
Jak powiedziałby Elmer Fudd: „Something smells fishy around here.”
Jak śpiewał Notorious B.I.G. – „Mo Money, Mo Problem” („Więcej pieniędzy, więcej problemów”). Kiedy UFC na szybko szukało przeciwnika dla Rashada Evansa, zamiast kontuzjowanego Phila Davisa, w grę wchodziło kilku kandydatów, m. in. Lyoto Machida.
Jak to często bywa, w sytuacji podbramkowej można negocjować. Obóz Machidy postawił zablefować w pokerowym stylu, krzycząc „sprawdzam i podbijam”. Żądając jednak takiej stawki jak dla Andersona Silvy, odnieśli skutek odwrotny do zamierzonego.
Stary wyga Dana z pewnością ma za sobą cięższe batalie niż ta w której postawił go Lyoto i postanowił „sprawdzić” karty Brazylijczyka, odpowiadając prostym: „Jeżeli Machida chce takich samych pieniędzy jak Anderson, wystarczy że wylegitymuje się podobnymi osiągnięciami”.
Znacie stare porzekadło, że tylko winny się tłumaczy? W wywiadzie dla Tatame.com Brazylijczyk postanowił przekazać swoją wersję wydarzeń, jednak nie mnie oceniać czy było to potrzebne posunięcie.
Czytaj dalej..