Wywiad z Brianem Stannem, część 1

autor:
29 Lipiec 2010
0
Wywiad z Brianem Stannem, część 1

stann

Pierwsza część ciekawego wywiadu przeprowadzonego przez Jeremy’ego Buttera z bardzo ciekawym człowiekiem, jakim bez wątpienia jest Stann. Jest weteranem wojny w Iraku, odznaczonym Srebrną Gwiazdą za akcję na Ramana Bridge. Po zakończeniu przygody z wojskiem, 30-letni teraz Brian, rozpoczął karierę w MMA, najpierw w WEC, gdzie został mistrzem w kategorii półciężkiej, obecnie w UFC. W największej organizacji na świecie ‚All American’ legitymuje się dwoma zwycięstwami i dwoma porażkami. Przegrał między innym, przez kimurę z Krzyśkiem Soszyńskim. Kolejną walkę Brian Stann (rekord MMA 8-3) stoczy już w niedzielę, naprzeciw niemu stanie Mike Massenzio.

Druga część wywiadu już jutro!

Brian Stann zmierzy się z Mikiem Massenzio na UFC on Versus 2 . Przeprowadziliśmy krotką rozmowę z byłym Marine na temat czasu spędzonego w Iraku, jego pracy z Hire Heroes USA, walce z Philem Davisem i wiele, wiele więcej.

