Paulo Filho: ‚Chcę odzyskać stracony czas.’

03 Maj 2010

Były mistrz WEC, Paulo Filho już 13-go maja wróci do ameryki aby zawalczyć o pas organizacji Bellator FC. Jego przeciwnikiem będzie rewelacyjny Kubańczyk – Hector Lombard, obecny posiadacz mistrzowskiego pasa. W wywiadzie Brazylijczyk opowiada o oczekiwaniach przed pojedynkiem a także o swoich rodakach Lyoto Machida i Mauricio Rua a także o Anderson’ie Silva i Demian’ie Maia.

Jak idą przygotowania do walki z Hector’em Lombard’em?
Robię to co zwykle. Mnóstwo jiu-jitsu w gi wraz z moim mistrzem Oswaldo. Boks z Distak’iem, przygotowania fizyczne z Julio, moim przyjacielem… tradycyjnie dźwiganie ciężarów, bieganie, walka w stójce i jiu-jitsu… najważniejsze aby zachować spokój, być zadowolonym.

Jakie są twoje oczekiwania względem walki?
Nie pamiętam zbyt dobrze Hectora, pamiętam jak walczył na Grand Prix (Pride FC)… twardy zawodnik, który wywodzi się z Judo, bardzo doświadczony Kubańczyk, który podróżował po świecie. Trenuje w American Top Team, w bardzo silnej drużynie, z Liborio. Ma tam wielu bardzo mocnych sparing partnerów. Trzymam kondycję, siłę i spróbuję użyć mojego doświadczenia z dotychczasowej kategorii wagowej, ponieważ bardzo łatwo zbijam wagę, dlatego wykorzystam również moją siłę blokując jego szybkość.

Jaka jest twoja obecna waga?
Ważę 93 kg, ale walka będzie w kategorii do 84 kg. Zamierzam ważyć tam 90 kg i odwodnić się około 6 kg.

Czy waga będzie problemem?
Odwodnię się zaraz przed walką, wyśpię się i zaraz następnego dnia sprawdzę jak wyglądają sprawy. Jeżeli będę tam ważył 90 kg to gwarantuję dobre odwodnienie… Tym razem nie będzie problemu z wagą.

Pokonując Lombard’a który był niepokonany przez dłuższą chwilę, czego oczekujesz na koniec roku?
Nie myślę za dużo o tego rodzaju sprawach. Bardziej skupiam się na walce która mnie czeka jako następna. Mam 31 lat i nie będę walczył zbyt długo. Chcę jedynie odzyskać stracony czas. Nie popełnię tych samych błędów jak wtedy kiedy przechodziłem ciężkie chwile. Jestem skoncentrowany na Hectorze, nie martwię o to gdzie walczę ani nic z tych rzeczy. Jesteśmy profesjonalistami, mam problemy ale każdy ma jakieś problemy. Teraz najważniejszy jest Hector Lombard. Nie liczy się że jest w dobrej fazie wygranych z rzędu czy to że ma pas. Uważam się za kompletnego zawodnika, nigdy nie miałem z górki. Czasami bywało łatwiej ale nigdy nie była to ‚bułka z masłem’.

Czy chciałbyś dołączyć do UFC?
Wszyscy tego pragną, ale to nie jest mój główny cel, nawet jeżeli wielu menedżerów ma wiele możliwości aby obsadzić mnie w UFC. Joinha, z powodów etycznych, uważa że to nie jest dla mnie właściwy czas i zgadzam się z nim. Myślę, że każdy chciałby dołączyć do UFC, ale bardziej z powodów reklamowych. Nie martwię się tym, martwię się walką i wykonywaniem tego co do mnie należy, aby dać szczęście tym którzy jeszcze mi kibicują. Chcę walczyć do chwili kiedy moje ciało powie mi że to koniec.

Co myślisz o walce Anderson Silva vs Demian Maia?
Oglądałęm tą walkę kilka razy… myślę, że Anderson rozegrał to właściwie, przestraszył Demian’a i przez to mógł do niego podejść bliżej. Demian miał tylko kilka sytuacji w których mógł zrobić tylko to co potrafi aby wygrać. Anderson to urodzony uderzacz, który potrafi unikać parteru, uczynić przeciwnika skołowanym i sprowadzać walkę do niewygodnej dla niego pozycji. Ma bardzo ciężką rękę, ciężko jest czuć się komfortowo w jego pobliżu. Demian pokazał mnóstwo odwagi, ale za dużo szacunku na początku walki.

Czy myślisz że prowokując Demian’a w trakcie pojedynku, Anderson zachował się źle?
Myślę, że to była strategia którą ustalił w momencie w którym poczuł się zagrożony. Wiedział że sporo ryzykuje, poniewż Demian jest bardzo niebezpieczny w parterze, a kiedy już się tam znajdziesz… Myślę, że Anderson postąpił właściwie, prowokował Maię, podszedł go psychologicznie, wygrał czas i wszystkie rundy. Zdestabilizował go pojedyńczymi uderzeniami i kopnięciami.

W czasach Pride, BTT i Chute Boxe bardzo mocno ze sobą rywalizowały, ale dyskusje i prowokacje odbywały się z dala od ringu.
Prowokacje ‚na zewnątrz’ były na porządku dziennym, choćby dlatego że była to konfrontacja pomiędzy dwoma szkołami walki. Na ringu musieliśmy się skupić na tyle, że nie było czasu na żarty. To był duch walki, nastawienie które podziwiam. UFC przekształciło się w show, które skupia się widzach, na show samym w sobie, nie chodzi o to kto jest najlepszym zawodnikiem. Jako tradycjonalista, który wywodzi się ze starej szkoły, wierzę że nie odniósłbym dużego sukcesu w UFC, choćby z powodu stylu jaki reprezentuję. Taktyczne zajmowanie pozycji których widzowie nie zrozumieją. Fani w UFC chcą zobaczyć kopnięcia, uderzenia, krew… ja jestem jak anakonda, sprowadzam na ziemię i okręcam się wokoło, czekam na błędy i wykorzystuję je aby osiągnąć zamierzony cel.

Jak wg ciebie przebiegnie rewanż Lyoto i Shoguna?
Na początku możemy być świadkami świetnego przygotowania, na pewno będę zaskoczony. Uważam, że Lyoto był bardzo odważny w próbach znokautowania go przez Shoguna, który ma bardzo ciężkie uderzenia. Shogun to bardzo szczery gość, zaskoczył mnie swoją dojrzałością kiedy nie był przesadnie agresywny i tym samym nie pozwalacjąc Lyoto użyć jego niebezpiecznych kontrataków. Lyoto wg mnie, to najbardziej niebezpieczny zawodnik w MMA. Wie jak wyczuć właściwy moment.
W tym pojedynku stanie się coś nowego. Myślę, że jeden z nich będzie znokautowany. Byli zbyt ostrożni w pierwszym starciu i Shogun wie, że jeżeli stanie się tak drugi raz to przegra ponownie. Mistrz przegrywa na punkty tylko jeżeli właściciel organizacji jest na niego bardzo zły lub kiedy przewaga była zbyt duża. Coś co nie miało miejsca w ich poprzednim starciu. Myślę, że Shogun musi ostro napierać, co może okazać się dobre dla Lyoto. Myślę jednak, że Lyoto nie przywykł do tak mocnych zawodników. To walka, którą bardzo chcę zobaczyć ponownie.