UFC on FOX 25: Chris Weidman zadusił Kelwina Gasteluma i wyzwał „płaczka Bispinga” do walki

23 Lipiec 2017
UFC on FOX 25: Chris Weidman zadusił Kelwina Gasteluma i wyzwał „płaczka Bispinga” do walki
foto.: mmafighting.com

Cóż za powrót w niemal filmowym stylu! Po niecałych trzech rundach walki wieczoru UFC on FOX 25, Chris „All American” Weidman zdołał zatrzymać młodszego i pełnego werwy Kelwina Gasteluma, zamykając usta wszystkim tym, którzy przestali wierzyć w byłego mistrza.

Gastelum tradycyjnie wykazał się dużym spokojem, stojąc niemal w bezruchu przed wyższym i niebezpiecznym Weidmanem, który szukał pojedynczych okazji do zadania obrażeń. Były mistrz miał nawet okazję szybko zakończyć pojedynek kimurą, gdy po obaleniu zajął pozycję północ południe i zapiął technikę ciasno, ale Kelvin po raz kolejny wykazał się olbrzymim spokojem i uciekł z zagrożonej pozycji. gdy wydawało się, że już nic nie zaskoczy do końca rundy, lewy prosty na szczękę Weidmana niemal odesłał go do Bellatora, a zaraz po tym baraż ciosów na głowę klinczującego Nowojorczyka.

Kelwin wyczuł krew i przyśpieszył z atakami. Weidman wykorzystał swoje warunki fizyczne i umiejętności, by skrócić dystans, podciąć nogi rywala i obalić. Stamtąd kontrolował go z góry w pełnej gardzie Gasteluma, który pod koniec rundy uciekł nieznacznie, bo oddał plecy.

W rundzie nr 3 Kelwin zrobił dokładnie to co zalecił mu narożnik i rozpoczął agresywną kampanię uderzeń. „All American” nie pozostawał jednak bierny, bo także potrafił przykuć uwagę Gasteluma, gdy dwukrotnie trafił go ciężką ręką. Ewidentnie było gorąco, ale Kelwin zdołał strząsnąć z siebie skutki uderzeń. Ostatecznie zbyt wielki luz i pewność siebie, były zgubne dla Kelwina Gasteluma, który dał się obalić i uciekając oddał bok/plecy, co było ewidentnie planowane przez Weidmana, który tylko czekał na możliwość zapięcia trójkąta rękami.

Gastelum walczył ale ostatecznie uległ klepiąc w 3:45 ku uciesze publiczności z Long Island/Nowego Jorku. Takiego scenariusza nie przewidział chyba nawet Scott Coker, który wg internetowych specjalistów, już czekał z kontraktem.

Po pierwsze, dziękuję Bogu. Przechodzisz przez coś i musisz nadal w siebie wierzyć, chrzanić wszystkie dziwne opinie wszystkich osób na około. Co słychać Long Island? Moja rodzina, moja żona, moi trenerzy… bez nich nie byłbym w stanie zrobić tego wszystkiego. Czuję się pobłogosławiony, że ich mam.

Wreszcie, ta brytyjska łajza, która siedzi w domu i płacze. Wróciłem dzieciaku, wróciłem. Co tam? Przestań się skrywać przed prawdziwym mężczyzną. Dajemy! Każdy wie, że jestem prawdziwym mistrzem.

Szacunek dla Kelwina, z nim trzeba cały czas pracować i zmieniać pozycję. To było interesujące, bo po raz pierwszy ktoś mnie naprawdę usadził. Najwyraźniej tak się czuje człowiek przy błyskawicznym knockdownie, ale udało mi się przetrwać i przegrupować. Taki był plan, żeby być zrelaksowanym ale pewnym siebie, a skończenie przyjdzie z czasem. tak też się stało.

Wiem, że Long island we mnie nie wątpiło. Wątpili we mnie wszyscy inni na świecie. Wyzywam Was, wątpcie we mnie dalej.

Komentarze

  • W. Mrozowski

    Takie powinny być walki wieczoru: są emocje, świetna akcja i płomienna przemowa po. Ogień, mogę zacząć niedzielę.

  • Zawodnik32

    Pokonał typa 30% mniejszego od siebie i gada, że mistrz powrócił…
    Rockhold, Romero i Gerard nieźle mu banie zryli. Mistrzem już nie będzie. Teraz ewentualnie ostateczne wyjaśnienie z Silvą – obaj po jednej wygranej.

    • Primo

      No , z Silva rewanz tez bym chetnie obejrzal

      • Zawodnik32

        Z tego co kojarzę to są w rankingu zaraz pod sobą także może by nich rzucili po raz trzeci, bo rewanżu przez kontuzję nie było…

        • Primo

          Ta i historii nie trzeba dorabiac . Trza sie skontaktowac z matchmakerami 😀

          • Zawodnik32

            Na twitterze od Danki cza machnąć.