Dorastałeś w wojskowym środowisku. Czy kiedykolwiek była szansa na to, że nie zostaniesz zawodowym żołnierzem?
Myślę, że nie. Tak musiało się stać i zacząłem to realizować bardzo wcześnie, jeszcze w szkole średniej.
Brałeś udział w jednej z najsławniejszych operacji militarnych w Iraku. Jakie wspomnienia z tych sześciu dni przetrwają do końca Twojego życia?
Wiesz, tak naprawdę to była indywidualna akcja moich Marines. Szeregowy Marine jest moim bohaterem, naprawdę. Kiedy ludzie pytają mnie kim są moi bohaterowie, odpowiadam im w ten sposób. Moi chłopcy pochodzą z bardzo różnych środowisk, a przezwyciężali wiele przeciwności. Po prostu pokazali honor, poświęcenie i odwagę w najbardziej niekorzystnych warunkach. Mówimy o 19 i 20 latkach. To jest coś co będzie mnie inspirowało do końca życia.
Za tą akcję zostałeś odznaczony srebrnym krzyżem. Czy był to moment największej dumy w Twoim życiu?
Będąc szczerym – i ujawnię to w swojej książce- nie chcę mówić tego w sposób, który dyskredytuje tą nagrodę. Kilku z moich Marine zostało kalekami. Młody mężczyzna, Jonathan Lowell, nie będzie już nigdy chodził. Inny młody człowiek miał wielokrotnie operowany mózg i będzie to odczuwał do końca życia. Myślę o tych dniach i zastanawiam się co mógłbym zrobić inaczej, żeby zapobiec tym sytuacjom, żeby Ci ludzie nie zostali ranni. Na szczęście nie zostali zabici, ale było wiele, wiele poważnych urazów. Urazów z którymi ludzie walczący pod moim dowództwem będą musieli żyć do końca swoich dni.
Marine używa Twojej historii do rekrutowania żołnierzy w całym kraju. Czy czujesz, że ta operacja to końcowy akt w Twojej żołnierskiej sztuce? Czym może chcesz dołożyć kolejne doświadczenia, kiedy skończysz z MMA.
Nie widzę siebie w tej roli, głównie z powodu poświęcenia się rodzinie. Ale nie czuję, że jestem skończony. Jestem obecnie dyrektorem wykonawczym organizacji zwanej Hire Heroes USA. Pracujemy z weteranami, każdego dnia staramy się pomóc im zmienić się i znaleźć właściwe zajęcie w momencie rozstania z wojskiem. Widzę siebie – kiedy skończę starty – wciągniętego w kierowanie czegoś, nieważne czy w publicznym biurze, gminie czy organizacji dobroczynnej. Wydaję mi się, że tam jest moje miejsce. Nie wierzę, że kiedykolwiek definitywnie skończę z wojskiem, ale wezmę po prostu kierownictwo, które ma wpływ na to jak kobiety i mężczyźni, którzy służą Stanom są traktowani czy wykorzystywani.
Będziesz pracownikiem cywilnym w armii?
Nie. Bardziej w szeregach Kongresu lub Izby Reprezentantów. Lub praca w szeregach organizacji non-profit, tak jak teraz.
Kiedy przestałem być żołnierzem, było mi ciężko znaleźć pracę. Były programy pomocowe, ale łatwo było zagubić się w tym wszystkim i zapomnieć o tym. Wielu moich żołnierzy miało tyle problemów ze znalezieniem pracy, że wracali do wojska. Twoja organizacji, Hire Heroes USA, dąży do tego, żeby to zmienić. Skąd pomysł na Hire Heroes?
Spotkałem człowieka, Johna Barnesa, który nadal jest mi bliski. Jest dyrektorem zarządzającym przedsiębiorstwa dla którego pracuje i prezesem zarządu Hire Heroes USA. On zapoczątkował organizację. Osiągnął życiowy sukces i poczuł, że z powodu tego sukcesu jest zobowiązany pomóc ludziom w mundurach, ponieważ to są jego bohaterowie. Odnalazł mnie i zapytał, czy przejąłbym organizację i przewodził jej. To było coś w co wszedłem bez zastanowienia, byłem podekscytowany będąc częścią tego. Wtedy byłem już częścią organizacji, odkąd odszedłem z Marine, w momencie w którym zacząłem walczyć dla WEC. Byłem ich rzecznikiem prasowym. Byłem z nimi już jakiś czas, to była po prostu fantastyczna okazja.
Transformacja jest bardzo ciężka. Wymaga indywidualnego podejścia i wielu szczegółów, żeby pomóc naszym weteranom przekształcać się.
Już 15 września wychodzi Twoja autobiografia zatytułowana ‚Heart For The Fight’. Co zainspirowało Cię do napisania tej książki?
Kiedy moja kariera w MMA nabrała tempa, kiedy podpisałem kontrakt z WEC, a WEC zostało kupione przez ZUFFA, moja historia została wyraźnie wykorzystana to zbudowania marki i organizacji. Zostałem zmuszony do udzielania wywiadów, których udzielać nie chciałem. Jestem w stanie mówić wystarczająco dużo o mojej historii i rzeczach, które wydarzyły się w Iraku, żeby pozytywnie oddziaływać na media w związku z tym co się dzieje i co robią nasi młodzi chłopcy i młode dziewczęta za granicą.
Myślę, że to była inspiracja do napisania książki, Jest to dla mnie okazja do opowiedzenia historii, do opowiedzenia czego byli zdolni dokonać moich chłopcy, żeby porozmawiać o pozytywnych rzeczach, które wychodzą z tych młodych bohaterów. Ludzie mogą zrozumieć, że Ci 19-to i 20-to latkowie doświadczają najbardziej ekstremalnych wrażeń, których może dostarczyć ta planeta i są to ich akcje. To jak bohaterscy byli i jak świetnych rzeczy dokonali.
Druga część mojej książki…Nabiłem sobie wiele guzów. Zrobiłem kilka rzeczy dobrze, ale więcej z nich mi nie wyszło. Myślę, że najważniejsze w moim życiu to naprawdę uczyć się na błędach. Nigdy nie spuszczałem głowy i nie poddawałem się, nie byłem jednym z ludzi, którzy nie starali się udoskonalać. Każdy kto próbuje osiągnąć coś co jest ciężkie do zrobienia może ponieść porażkę, poniesie porażkę w znany wszystkim sposób. Myślę, że w końcu, po prawie 30 latach na tej planecie, uczę się jak popełniać błędy i jak obracać je w sukces.
Byłem w Iraku, kiedy wróciłem, zdałem sobie sprawę jak bardzo to wszystko się zmieniło. Sprawy, które wydawały mi się wielkimi problemami, nie były nimi już nigdy więcej. Czy uważasz, że to czego doświadczyłeś w Iraku, pomogło Ci w samym podejściu do walki?
Oczywiście. Wydaje mi się, że moje podejście do tego jest takie jak innych fighterów. Ale dla gości takich jak ja i Ty to jest tylko rywalizacja sportowa. Po mojej ostatniej, przegranej walce, wiele osób podchodziło do mnie ze smutnymi minami i mówiło: ‚bardzo nam przykro’. Ludzie boją się rozmawiać z Tobą po porażce, bo wiedzą, że jesteś bardzo zawiedziony. Ja jestem zawiedziony. Jestem bardzo rozczarowany swoim występem i bardzo nim zawiedziony. Ale moja odpowiedź brzmi: ‚Ej, widziałem gorsze rzeczy’. Jestem w stanie porównywać to wszystko. Myślę, że wielu ludzi, nieważne jaka jest ich profesja, myśli, że jeśli popełni błąd w swoim zawodzie, to uważają się za słabych ludzi. Tylko dlatego, że przegrałeś walkę, może zostałeś zwolniony z UFC…to nie znaczy, że jesteś złą osobą. To znaczy tylko tyle, że inni goście byli od Ciebie w tym momencie lepsi. Może znaczy to, że nie jesteś świetny w swoim zawodzie, ale nadal jesteś wspaniałym mężem, matką, ojcem czy żoną. To jest moje nastawienie. Miałem dni w których musiałem rozmawiać z ojcami i matkami, których synów nie mogłem przywieźć do domu i musiałem wyjaśniać co się stało. Musiałem mówić im co chciałbym zrobić inaczej, żeby ich dzieci ciągle tu były. Te były trudniejsze niż jakakolwiek porażka w klatce, nieważne jak ciężka.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o