Pudzian – wywiad z konferencji Moosin.

07 Kwiecień 2010
0
Pudzian – wywiad z konferencji Moosin.

Na portalu sportowetempo.pl ukazał się niedawno bardzo ciekawy materiał, prosto z konferencji prasowej gali Moosin, na której 2 tygodnie po KSW XIII spotkają się mistrz świata Strongman, Mariusz Pudzianowski i dwukrotny mistrz UFC, Tim Silvia. Poniżej wywiady w których obaj panowie opowiadają o wrażeniu jakie wywarli na sobie po spotkaniu w cztery oczy.

Jakie wrażenie zrobił na tobie Tim Sylvia?
Pudzianowski: Wielki jest, ale tacy łatwo i szybko padają. Jest cięższy od mnie, ale takich to ja się nie boję, są zbyt wolni, obiegnę go dwa razy dookoła zanim zrobi choćby jeden ruch. Widzę, że już brakuje mu tego, co ja mam teraz myśląc o MMA – głodu walki. Sylvia już swoje powalczył, a teraz pewnie myśli, że może na mnie zarobić. Ja jestem głodny tego sportu. Już sobie dałem spokój ze Strongmanem czyli podnoszeniem żelastwa, wygrałem tam wszystko, co było do wygrania. Nie chcę się powtarzać. Teraz czas wygrywać z najlepszymi w MMA, to mnie ekscytuje. Bo co mam robić w Polsce – siedzieć i liczyć pieniądze? Starczyłoby dla mnie i dla moich bliskich na bardzo wygodne życie, ale ja taki nie jestem. Zaczynam w USA od Sylvii, czas zawalczyć z kimś poważnym…

Zaczynasz w Stanach od dwukrotnego mistrza świata UFC? Co prawda ostatni tytuł zdobył cztery lata temu, ale on ma nokautów o 16 więcej… niż ty masz walk.
I to jest piękno tego sportu. Nie wyszedłbym do walki z mistrzem świata w boksie, nie biłbym się w K-1, ale tutaj to coś zupełnie innego. Jestem bardzo silny i szybszy, jak go tylko powalę na matę to go zatłukę, nie ma siły, nie wstanie. Jak podawaliśmy sobie ręce to czułem, że nie jest nabity, jest wielki i miękki, będzie w co uderzać. Lubię takich wielkich, wielcy fajnie padają. Muszę tylko uważać, żeby od niego nie zarobić na początek jakiegoś silnego uderzenia. To potrafi, widziałem jego walki .

Jak przygotowujesz się na Sylvię wiedząc, że najpierw masz walkę 7 maja w Polsce?
To też część przygotowań, wszystko jest bardzo ładnie poukładane. Z moim japońskim rywalem będę mógł walczyć w parterze albo w „stójce” – wszystko jedno, będzie dobre przetarcie. Trenuje też bardzo dużo z zapaśnikami, mistrzami Polski, potężnymi facetami. Wiadomo czego chcę – będę chciał skrócić dystans, walnąć go jednym czy drugim uderzeniem i przenieść walkę do parteru, tam będę miał olbrzymią przewagę. Ja się mogę przygotować do tej walki, bo jego gdzieś można oglądać. A co on będzie oglądał – te 43 sekundy z Najmanem? Nic się z tego nie nauczy, a ja nie jestem samobójcą, żeby stać i się bić na dystans z kimś, kto ma ponad dwa metry wzrostu. On będzie miał podczas walki około 145 kilogramów, ja nie będę miał więcej niż 120-125 kilogramów. Mógłbym mieć więcej, ale po co?

Sylvia jest zdecydowanym faworytem bukmacherów. Tobie nie daje się wielkich szans, choć są tacy specjaliści, którzy uważają, że Sylvia nie zdaje sobie sprawy, na kogo się porywa.
Chyba trzeba będzie na siebie postawić. Chyba pozwolą. Za półtora roku, może za dwa lata chcę być mistrzem świata, powalczyć nawet z Fedorem. Na razie by mi urwał łeb, ale za dwa lata możemy wejść do klatki. Zobaczymy na kogo wtedy będą stawiali.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o