Lesnar by triangle….

autor:
03 Lipiec 2010
0
Lesnar by triangle….

Shane Carwin jest dużym facetem, Brock Lesnar jest jeszcze większy, jednak największe jest ego Dany White’a. Kto dziś wygra?Kilka dni temu Dana White w komentarzach dotyczących Fedora powiedział, że prawdziwy mistrz walczy trzy razy w roku. Zgodnie z tym rozumowaniem, mistrzem UFC wagi ciężkiej jest Shane Carwin. Ma rekord bez porażek, wszystkie walki wygrywa przed końcem pierwszej rundy i regularnie walczy.

Brock Lesnar od roku jest na chorobowym i nikt nie wie w jakiej jest formie i co zaprezentuje w Oktagonie. A dużo się zmieniło w jego życiu. Jak sam wspomina w wywiadach, kiedy lekarze pozwolili mu wrócić do treningów postanowił że będzie trenował, żeby ‚być lepszym mistrzem’. Zmienił dietę, przez co jest szczuplejszy (tak, tak, jakieś 30 funtów), zatrudnił nowego trenera boksu (Petera Welcha, stary wyga bokserski, który trenuje m. in. Kenny’ego Floriana) i sparingpartnerów w rozmiarze XXXXL. Ponoć największe zmiany będą uderzeniach. Peter zmienił bowiem całkowicie taktykę bokserską wielkoluda z Minnesoty. Będzie teraz stać w odwrotnej pozycji, przez co całość ma lepiej współgrać z jego zapasami.

Carwin polegał na swojej sprawdzonej drużynie z teamu Grega Jacksona. Liderem jest tu Trevor Wittman, który przygotowywał zawodnika od strony boksu. Za zapasy odpowiadał nie kto inny tylko Rashad Evans. Guru Jackson odpowiada natomiast za taktykę.

Jaki będzie rezultat tego zbrojenia? Walka ta ma zbyt wiele niewiadomych, żeby kogokolwiek wskazywać jednoznacznie. Nie wiadomo nic o formie fizycznej Lesnara, może się okazać, że pół roku po chorobie to za mało czasu na odnowę. Z drugiej strony Carwin nie walczył dłużej niż 4 minuty, więc jego kondycja też jest zagadką. Brock jest trochę cięższy, większy i teoretycznie mocniej uderza, choć w żadnej walce tym się nie wykazał. Carwin siłę swoich ciosów udowodnił wielokrotnie. Zapewne, jeśli Brock przetrwa pierwszą rundę, ma spore szanse wygrać – jeśli jest zdrowy.

Jest jeszcze trzecia możliwość. Tegoroczne doświadczenia z ‚największymi walkami w historii’ jak to skromnie nazywa Dana White pokazują, że pojedynek może być wielką wtopą. Może się okazać, że Brock jest słaby i rzęzi, ale mimo to Carwin nie jest w stanie go ruszyć i po 25 minutach bezsensownej szarpaniny, decyzją sędziów wygra Brock, przy akompaniamencie gwizdów widowni, co pewnikiem sprowokuje go do któregoś ze swoich słynnych szaleństw.

W każdym przypadku wygra Dana White.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o