 Lipiec 2017
Jimmy Rivera jednogłośnie pokonał Thomasa Almeidę i chce tymczasowego pasa z TJ’em Dillashaw

Numer 4 w rankingu wagi koguciej nie wziął się znikąd, bo dzisiaj na UFC on FOX 25, Jimmy Riveira zdołał powstrzymać młodszego i napierającego Thomasa Almeidę w świetnym stylu, podnosząc pasmo zwycięstw do 20 z rzędu.

Przez dwie rundy, Amerykanin w ogóle nie musiał polegać na swoich zapasach, bo w pierwszej odsłonie dwukrotnie posłał rywala na deski, ten jednak za każdym razem zdołał pozbierać się i przejść do kontrataku. W rundzie nr 2, Thomas już powoli zaczął przejmować inicjatywę i tym razem to on powalił na kolano Jimmy’ego, a później posłał mu soczyste kopnięcie na głowę. Decydująca okazała się więc trzecia runda, gdzie Rivera zapaśniczo przejął prowadzenie rundy, obalając dwukrotnie, choć na krótko podkreślając przewagę. Po wszystkim sędziowie przyznali mu jednogłośne 29-28, 30-26, 30-27, co skomentował:

Słuchajcie, jestem z New Jersey, pracuję w Nowym Jorku i dokonałem historii w Long Island. Kocham Nowy Jorki i New Jersey, dziękuję za wsparcie, to dla całego teamu. Muszę przyznać Thomasowi, że jest twardym rywalem. Przyszedłem tu, wytrzymał moje bomby a ja mam teraz pięć zwycięstw w UFC. Jeżeli Cody nadal będzie kontuzjowany, z chęcią zawalczę z TJ Dillashawem z o tymczasowy pas w listopadzie na Madison Square Garden.

Komentujący tuż przy oktagonie Dominick Cruz, od razu zauważył tutaj swoją szansę na wtrącenie trzech groszy:

Hej, Jimmy będzie potrzebował pasa, żeby przytrzymały mu te małe dziecięce spodenki, zanim spróbuje zmierzyć się ze mną. Mały niebawem się przekona.

Sytuację jakby wyczuł od razu Rivera, który wychodząc oktagonu, podszedł jeszcze do „Dominatora” i powiedział:

Szanuję Cię, ale będę musiał Cię wyzwać na pojedynek.

Na co ten odparował przytomnie:

Rozumiem, szanujesz mnie. Powinieneś.