Wywiad z Brianem Stannem, część 2

autor:
30 Lipiec 2010
0
Wywiad z Brianem Stannem, część 2

brian stann

Powracamy z obiecaną, drugą częścią wywiadu. Zawodnik Jackson’s Submission Fighting opowiada w niej głownie o swojej przygodzie z MMA.  Przypominamy, że Brian już w niedzielę zawalczy na gali UFC on Versus 2.

Wiem, że jednostki wojskowe używają jiu-jitsu. Jak duży wpływ miały wojskowe szkolenia na Twoją decyzję o rozpoczęciu treningów MMA?
Miały wielki. Program sztuk walki w Marine jest świetny. Instruktorzy są zmotywowani i skupieni na mentalnym aspekcie treningów. Naprawdę mnie to zaintrygowało, bo chciałem wiedzieć, jako młody człowiek, który chciał wyjechać do Iraku, jak zachowam się podczas mentalnych prób. Wiedząc, że będę walczył za 2 miesiące, to stanie się tak czy siak. Później dzień przed walką, później moment w którym Twój przeciwnik wchodzi do klatki. Idzie za tym wiele sytuacji stresowych. Jest mały odsetek ludzi, którzy aktualnie mogą wejść do klatki i walczyć. Jest wiele przypadków, na mniejszych galach, że goście wychodzą na ważenie, ale nie wychodzą do walk.
To bardzo mnie zaintrygowało, Marine naprawdę skupia się na przygotowaniu mentalnym i kulturze sztuk walki. Jesteśmy z tego dumni, dlatego właśnie walczymy, robimy to w taki sposób i przezwyciężamy konkretne przeciwności. To skierowało mnie w kierunku MMA, chciałem wiedzieć więcej o sobie. To po to to robimy. Z każdą walka wiem trochę więcej o sobie.

Wspomniałeś, że Twoja historia została wykorzystana w pewnym stopniu do zbudowania marki. Byłeś z tego zadowolony, czy raczej przeszedłeś obok tego obojętnie?
Tak naprawdę nie miałem wyboru. Z pewnością mam swoich fanów, ale mam też krytyków, ale nigdy nie staram się pokazać kogoś, kim nie jestem. Byłem bardzo ‚surowym’ zawodnikiem MMA, który trenował sam siebie, ponieważ nie miałem wtedy trenerów. Ówczesny dowódca mojego pułku, dżentelmen imieniem Colonel Love, zgadał ze mną na ten temat. Powiedział: ‚słuchaj, Brian, jest to dla Ciebie dobra okazja, żeby ich wykorzystać, żeby powiedzieć o pozytywnych aspektach tego co dzieje się za granicą. Nieważne czy ludzie zgadzają się z tą wojną, czy nie, mogę wykorzystać to, żeby powiedzieć o tych młodych dziewczętach i chłopcach, którzy robią wspaniałe rzeczy każdego dnia.” Pamiętam wizytę w show Howarda Sterna. Nie miałem pojęcia o co mnie zapyta, ale znalazłem sposób, żeby opowiedzieć o dniu w życiu Marine w Iraku. Było wiele pozytywnych odpowiedzi na to. To poszerzyło ich punkt widzenia. Ludzie nie słyszeli o tej stronie medalu. Zawsze oglądają Fox News lub CNN i słyszą o bombowych zamachowcach, umierających ludziach, ale nie wyłapują ogromnej ilości prawdziwych historii, historii dzieciaka z Indiany, który tam służy. Nie docierają tak głęboko, żeby zobaczyć jacy mężczyźni i jakie kobiety służą w Armii.

Tak, ludzie nie zdają sobie sprawy, jak to jest budzić się o 5, gdy na zewnątrz jest 45 stopniowy upał.
Nie zdają sobie. To co robimy jest z tym nierozłącznie związane. Wielu z pracodawców, którzy przeglądają życiorysy weteranów, nie zdaje sobie sprawy z czym na do czynienia. To naturalne dla ludzi, którzy trzymają się od tego z daleka. Częścią tego co robimy jest pozyskiwanie przedsiębiorstw i zapoznawanie ich z umiejętnościami weteranów. Pokazujemy im, że zatrudnianie weterana to nie jest czyn charytatywny, tak naprawdę inwestujesz w młodego mężczyznę lub kobietę, którzy są przesiąknięci konkretnymi, namacalnymi umiejętnościami, których nie wynosi się z collegu.

Zmieniając temat na bardziej aktualny – zmierzyłeś się z Philem Davisem w lutym i przegrałeś przez decyzję. Co poszło źle w tej walce?
Tak naprawdę, kiedy sprowadził mnie w pierwszej rundzie, jego kontrola była niesamowita. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę wstać. Był z tego znany w collegu i dokładnie to robił mi. Świetnie łapał pozycje. W rundach drugiej i trzeciej, skupiłem się na tym co on robi, zamiast samemu się bronić i w ten sposób pozwoliłem mu na uzyskanie przewagi przez resztę walki.
Co ogólnie poszło nie tak? Zacząłem walkę zapaśniczą z czterokrotnym mistrzem All American i mistrzem kraju. Mógłbym startować w zapasach dziesięć lat wcześniej i nie znalazł bym drogi, żeby z nim wygrać w ten sposób.
Jeśli dostałbym dolara od każdej osoby, która zapytała mnie, dlaczego przyjąłem tą walkę, byłbym bogaty. Ale to było dla mnie wyzwanie. To była świetna walka, styl przeciw stylowi, najcięższe z możliwych wyzwań. Chciałem spróbować. Nieszczęśliwie, nie udało się. Phil jest świetnym sportowcem, pokona jeszcze wielu gości, więc nie będe tym jedynym.

Czy to wyzwanie zmotywowało Cię?
Oczywiście, kocham ten sport w najczystszej formie. Kocham strategię, która za nim idzie. Tak naprawdę trenuje dopiero od dwóch lat, więc ciągle staram się powiększać arsenał moich możliwości. To wyzwanie to naprawdę dobra zabawa. To nigdy nie było coś, co robiłem, żeby przeżyć. Dla mnie to podróż. Zawsze miałem pracę na cały etat, ponieważ musiałem ją mieć. Mam dwójkę dzieci. Nie mogę sobie pozwolić na podjęcie ryzyka, zostanę zraniony i nie będę miał się do czego uciec. Nie robię tego dla sławy, nie potrzebuje deklaracji poparcia, nie obchodzi mnie to czy będę na głównej karcie czy nie. Chodzi o podróż.

Tłumaczył: Kajzer.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o