Jak radzić sobie z goryczą przegranej wg Brendan’a Schauba

22 Lipiec 2010
0
Jak radzić sobie z goryczą przegranej wg Brendan’a Schauba

Wielu zawodników określiło moment wygranej jako „najlepsze uczucie na świecie”, „to lepsze niż seks”, itp. Wyobrażacie sobie wobec tego, co czuje ktoś kto poświęca średnio 6 tygodni ekstremalnie cięzkiego wysiłku i w rezultacie przegrywa pojedynek? Uczestnik TUF 10 Brendan Schaub, który dotychczas przegrał jedynie ze zwycięzcą dziesiątej serii, Roy’em Nelson’em, w jednym z wywiadów postanowił opowiedzieć o gorzkiej goryczy przegranej.

„Czułem się jakbym wszedł do jakiegoś małego pokoju, nawet na sali treningowej, i ludzie mówili wzrokiem ‚To jest ten gość, który został znokautowany.’ Czułem się taki upokorzony.”
„To była najgorsza noc w moim życiu. Czułem się jakby moja kariera była skończona. Czułem się jakbym zawiódł wszystkich w około – moją rodzinę, przyjaciół i wszystkich innych.”

Proces przygotowania trwa od sześciu do ośmiu tygodni. W tym czasie organizm wykonuje ponadludzki wysiłek. Mordercze sesje treningowe w których nie domaga nie tylko ciało ale i umysł. Ciężko stwierdzić które z nich jest bardziej istotne, oba mają na siebie duży wpływ. Jedno jest pewne, jeżeli chcecie odnosić sukcesy zawodowe, najpierw musicie uporządkować życie prywatne. Odpowiedni stan umysłu to podstawa do wprowadzenia się na wyższy poziom przygotowania fizycznego. W tym nawet ochrony przed ewentualnymi kontuzjami. Stres bowiem niszczy białka w organiźmie i powoduje, że kurczą się ścięgna, przez co czujemy się bardziej spięci.
Zastanawialiście się kiedyś z czym jeszcze, poza paskudnym bólem głowy, wiąże się przegrana? Weźmy na przykład UFC. Walczysz na głównej karcie walk w PPV. Przegrywasz i następnym razem walczysz już poza główną rozpiską. Przegrywasz drugi raz i możesz już w ogóle nie walczyć w UFC. Co za tym idzie, sponsorzy zaczynają się denerwować, ponieważ ich logo pozostaje niezauważone przez potencjalnych klientów. To i wiele innych podobnych to ekonomiczne konsekwencje przegranej. Rzeczywistość bywa brutalna, świat bowiem nie pamięta o drugich miejscach. Dlatego będąc na szczycie wystarczy chwila nieuwagi i spadasz na sam dół drabiny, po której wspinałeś się latami.
Na najwyższym, światowym poziomie to właśnie przegrana jest tym, czego obawiają się zawodnicy. To nawet nie strach przed kontuzją, pobiciem czy nawet śmiercią. Jak radzić sobie z przegraną? Jeremy Horn, weteran z ponad setką profesjonalnych walk i dziewiętnastoma przegranymi, mówi:

„Radzę sobie z tym znacznie szybciej, jeżeli mogę wskazać jednoznacznie, gdzie popełniłem błąd. Moja druga walka z Chuckiem Liddellem była jedną z najcięższych do odreagowania, ponieważ nie popełniłem żadnych znaczących błędów. To po prostu cała walka. Z kolei jak walczyłem z Marquardtem, wszedłem w nogi próbując obalić i wtedy dałem się złapać w duszenie. Poradziłem sobie z tym znacznie łatwiej, ponieważ wiedziałem dokładnie co zrobiłem źle.”

Co można wobec tego zrobić, jeżeli już znajdziemy się w takiej sytuacji? Najlepiej będzie porozmawiać z kimś kto miał podobne doświadczenie. Tytułowy Brendan Schaub, skomentował to następująco:

„Tym, który pomógł mi najbardziej był Keith Jardine. Powiedział: ‚Wiem, że przegrana boli i czujesz się jakby to była najgorsza rzecz jaka mogła się wydarzyć, ale najlepsze co mogę ci powiedzieć to to, że współczuję temu, kto będzie walczył z tobą jako następny.”

Następny na drodze był, na swoje nieszczęście, Chase Gormley, którego Schaub znokautował w 47 sekund. Nie na darmo utarło się powiedzenie: „Jesteś tak dobry jak twoja ostatnia walka.” Dlatego właśnie fighterzy robią wszystko, żeby zatrzeć nieprzyjemne uczucie przegranej z ostatniego pojedynku i świat ponownie wita ich jako zwycięzców.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o