Tomasz Romanowski wraca w pojedynku z Igorem Michaliszynem na FEN 18

17 Lipiec 2017

Ostatnim razem kiedy zobaczyłem Tomasza Romanowskiego (5-6) dwie kategorie wagowe wyżej, pomyślałem… OK, to może skupmy się na tym, że po prostu cieszę się, iż „Szczena” wraca do korzeni w 77 kilogramów, czyli tam gdzie jest najbardziej niebezpieczny. Wspominam o tym, ponieważ w sierpniu Tomasz zmierzy się z Igorem Michaliszynem na FEN 18 w Koszalinie.

To już prawie dwa lata dla reprezentanta Stargardu Szczecińskiego, odkąd mogliśmy zobaczyć go w akcji. Choć ma za sobą trzy przegrane z rzędu, to przynajmniej dwie z nich były czysta poezją w oktagonie. We wrześniu 2015 zaryzykował pojedynek w Dagestanie i był to bodaj najsłabszy z ostatnich pojedynków.

Cieszę się, że wracam do oktagonu i cieszę się, że zawalczę dla takiej dużej federacji, jak FEN. To naprawdę dla mnie spora szansa. Przygotowuje się do tego starcia od dłuższego czasu i wierzę, że moja ręka będzie w górze. Wrócę, obiecuję! 

Michaliszyn również wraca po przegranej, która była jego pierwszą zawodową porażką, gdzie uległ mocniejszemu Danielowi Skibińskiemu na pamiętnej gali na terenie MMAnews, o której dowiedziałem się dwie godziny przed. Koniec końców, Igor przegrał jednogłośnie, a więc do Koszalina przyjedzie zmotywowany i gotowy do akcji.