Vinicius ‚Draculino’ Magalhaes w Strikeforce!

30 Lipiec 2010
0
Vinicius ‚Draculino’ Magalhaes w Strikeforce!

Ta rewelacyjna wiadomość spadła na nas dzięki tatame.com . Po pięciu latach nieobecności na ringu MMA, dla poważanego instruktora BJJ nadszedł czas w którym jego życie dokona ponownego zwrotu o 180 stopni. Vinicius ‚Draculino’ Magalhaes, lider Gracie Barra w Belo Horizonte i zwierzchnik Gracie Barra w Polsce, podpisał kontrakt ze Strikeforce. Można śmiało nazwać go ojcem takich gwiazd BJJ jak Rômulo Barral, Rafael Sapo, Joaquim Mamute, Cristiano Titi i wielu innych. Co skłoniło 39-letniego instruktora do powrotu na wojenną ścieżkę? Odpowiedź w poniższym wywiadzie.

Ku zdziwieniu wszystkich, zapowiedziano twój udział w Strikeforce. Jak do tego doszło?
Udałem się do Houston oglądać show na żywo, zapytano mnie czy byłbym zainteresowany udziałem, więc pomyślałem sobie: „To tak jakby organizowano imprezę roku na którą zostałem zaproszony ale ostatecznie zdecydowałem nie iść.” Chcę dołączyć do tej wielkiej imprezy i zobaczyć co z tego wyniknie. Trenuję i wierzę, że wyjdę tam w dobrej formie aby móc zaprezentować się z dobrej strony.

Kiedy ostatnio walczyłeś?
Dawno temu, dokładnie pięć lat.

Wszystko z powodu kontuzji?
Moje kolano. Byłem gotowy do walki wielokrotnie, ale niestety oba moje kolana ucierpiały. Teraz czuję się lepiej, dzięki Bogu, robię co mogę. Cały czas trenuję, zrzuciłem parę kilo, ale wciąż zostało mi nieco do zrzucenia, przez coczuję się ociężały.

W której dywizji wagowej planujesz walczyć?
Poniżej 65 kg.

Trzymałeś się od współzawodnictwa z dala przez szmat czasu, przez co wiele osób myślało, że przeszedłeś na fighterską emeryturę…
Nie walczyłem od dłuższego czasu, ale jeszcze nei powiedziałem ostatniego słowa. Występowałem na zawodach bez Gi, dokładnie w dwóch: Mistrzostwa Świata bez Gi, ale wtedy nie byłem zbytnio skupiony. Teraz trenuję bardzo ciężko nad moją kondycją i nie zajmuję się niczym innym.

Czy po tej walce będziesz chciał to kontynuować?
Nauczyłem się nigdy nie mówić „nigdy”. Nie wiem, zobaczymy. Czuję się świetnie. W zasadzie, czuję się rewelacyjnie. Moja kondycja jest lepsza od tej którą prezentują te „dzieciaki”… Nie robię tego dla pieniędzy, nie robię tego dla sławy, to nie to. To skomplikowane, to jest jak uzależnienie. Czuję, że robiąc to ponownie staję się nerwowy a moja żona powiedziała: „Zrób to po raz ostatni, tylko po to żeby się pożegnać.” Odpowiedziałem że jeszcze nie wiem, zobaczymy co będzie (śmiech).

Ile masz teraz lat?
W następną sobotę będę obchodził 39-te urodziny. To w zasadzie nie będą 39-te urodziny, bardziej 3,9 (śmiech)

Znasz imię swojego przeciwnika? Co wiesz o jego stylu walki?
Znam go. Jest jednym z najbardziej znanych zawodników MMA, ma na koncie około 40 zawodowych walk. Jest naprawdę doświadczony, ale do tej pory częściej przegrywał niż wygrywał. Ponieważ wywodzi się z boksu, ciężko będzie go znokautować. Jego walki przeważnie rozstrzygane są przez sędziów, ciężko sprowadzić go do parteru, ale umiejętności w parterze nie wydają się już tak dobre.

Jaką szykujesz strategię?
Kiedy pomyśli, że chcę pójść na wymianę, z pomocą Boga sprowadzę go na moje terytorium.

Udasz się trenować do Stanów czy zostaniesz w Belo Horizonte?
Wróciłem do Belo tydzień temu i czuję się dobrze. Chłopaki byli zachwyceni moją kondycją. Pojadę do USA, ponieważ muszę przejść kilka badań dla Komisji Stanowej. W Teksasie, jeżeli przekroczysz pewien wiek, musisz zrobić wiele badań które zabierają ci minimum trzy dni na samych testach (śmiech). Jeżeli Bóg pomoże, przejdę je pomyślnie.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o